Obrona rzeczywistości

Tu, niestety, M. Slouka głosi odmienną, heretycką tezę. Człowiek i jego tożsamość kulturowa są w niezwykłym stopniu zagrożone przez dygitalizm. Dlaczego? Głównym atrybutem cyfrowego świata jest . Życie przenosi się do cyberprzestrzeni, obszaru zimnego, amoralnego, pozbawionego wartości elementarnych dla człowieka.

...wolność istnieje tylko w ramach pewnych ograniczeń, moralność ma rację bytu tylko w granicach świata fizycznego.

Cyberprzestrzeń ma jednak nieodparty urok. Tu można prowadzić życie bez żadnych konsekwencji. Każdy błąd można naprawić przyciśnięciem klawisza. Za żadne decyzje nie trzeba odpowiadać. Nawet wirtualny seks może dawać pełną przyjemność bez ewentualnych zbędnych konsekwencji. Jak twierdzi bowiem Nicole Stenger z MIT z Centrum Zaawansowanych Badań Wizualnych: Nie będziesz już więcej potrzebował kondomów. Cyberprzestrzeń będzie kondomem.

Wizjonerzy

Wrogami M. Slouki (i rodzaju ludzkiego) są dwa gatunki ludzi. Pierwszy to twórcy technologicznego postępu, podchodzący do swego dzieła z religijnym zapałem. Nie wystarczy im tylko tworzyć nowe produkty, wdrażać coraz śmielsze pomysły. Adrenalina wyzwalana przez atmosferę ciągłej ucieczki przed konkurencją to zbyt mało. Potrzebna jest im jeszcze wiara w bezwzględną słuszność tego, co robią.

Głównym przesłaniem tej wiary jest wizja Nowego Człowieka, wyłaniającego się zza horyzontu dziejów na skutek technologicznej rewolucji. Magicy z Krzemowej Doliny wzięli w swe ręce narzędzia Pana Boga i postanowili sami dokończyć proces ewolucji. Jak doktor Faust chcą wiedzieć wszystko i móc wszystko zrealizować w drodze do Metaczłowieka.

Tu nieśmiałe pytanie ze strony M. Slouki: A co będzie z tymi, którzy ewolucji się wymkną? Odpowiedź jest prosta: ich miejsce jest na śmietniku historii. O tym śmietniku mieliśmy okazję już czytać w dziełach innych wizjonerów. Śmietnik ten pochłonął miliony istnień tych, którzy nie chcieli poddać się logice wydarzeń. Trudno dziwić się zatem obawom Slouki. Nie technologie są straszne. Trzeba bać się ludzi.

Marketingowcy

Dzieło Rewolucjonistów wdrażających rewolucję komunistyczną czy faszystowską wspierali propagandziści. Każde kłamstwo, byle często i przekonująco mówione, mogło być prawdą. Rewolucję cyfrową wspiera armia specjalistów od marketingu. Wszak celem jest nie tylko Metaczłowiek, ale i globalny, wart biliony dolarów, rynek. Główną techniką, skłaniającą ludzi do wkroczenia na ścieżkę rewolucji, jest przekonanie o jej nieuchronności. Musisz kupić dziecku ten komputer za kilka tysięcy dolarów, bo inaczej nie obejrzy obrazów w Luwrze, a potem będzie miało kłopoty z dostaniem się do dobrej uczelni. Kup sobie komputer, a szansy zatrudnienia się zwiększą. Kup sobie komputer, a będziesz wolnym człowiekiem.

M. Slouka krzyczy: Nie dajmy się zwariować! Zamiast ślęczeć nad monitorem, żeby popatrzeć na nędznej jakości obrazki, wystarczy pójść do biblioteki, gdzie za darmo można obejrzeć wysokiej jakości reprodukcje w papierowym albumie.

Warto zwrócić uwagę, że język marketingu zaawansowanych technologii również nawiązuje, tak jak oświadczenia wizjonerów, do terminologii religijnej. Wprowadzanie nowych produktów określane jest mianem ewangelizacji, a w firmach często powoływane są działy oficjalnie za tę ewangelizację odpowiedzialne.


TOP 200