Pamięć o historycznym rodowodzie

Z prof. Jerzym Jedlickim z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk rozmawia Andrzej Gontarz.

Z prof. Jerzym Jedlickim z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk rozmawia Andrzej Gontarz.

prof. Jerzy Jedlicki z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk

prof. Jerzy Jedlicki z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk

Postęp cywilizacyjny jest - Pana zdaniem - jednym z najważniejszych tematów europejskiej myśli społecznej ostatnich stuleci. Czy dzisiaj także toczy się poważna dyskusja na temat problemów związanych z cywilizacją powstającą na bazie technik informacyjnych? Czasami można odnieść wrażenie, że wypowiedzi dotyczące tzw. społeczeństwa informacyjnego są głównie domeną specjalistów od marketingu i reklamy oraz komputerowych entuzjastów, słabo słyszalny jest natomiast głos przedstawicieli nauk społecznych, humanistyki.

Nie, dyskusja nie jest zdominowana przez marketing i reklamę. Rozwija się szczególnie w Stanach Zjednoczonych, ale nawet u nas ukazuje się dużo książek na temat przyszłości cywilizacji technicznej. Pojawiają się zarówno głosy utrzymane w tonie pesymistycznym, jak i optymistycznym. Jest cała masa książek na ten temat, np. publikacje Alvina Tofflera, Benjamina Barbera i wielu innych.

Toffler to już jednak klasyka.

Niekoniecznie, są przecież nowsze rzeczy małżeństwa Tofflerów. Próby określenia kształtu przyszłości na podstawie ekstrapolacji współczesnych zjawisk są dzisiaj specjalistyczną, wysoko rozwiniętą dziedziną wiedzy.

To już nie tylko sprawa spekulacji i domysłów.

Dyskusje o cywilizacyjnych skutkach wykorzystania technik informacyjnych są z natury rzeczy skierowane w stronę przyszłości - wszak mówimy nawet o technologiach jutra. W jakim stopniu kształt tych dzisiejszych rozważań jest określony przez wcześniejsze doświadczenia intelektualne? W jaki sposób uprzednie myślenie o rozwoju cywilizacyjnym określa kierunki dysput o cywilizacji informacyjnej? Czy sposób postrzegania cywilizacji w przeszłości odbija się na widzeniu cywilizacji przyszłości?

To dobre pytania. Większość uczestników współczesnych dyskusji nie dostrzega tego problemu, nie zdając sobie sprawy, że wiele z poruszanych przez nich kwestii ma już starą metrykę. Chociaż technika zmienia się w oszałamiającym tempie, to zadziwiająco trwała jest konfiguracja podstawowych, emocjonalnych i intelektualnych postaw wobec niej. Klasy problemów są w dużej mierze niezmienne, wykazują ciągłość niemalże od początków rozwoju cywilizacji technicznej.

Czy to możliwe w sytuacji przejścia od cywilizacji przemysłowej do cywilizacji określanej mianem informacyjnej, gdy dochodzi do zmiany samego paradygmatu cywilizacyjnego?

Nie twierdzę, że zachodzi identyczność postaw, ale ciągi myślowe, schematy emocjonalne i wzorce postaw są podobne, bo dają się opisać za pomocą tych samych kategorii. Wciąż oczywiście powstają nowe opinie na temat rozwoju cywilizacyjnego. Nowi uczestnicy dyskusji nie patrzą jednak w przeszłość, nie zajmują się historią refleksji na ten temat. Nie wiedzą więc, że ich postawy mogą się mieścić w pewnym stałym, istniejącym od lat kanonie zachowań. Pejzaż intelektualny nie zmienia się tak szybko, jak jego materialny substrat. Przy każdym wynalazku jest ograniczona gama reakcji na niego: od podziwu, magicznego zauroczenia, przez obojętność, krytycyzm, po przerażenie, poczucie zagrożenia. Nie da się tu wymyślić nieskończenie wielu odpowiedzi mentalnych. Reakcje na samolot concorde były w gruncie rzeczy podobne do pierwszych reakcji na parowóz Stevensona.

Nie znaczy to, że nic w naszych umysłowych reakcjach się nie zmienia. Ich podstawowa konstrukcja pozostaje jednak wciąż taka sama. Można napisać np. historię myśli ekologicznej od połowy XIX w. z jej obawami o skażenie powietrza, wód, lasów, z lękami estetycznymi, że piękno natury zostanie zastąpione brzydotą przemysłu. Mimo tak długotrwałej obecności w naszej kulturze, refleksje te nie tylko nie straciły do dzisiaj na znaczeniu, ale dzięki nim udało się również uniknąć wielu negatywnych skutków rozwoju przemysłowego.

Co różni spory o postęp cywilizacyjny prowadzone w XIX wieku i dzisiaj?

W XIX wieku dyskusje o cywilizacji technicznej, jej skutkach i przyszłości były toczone głównie przez humanistów - filozofów, pisarzy. Dzisiaj w tych dyskusjach w coraz większym zakresie uczestniczą ludzie, którzy tworzą nauki ścisłe i technikę. Rozmowa o cywilizacji technicznej jest dzisiaj bardziej konkretna, wyspecjalizowana, w większym stopniu odwołuje się do reguł rządzących rozwojem samej techniki.

W myśleniu futurologicznym nieuchronnie pojawiają się błędne przewidywania, ale dzisiaj prognozowanie przebiega wg bardziej rygorystycznych reguł. Nie ma wprawdzie takiego zawodu, jak obserwator postępu technologicznego, ale spotkać można np. poważnych publicystów, którzy się w tym specjalizują, mając rozległą, wielodyscyplinarną, ugruntowaną wiedzę na ten temat.