Patent na komputer

W jubileuszowym roku 50-lecia informatyki, wielu znawców historii nauki zastanawia się, czy tego jubileuszu nie należało obchodzić kilka lat wcześniej. Okazało się bowiem, że pierwszy w pełni funkcjonalny komputer lampowy skonstruowali brytyjczycy w roku 1943, zaś oficjalny patent na urządzenie, zwane "elektroniczną maszyną obliczeniową", uzyskał wyrokiem sądu amerykański matematyk i fizyk John V. Atanasoff, który stworzył swoje prototypowe urządzenie jeszcze wcześniej, bo w roku 1941. Czy słusznie zatem nazywamy ENIAC-a pierwszym komputerem?

W jubileuszowym roku 50-lecia , wielu znawców historii nauki zastanawia się, czy tego jubileuszu nie należało obchodzić kilka lat wcześniej. Okazało się bowiem, że pierwszy w pełni funkcjonalny komputer lampowy skonstruowali brytyjczycy w roku 1943, zaś oficjalny patent na urządzenie, zwane "elektroniczną maszyną obliczeniową", uzyskał wyrokiem sądu amerykański matematyk i fizyk John V. Atanasoff, który stworzył swoje prototypowe urządzenie jeszcze wcześniej, bo w roku 1941. Czy słusznie zatem nazywamy ENIAC-a pierwszym komputerem?

"ENIAC" jest dla wielu informatyków słowem świętym. Od lat wiadomo, że to właśnie on był pierwszym komputerem w dziejach. Jego nazwa jest też powszechnie znana i sławna - Marian Sosnowski napisał kiedyś, że na dziesięciu informatyków zapytanych o nazwę pierwszego komputera, ośmiu odpowie: ENIAC, zaś dwóch pozostałych prawdopodobnie nie będzie umiało powiedzieć nic sensownego. Podważanie pierwszeństwa ENIAC-a jest zatem pewnego rodzaju szarganiem świętości - mimo to od pewnego czasu - tu i ówdzie - odzywają się nieśmiałe głosy przypominające fakty, które świadczą wyraźnie na niekorzyść maszyny Eckerta i Mauchly'ego.

Piękno legendy

Historia nauki i sztuki pełna jest pięknych i przejmujących opowieści o powstawaniu wynalazków, komponowaniu symfonii czy pisaniu natchnionych poematów. Ludzie uwielbiają legendy. Nawet, jeśli się po latach okazuje, że taka legenda, to niestety tylko bajka (np. Salieri wcale nie otruł Mozarta, a większość genialnych dzieł, to po prostu efekt mozolnej, prozaicznej i mało efektownej pracy), to prawda o tych faktach z wielkim trudem toruje sobie drogę do świadomości opinii publicznej i na ogół przyjmowana jest z niedowierzaniem. Jak to się mówi: "Ludzie i tak swoje wiedzą".

Z pewną nieśmiałością muszę stwierdzić, że winę za ten stan rzeczy ponoszą w dużej mierze dziennikarze, dla których efektowna opowieść jest o wiele lepszym materiałem niż szara prawda. "Ideał sięgnął DRUKU", jak mówi poeta. Właśnie takim sposobem "rącze elektrony" ENIAC-a (patrz CW nr 10/96) na długo zagościły w świadomości czytelników prasy - nie tylko informatyków czy miłośników komputerów.

30 lat spokoju

Jak pamiętamy, oficjalna prezentacja "Numerycznego Całkowacza" odbyła się 14 lutego 1946 r. W tym momencie jego twórcy - John P. Eckert i John H. Mauchly - uzyskali patent na wynalazek komputera i oficjalnie uznani zostali za ojców nowoczesnej informatyki. Legenda głosiła jeszcze, że pomysł elektronicznej maszyny liczącej przyszedł im do głowy w jednej z filadelfijskich restauracji, gdy spożywali lody i kawę.

Tym samym ustanowiony został pewien stan rzeczy, który trwał prawie 30 lat, i zapewne nie byłoby sprawy do dziś, gdyby nie dwa wydarzenia, jakie nastąpiły w pierwszej połowie lat 70. Najpierw firma Sperry Rand Corp. (dziś Unisys) - spadkobierca ENIAC-a -została wyrokiem sądowym pozbawiona patentu na elektroniczny komputer, chwilę później otwarte zostały brytyjskie archiwa z czasów II wojny światowej. Dwie sensacje w tym samym czasie. Ale my opowiemy o nich po kolei.

Zapomniany geniusz

W czerwcu ub.r. zmarł w wieku 91 lat John V. Atanasoff, doktor matematyki i fizyki, który maszynami liczącymi interesował się od 1935 r. Będąc profesorem na Uniwersytecie Stanowym Iowa, udał się kiedyś na wycieczkę samochodem i zatrzymał się na odpoczynek w przydrożnej restauracji. Wygląda na to, że przy jedzeniu i piciu łatwo przychodzą do głowy dobre pomysły, bo - jak kiedyś wspominał -właśnie wtedy (przy szklaneczce burbona) wymyślił podstawową zasadę regenerowalnej pamięci i obwodów logicznych maszyny, która powinna dokonywać obliczeń w systemie dwójkowym. Był rok 1937 i nikt dotąd nie myślał o maszynach liczących w ten sposób.

Idea komputera została poczęta i po kilku latach zrealizowana w postaci prototypu. Wraz z Cliffordem Berry, Atanasoff skonstruował w 1941 r. działającą maszynę, która - co prawda - miała mechaniczny system zegarowy, ale wszystkie obliczenia wykonywały w niej moduły lampowe. Dane były wprowadzane przez karty perforowane, zaś dwa bębny obrotowe zawierające kondensatory służyły jako pamięć. Prototyp kosztował tysiąc funtów i został opisany w 35-stronicowym manuskrypcie.


TOP 200