Sztuka uczenia na zasadach e-learningu

O zdalnym nauczaniu i kursach online prowadzonych przez Academy of Art University opowiada Chris Lefferts, zastępca rektora ds. edukacji online.

Po raz pierwszy zająłem się wirtualizacją studentów i kadry naukowej w Golden Gate University w San Francisco. Zostałem ściągnięty na tą uczelnię po to, aby być złym gliną i rozwiązać problemy wynikające z tego, że kierownicy katedr nie utrzymywali odpowiednio wysokiego poziomu programu dydaktycznego. Kiedy się pojawiłem w połowie lat 90. XX wieku, od pięciu lat próbowali bez sukcesu wprowadzić program nauczania online. Miałem ich prosić, błagać, zmuszać, poniżać, zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby zrobili to, co mieli zrobić.

Początki e-learningu

Prestiżowe uniwersytety, od MIT po Stanford, za darmo udostępniają tysiące nagrań wykładów z każdej dziedziny. Dowiedz się gdzie możesz znaleźć interesujące Cię materiały audio i wideo.

Zgodziłem się przyjąć to stanowisko pod pewnymi warunkami. Potrzebowałem czasu na to, aby móc przeprowadzić pełne dochodzenie, stwierdzić, co jest nie tak i opracować dobry plan biznesowy. Musiałem też uzyskać przyrzeczenie, że wszyscy, którzy będą współpracowali, otrzymają na swoje biurko wysokiej jakości komputer. Wówczas - w połowie lat 90. - to nie było bez znaczenia. Kadra naukowa musiała też zostać dodatkowo wynagrodzona za poświęcenie czasu na stworzenie kursów online.

Postawiłem też inne warunki. Żaden członek kadry naukowej nie może prowadzić kursu online, o ile nie będzie się on odbywał za pośrednictwem mojego programu i nie zostanie stworzony we współpracy z moją grupą programistów. Absolutna kontrola należy do mnie i nikt nie może podważać mojego zdania. Jeśli zatem powiem, że kurs nie jest gotów do tego, aby zaprezentować go słuchaczom, nie zostanie zaprezentowany. Jeśli jakoś kursów będzie niezadowalająca, wycofuję je z oferty i dany wykładowca nie może wykładać online i kropka.

Kurs online nie mógł być przeznaczony dla liczby studentów większej niż 30. Oczekiwałem bowiem zaangażowania zarówno studentów, jak i wykładowcy. Jestem przekonany, że kursy online, podobnie jak tradycyjne, muszą być relacją mistrza z uczniem, co siłą rzeczy wymaga dużego zaangażowania.

Gdy zabraliśmy się do tworzenia oferty online, każdy członek kadry naukowej dostał zespół, który pomagał mu projektować kurs i pisać jego treść. Proces kontroli jakości był dość ostry. Oprogramowanie, które było wcześniej wykorzystywane do tego celu, nie nadawało się do niczego i poszło do kosza, choć niektórzy byli tym dość zirytowani. Problem polegał na tym, że studenci chcąc skorzystać z dodatkowych materiałów musieli instalować na komputerach programy klienckie. To powodowało mnóstwo problemów, m.in. przywiązywało ich do określonego komputera. Byłem zdania, że jedynym rozwiązaniem jest oprogramowanie rezydujące w całości na serwerze. Zanim zakończyłem moją misję, 20% studentów korzystało z kursów online, a przyrost sięgał 100% w każdym semestrze. Wzrost zatrzymał się, kiedy odszedłem...

Sztuka wykładana online

Do Academy of Art University trafiłem w 2002 r. Wielu ludzi sądziło, że nie da się uczyć rzeźby czy malarstwa zdalnie, że to nierealne. Na tej prywatnej uczelni program kursów online musiał być od początku do końca zyskowny. Taki był warunek jego stworzenia. Zgodziłem się przyjąć tą pracę pod warunkiem, że nie będę odpowiedzialny za marketing. Jestem w stanie połączyć program nauczania i technologię, ale nie chciałem zajmować się promocją. Latem 2002 r. przeprowadziliśmy program pilotażowy wybierając siedem wykładów. Nie ukrywam, że na początek wybrałem te najłatwiejsze, jak historia sztuki.


TOP 200