Obrona rzeczywistości

Twierdzę, że zalewając kulturę przetwarzanymi cyfrowo obrazami, ryzykujemy dewaluację wszystkich wizualnych reprezentacji i w konsekwencji rzeczywistości, jaką starają się przedstawiać. To nie jest błaha sprawa. Pozostawione bez kontroli zjawisko może mieć głęboki wpływ na kulturę demokratyczną Zachodu. Jak? Przez złamanie jednego z podstawowych filarów liberalnego państwa demokratycznego: przekonania w powszechny dostęp do wiarygodnej informacji i przez implikację do prawdy. Mark Slouka Mark Slouka głosi, że człowiek i jego tożsamość kulturowa są w niezwykłym stopniu zagrożone przez wirtualizację. Jednak pogląd ten nie do końca mnie przekonuje.

Twierdzę, że zalewając kulturę przetwarzanymi cyfrowo obrazami, ryzykujemy dewaluację wszystkich wizualnych reprezentacji i w konsekwencji rzeczywistości, jaką starają się przedstawiać. To nie jest błaha sprawa. Pozostawione bez kontroli zjawisko może mieć głęboki wpływ na kulturę demokratyczną Zachodu. Jak? Przez złamanie jednego z podstawowych filarów liberalnego państwa demokratycznego: przekonania w powszechny dostęp do wiarygodnej informacji i przez implikację do prawdy. Mark Slouka Mark Slouka głosi, że człowiek i jego tożsamość kulturowa są w niezwykłym stopniu zagrożone przez wirtualizację. Jednak pogląd ten nie do końca mnie przekonuje.

Mark Slouka jest wykładowcą literatury i kultury w Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego. Przerażony wizjami świata zdominowanego przez cyfrowe technologie, roztaczanymi przez technoewangelistów z Krzemowej Doliny i Massachusetts Institute of Technology, rzucił wyzwanie i napisał książkę: War of the Worlds - Cyberspace and the high-tech assault on reality (Wojna światów - cyberprzestrzeń i zamach zaawansowanych technologii na rzeczywistość).

Ataków na technologie nie brakuje, najczęściej jednak są one zdominowane przez myślenie ideologiczne: pisze się je z pozycji religijnych, ekologicznych lub w imieniu innych wyższych spraw. Tym samym argumentacja ogranicza się do nieweryfikowalnych uzasadnień i w zasadzie nie podlega dyskusji. M. Slouka deklaruje, że nie jest luddytą i wrogiem technologii z zasady. Technologie wykorzystuje on tak długo, jak dalece ułatwiają one pracę i życie. Gdy jednak technologia staje się samym życiem czy wręcz życie z jego klasycznych miejsc wypiera, kontratakuje.

Mój spór dotyczy względnie małej, lecz nieproporcjonalnie wpływowej grupy, określającej się samozwańczo "apostołami Sieci" (Net religionists) i "bogami" (wannabe gods), którzy wierzą, że świat fizyczny może (i powinien być) "wprowadzony" do komputera; którzy wierzą, że przyszłość ludzkości kryje się nie w RL (Real Life - rzeczywistość), ale w VR (Virtual Reality - rzeczywistość wirtualna); którzy pracują bardzo ciężko (i wydają olbrzymie ilości zarówno prywatnych, jak i państwowych pieniędzy), by wyprodukować własną wersję apokalipsy.

Cyfrowy świat

Dochód narodowy krajów rozwiniętych w coraz większym stopniu powstaje wskutek przetwarzania informacji. Informacja staje się głównym towarem nowoczesnego świata, decydującym o bogactwie narodów. Michael Dertouzos, szef Laboratorium Nauk Komputerowych w MIT, stwierdza z kolei, że:

1. Wszystkie informacje można przedstawić w postaci liczb.

2. Liczby te są wyrażane przez ciągi zer i jedynek.

3. Komputery przetwarzają informacje, dokonując działań na tych liczbach.

4. Systemy komunikacyjne przekazują informacje, transmitując te liczby.

5. Komputery i systemy komunikacyjne łączą się w sieci komputerowe. Sieci komputerowe są podstawą infrastruktury informacyjnej jutra, która będzie podstawą globalnego informacyjnego rynku.

Dodajmy, że rynek ten ma w szybkim czasie osiągnąć wartość obrotów sięgającą bilionów dolarów. Skoro więc bity są dobre dla biznesu, powinny również dobrze służyć pojedynczym ludziom. Skoro rozwój coraz bardziej zależy od zaawansowanych technologii, patriotycznym obowiązkiem jest przyjęcie religii dygitalizmu (wystarczy tylko nauczyć się powyższych pięciu aksjomatów i kupować to, co wskażą specjaliści od marketingu).


TOP 200