Urząd tu i wszędzie

''Chcemy, żeby mieszkaniec był obsługiwany w urzędzie tak jak w dobrym banku, najlepiej 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu'' - mówi Jerzy Gwizdała, wiceprezydent miasta Gdańska.

''Chcemy, żeby mieszkaniec był obsługiwany w urzędzie tak jak w dobrym banku, najlepiej 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu'' - mówi Jerzy Gwizdała, wiceprezydent miasta Gdańska.

Gdy inne samorządy dopiero biedzą się nad wyborem zintegrowanego systemu wspomagania zarządzania miastem, to władze Gdańska myślą już o podarowaniu wszystkim mieszkańcom darmowego konta pocztowego w domenie @gdansk.pl. Gdy większość miejskich informatyków corocznie toczy boje o utrzymanie wydatków inwestycyjnych na informatyzację na stałym poziomie, to Wiesław Patrzek, pełnomocnik prezydenta miasta Gdańska ds. informatyki i jednocześnie kierownik referatu informatyki, może spokojnie angażować się w telematyczne projekty Unii Europejskiej, ponieważ władze miejskie nie skąpią pieniędzy na poprawę jakości życia w grodzie nad Motławą, w tym na usprawnienie obsługi obywateli w urzędzie za pomocą technologii teleinformatycznych.

Miasto na BBB

Tę dość komfortową sytuację gdański informatyk zawdzięcza dobremu stanowi miejskich finansów. Po raz pierwszy trzy lata temu Gdańsk otrzymał ocenę wiarygodności kredytowej tzw. rating, niezbędny do aktywnego operowania środkami pozabudżetowymi. Tak uzyskane pieniądze przeznaczono na miejskie inwestycje, zwłaszcza na remonty dróg i budowę nowych. W roku 1999 Gdańsk po raz kolejny zaciągnął pożyczkę, by móc sfinansować inwestycje. W tym roku ponownie agencja ratingowa Standard & Poor's oceniła Gdańsk na BBB z prognozą stabilną, czym uznała jej finanse za godne zaufania. W Polsce lepszą oceną miejskich finansów szczyci się Kraków (BBB+).

Według Jerzego Gwizdały, wiceprezydenta Gdańska odpowiedzialnego za finanse gminy i nadzór nad pracami związanymi z informatyką, ostrożność w ocenie wynika z przyjęcia przez miasto obowiązków powiatowych (Gdańsk jest powiatem grodzkim) bez zapewnienia przez Ministerstwo Finansów pieniędzy na odpowiednim poziomie; przeprowadzenia reformy edukacji; koncentracji zatrudnienia w przemyśle stoczniowym - konieczna jest dywersyfikacja. Na ocenę wpływa też spłata kredytów z lat 1994-1995.

Dobry rating jest dowodem sprawności systemu finansowo-księgowego Gdańska. Moduły Zintegrowanego Komputerowego Systemu Wspomagania Zarządzania Miastem "Ratusz" - głównego systemu informatycznego w Urzędzie Miejskim w Gdańsku - pozwalają dokładnie zaplanować wydatki budżetowe. Nie można podpisać umowy np. na modernizację nawierzchni jezdni, jeśli wcześniej ta inwestycja nie została zaplanowana w układzie zadaniowym budżetu. Utrzymanie reżimu finansowego zależy też od skuteczności windykacji podatków. Wdrożenie odpowiedniego programu komputerowego, powiązanego z bazą danych o dłużnikach, spowodowało większe wpływy do budżetu gminy. W tym roku zakończono prace nad wdrożeniem systemu kontrolingu finansowego, umożliwiającego sprawdzanie na bieżąco bilansu miasta.

Jerzy Gwizdała w trosce o stan kasy miejskiej konsekwentnie wymaga od swoich podwładnych realizacji płatności dopiero w ostatniej chwili. Jeśli dostawca lub usługodawca dał czternastodniowy termin płatności, to Urząd Miejski płaci ostatniego dnia, ale jeśli analiza finansowa wykaże, iż miasto więcej zyska na odsetkach bankowych niż straci z tytułu kar umownych, to Jerzy Gwizdała wręcz zaleca opóźnienie dokonania przelewu.

Może dzięki takiej polityce finansowej Gdańsk przeznacza ok. 1/3 budżetu na inwestycje i ma pieniądze na rozwój informatyki? Przykładowo, w najbliższym czasie poprzez satelitę połączy siecią podległe sobie jednostki na terenie miasta.

"Ratusz" w Ratuszu

Informatyzacja Urzędu Miejskiego w Gdańsku przebiegała bez względu na polityczne uwarunkowania. Chociaż następne wybory samorządowe odbędą się za dwa lata, to już wkrótce Zarząd Miasta planuje wprowadzenie zmiany do strategii rozwoju miasta do 2010 r., by przyszła Rada Miasta znalazła w tym dokumencie wskazówki co do swojej działalności. Znajdą się tam zapewne wytyczne, co do przyszłości rozwoju systemu teleinformatycznego. A nie ma się czego wstydzić.