Przypuszczam, że wiem, czego nie wiemy o sztucznej inteligencji

Z profesorem Witoldem Marciszewskim, kierownikiem Katedry Logiki, Informatyki i Filozofii Nauki w Uniwersytecie w Białymstoku, autorem książki 'Sztuczna inteligencja', rozmawia Sławomir Kosieliński.

Z profesorem Witoldem Marciszewskim, kierownikiem Katedry Logiki, Informatyki i Filozofii Nauki w Uniwersytecie w Białymstoku, autorem książki 'Sztuczna inteligencja', rozmawia Sławomir Kosieliński.

Zapewne wielokrotnie zadawano Panu pytanie, co to jest sztuczna inteligencja. Zanim jednak poddamy analizie to, co powinniśmy wiedzieć o sztucznej inteligencji, aby ta w miarę wiernie naśladowała ludzki umysł, jeszcze raz prosiłbym o zdefiniowanie tego pojęcia.

Nie podejmuję się wykonać zamówienia na ścisłą definicję. Na szczęście, każdy ma poczucie, że jest inteligentny, a więc każdy ma w domyśle pewne pojęcie, na czym ta cnota umysłu polega. Posłużmy się owym domyślnym pojęciem. Żeby zaś wyjaśnić sens przymiotnika "sztuczna", przyda się następujące porównanie. W języku polskim ma on dwa znaczenia, dobrze oddające dwa nurty sztucznej inteligencji, które podpadają pod różne definicje.

Popatrzmy z jednej strony na znaczenie wyrażeń "sztuczna szczęka", "sztuczne oko" czy "sztuczna ręka" - wiadomo, chodzi o protezy. Z drugiej strony, mamy np. opowieści o alchemikach, którzy chcieli wyprodukować "sztuczne złoto", nieodróżnialne od prawdziwego, naturalnego złota. Sztuczne byłoby ono tylko w tym sensie, że wyprodukowane przez człowieka, ale poza tym nie dałoby się odróżnić od naturalnego.

Co ma z tym wspólnego sztuczna inteligencja? Istnieją jej badacze, którzy wierzą, że uda im się wytworzyć sztuczną inteligencję w takim sensie, jak alchemicy marzyli o sztucznym złocie. Będzie tak samo prawdziwa jak ludzka, mająca świadomość, sumienie, rozterki moralne itd. Słowem, będzie nieodróżnialna od ludzkiej, choć to też dzieło człowieka.

Ten kierunek nazywa się "twardą sztuczną inteligencją" (hard artificial intelligence). Termin jest mało udany. Jego podobieństwo do zwrotu hard porno nie jest całkiem od rzeczy. Sugeruje on śmiałość w atakowaniu tabu, jakim jest tradycyjne przekonanie o wyjątkowości ludzkiego umysłu, ale na tym się kończą jego semantyczne zalety. Proponuję więc mówić raczej o radykalnym projekcie sztucznej inteligencji.

Drugi kierunek zwany dla kontrastu "słabą sztuczną inteligencją" można nazwać umiarkowanym projektem sztucznej inteligencji. Według niego, sztuczna inteligencja nie ma zastąpić ludzkiej ani z nią konkurować, lecz być jej narzędziem, które można porównać do protezy, gdy zastępuje organ naturalny, jak owa sztuczna szczęka; tak np. mechaniczny tłumacz zastępuje ludzkiego. Chodzi zatem o stworzenie takich programów komputerowych, które mogą wykonywać zadania dawniej wykonalne tylko dla człowieka, a więc dokonywać samodzielnie obliczeń, dowodzić twierdzeń, przekładać z języka na język, wygrywać w szachy. Są one narzędziem przedłużającym umiejętności ludzkie lub zastępującym człowieka tam, gdzie radzi on sobie gorzej, np. w błyskawicznym wykonywaniu zawrotnie długich obliczeń.

A za którym kierunkiem Pan się opowiada?

Przeciw wygórowanym ambicjom kierunku radykalnego. Natomiast ta rozsądnie umiarkowana wersja, niefortunnie nazwana "słabą", nie może być kwestionowana. To jest realność! Istnieją programy, które wyręczają nas w przekładach, pokonują nas w szachach, wchodzą w dialog z człowiekiem, sterują ruchem lotniczym, symulują operacje giełdowe itp. Ba! Powstają programy, które zamiast człowieka kontrolują poprawność innych programów. Tak przesuwamy się w stronę przekazywania wielu naszych kompetencji komputerom. Na prowadzące do tego prace nie szkoda pieniędzy ani czasu. Natomiast projekt radykalny zawiera zbyt wiele niewiadomych. Jeżeli mamy skutecznie posuwać się do przodu, to nie inwestujmy w przedsięwzięcie, którego pomysłodawca zapowiada, że za 10 lat wyprodukuje Einsteina. Spróbujmy raczej przemyśleć od strony filozoficznej, jakie cechy musiałby mieć świat, w którym dałby się urzeczywistnić radykalny projekt sztucznej inteligencji, czyli ta wersja nazywana "twardą".

W takim razie, jakie należałoby pokonać przeszkody, aby przygotować grunt pod powstanie tej "twardej sztucznej inteligencji"?

Widzę tu aż trzy bariery. Zacznijmy od tej najłatwiejszej do wyjaśnienia. Wszyscy wiemy, co to jest przejście od zapisu analogowego do cyfrowego. To odpowiada odróżnieniu matematycznemu między wielkościami ciągłymi a nieciągłymi. Ciągłe są fale - akustyczna, elektromagnetyczna itd. (toteż do ich opisu używamy równań różniczkowych). Nieciągłe są takie zjawiska, jak deszcz, grad, gdzie każdy element jest wyraźnie oddzielony od sąsiednich, np. przerwą przestrzenną lub czasową. Nieciągłe są też napisy na kartce papieru tworzące łańcuchy cyfr. Oczywiście, równie dobrze mogą to być zapisy w tworzywie elektronicznym, podczas gdy jedynymi cyframi będącymi do dyspozycji są zera i jedynki. Wtedy mamy elektroniczny zapis binarny, charakterystyczny dla dzisiejszych komputerów. Nazywamy go też cyfrowym, co praktycznie oznacza używanie cyfr w notacji binarnej.


TOP 200