Spirala chaosu

Spróbujmy poszukać odpowiedzi na pytanie, czy rozwój informatyki dokonuje się według logicznego schematu, nawet jeżeli wyłania się on samoistnie dopiero w trakcie tego rozwoju, czy też odbywa się chaotycznie, będąc wynikiem przypadków i zbiegów okoliczności.

Spróbujmy poszukać odpowiedzi na pytanie, czy rozwój informatyki dokonuje się według logicznego schematu, nawet jeżeli wyłania się on samoistnie dopiero w trakcie tego rozwoju, czy też odbywa się chaotycznie, będąc wynikiem przypadków i zbiegów okoliczności.

Tak postawiona kwestia opiera się na dwóch powiązanych założeniach. Pierwsze z nich jest takie, że wiemy, co jeszcze mieści się w zakresie pojęcia informatyka, a co już nią nie jest. Drugie - gdy już uporamy się z pierwszym - że procesy, z którymi w tej dziedzinie mamy do czynienia, w ogóle składają się na rozwój, rozumiany jako postęp, a nie wzrost ilościowy. Każde z tych dwóch założeń może być źródłem licznych wątpliwości.

Jeżeli nawet, próbując rozwiązać pierwszą z nich, odrzucić niepewne rejony pogranicza informatyki, powstaje kolejne pytanie: czego ma dotyczyć ewentualny postęp (rozwój) i co ma być jego miarą i wskaźnikiem? Jakie przyjąć kryteria podziału informatyki - czy pozostać przy tradycyjnym podziale na sprzęt i oprogramowanie, czy sięgnąć po anachroniczną, pozorną dychotomię systemów przetwarzania danych masowych i wykonywania obliczeń naukowo-technicznych, czy może zastosować klasyfikację opartą na celu bądź dziedzinie stosowania? Co np. począć z telekomunikacją? Czy to już część informatyki, czy ciągle jeszcze niezależna dziedzina wiedzy i praktyki? A może najkorzystniej byłoby zastosować historyczny i dawno już zarzucony podział na generacje sprzętowe?

Nieco łatwiej o wyznaczenie ram czasowych. Tendencje i prawidłowości czasowe są widoczne lepiej, gdy dotyczą stosunkowo licznej próby. Pamiętając, że dzisiejsza informatyka ciągle tkwi korzeniami w wieku XIX, na potrzeby niniejszych rozważań jako granicę czasową można przyjąć początek lat 60., czyli okres, w którym zaczęto stosować w praktyce pierwsze układy scalone. Dały one początek temu, co wcześniej określano mianem trzeciej generacji komputerów 1) i czego naturalną konsekwencją było powstanie mikroprocesorów. Czysto techniczny podział na generacje tracił sens w miarę zagęszczania układów scalonych i nie jest już stosowany.

Również w latach 60. powstał komputer IBM/360, jedyny z tego okresu, którego następne wersje są wytwarzane także obecnie i który znalazł liczne naśladownictwo na świecie. Wiele lat kolejne generacje jego i dostępnego dlań oprogramowania były wyznacznikiem poziomu i granic możliwości informatyki w zakresie przetwarzania danych. Pod wieloma względami urządzenia te nie mają sobie równych i dzisiaj.

Okres objęty niniejszymi rozważaniami to ostatnie 30-35 lat. Jako początkowe kryterium analizy najwygodniej byłoby przyjąć - mimo wątpliwości - podział na sprzęt i oprogramowanie, zdając sobie sprawę, że i tu występuje obszar graniczny, który można przyporządkować każdej ze stron. Pod uwagę trzeba wziąć również fakt, że na początku tego okresu to, co dziś określamy mianem informatyki, stanowiło - podobnie jak całość nauki w średniowieczu - jedną dziedzinę. Dzisiaj jest to wiele różnych specjalności, uchodzących często za odrębne dziedziny wiedzy.

Dość często spotyka się opinię, że rozwój informatyki przebiega wznosząco po spirali, na wzór szybowca, zyskującego wysokość przez krążenie w słupie gorącego powietrza. Taki przebieg rozwoju jest charakterystyczny dla wielu dziedzin techniki, gdzie po jakimś czasie wracano do porzuconych wcześniej koncepcji, badając, czy powstały już warunki odpowiednie do ich realizacji. Również w praktyce bieżącej wiele czynności, zarówno prostych, jak i złożonych, wykonuje się wielokrotnie, stopniowo zbliżając się do założonego efektu końcowego. Trywialnym przykładem może tu być zarówno dostępna na rynku "wódka po trzykrotnej destylacji", jak i długotrwałe mycie rąk chirurga przed operacją: w obu przypadkach chodzi o uzyskanie wysokiej, chociaż zupełnie odmiennie rozumianej, czystości.

Spiralny model rozwoju, często odnoszony do procesu tworzenia systemów informatycznych (gdzie przeciwstawia się go tzw. modelowi kaskadowemu), nie sprowadza się jednak do osiągania lepszego wyniku końcowego tylko przez kilkakrotne powtarzanie jednej i tej samej czynności. Każdy okrąg takiej spirali obejmuje wiele różnych działań, a kilkakrotne wykonanie pełnego ich cyklu ma stopniowo przynieść efekt końcowy możliwie najbliższy założeniom.

Jeżeli przyjąć, że kolejne działania, wykonywane w trakcie takiego cyklu, mają - przy niższych kosztach - dać lepszą funkcjonalność i poszerzyć efekty, to spiralny model rozwoju można odnieść do niemal każdego produktu informatycznego, niezależnie od tego, czy jest to sprzęt, czy oprogramowanie. Nowe techniki wytwarzania umożliwiające coraz bardziej wyrafinowane wykonywanie tych samych w istocie działań dają wrażenie ciągłego rozwoju (ale i rosnącej wewnętrznej komplikacji) całości tak złożonej dziedziny, jaką jest informatyka.

Dobrym przykładem występowania cyklicznego modelu doskonalenia i innych zależności, o których mowa, jest historia rozwoju pamięci dyskowej. Pamięć ta obejmowała jednocześnie wiele różnych elementów technicznych: układy elektroniczne, urządzenie elektryczne i mechaniczne, a także hydraulikę siłową. Do tego dochodziła technologia materiałów magnetycznie czynnych, tworzyw sztucznych i aerodynamika. To, że pojemność tych urządzeń jest obecnie - przy niemal pomijalnej wielkości - tysiące razy większa niż pod koniec lat 60. w początkach ich stosowania, wynikało z łącznego postępu w niemal wszystkich wymienionych zakresach i dziedzinach. Postęp ten nie jest jednak równomierny, o czym świadczy brak podobnie znaczących efektów np. w zakresie szybkości przesyłania danych między pamięcią dyskową a komputerem.


TOP 200