O interesach Polaków rozmowy

Dekoniunktura w sektorze informatycznym ujawniła wiele błędów w zarządzaniu spółkami informatycznymi. Zahamowanie tempa wzrostu przychodów może wyeliminować z rynku wiele małych i średnich firm.

Dekoniunktura w sektorze informatycznym ujawniła wiele błędów w zarządzaniu spółkami informatycznymi. Zahamowanie tempa wzrostu przychodów może wyeliminować z rynku wiele małych i średnich firm.

W połowie lipca 2001 r. Inwar SA, spółka-córka INVAR & Biuro System (IBSystem), złożyła do łódzkiego sądu gospodarczego podanie o otwarcie postępowania układowego z wierzycielami. W sierpniu Urząd Skarbowy w Sieradzu wszczął postępowanie egzekucyjne wobec tamtejszego oddziału spółki (dawna firma Invar), dotyczące zaległych należności podatkowych w wysokości 1,3 mln zł. We wrześniu Kredyt Bank wezwał IBSystem do zwrotu przywłaszczonych rzeczy o łącznej wartości ok. 5 mln zł, stanowiących część majątku oddziału w Sieradzu. Spółka poinformowała, że realizacja tego wezwania może znacznie utrudnić działalność operacyjną oddziału. 29 października 2001 r. rozpoczęło się postępowanie układowe IBSystem, a 31 października rezygnację złożył Przemysław Wróbel, pełniący funkcję wiceprezesa zarządu ds. finansowych i dyrektora finansowego IBSystem. Firma dysponowała siecią oddziałów w całej Polsce, głównie w miastach wojewódzkich, m.in. Częstochowie, Koninie i Kaliszu. Po reformie administracyjnej popyt na usługi informatyczne oddziałów znacznie spadł, ale zbyt późno podjęto decyzję o obniżaniu kosztów i likwidacji części oddziałów. Koszty rozpoczętej jesienią 2000 r. fuzji firm Invar i Biuro System sięgnęły 2 mln zł. W ciągu roku zwolniono ok. 300 osób, co dodatkowo obciążyło budżet firmy kosztami zwolnień, odpraw i restrukturyzacji zatrudnienia. W listopadzie Powszechny Bank Kredytowy rozpoczął egzekucję zadłużenia spółki, nie akceptując zaproponowanego przez jej zarząd projektu restrukturyzacji długu. Przychody IBSystem w III kwartale 2001 r. stanowiły zaledwie 40% przychodów w porównaniu z analogicznym kwartałem roku poprzedniego. Strata netto po trzech kwartałach stanowiła 12,7 mln zł, a kapitały własne spadły z 27,1 mln zł na koniec IV kwartału 2000 r. do 7,1 mln zł na koniec III kwartału 2001 r. Jeśli straty będą nadal generowane w takim tempie, a wierzyciele nie zaakceptują układu, firma może zostać zmuszona do ogłoszenia upadłości.

Straty, układy i restrukturyzacje

Sytuacja IBSystem nie jest wyjątkowa. Dramatyczne położenie firmy jest doskonale widoczne ze względu na jej obecność na giełdzie, ale podobne kłopoty przeżywa prawdopodobnie wiele polskich firm informatycznych. Od października ub.r. o zawarcie układu z wierzycielami zabiega Baza, do niedawna jeden z czołowych producentów komputerów PC w Polsce. W roku 1999 firma sprzedała 10,1 tys. komputerów, w 2000 r. - 5,4 tys., w 2001 r. zaledwie ok. 1 tys. W roku 2000 firma przeszła restrukturyzację, zakończoną zamknięciem 20 z 27 oddziałów. Obecnie negoc-juje w ramach postępowania ukła- dowego redukcję 80% zadłużenia, co - jak twierdzi prezes Leszek Tarasiuk - mogłoby wyprowadzić jego firmę na prostą. "Po bessie na giełdach w 2000 r. spółki informatyczne nie cieszą się najlepszą opinią jako kredytobiorcy. Banki niechętnie udzielają pożyczek i żądają wcześ-niejszych spłat zadłużenia. Zagraniczni producenci sprzętu ograniczają kredyt kupiecki, współpracując tylko z największymi dystrybutorami. Wystąpiliśmy do urzędu skarbowego o rozłożenie zaległych należności na raty i odstąpienie od wymiaru odsetek. Urzędnicy wydają się jednak nieugięci, powołując się na dziurę budżetową i nie zwracając uwagi na to, że przez 15 lat uczciwie płaciłem podatki" - wylicza Leszek Tarasiuk, który już rok wcześniej przewidywał, że jego firmie nie uda się sprzedać w 2001 r. więcej niż 2 tys. komputerów, i planował nawet całkowite zawieszenie produkcji w ciągu dwóch lat. "Nie wierzę w ożywienie gospodarki, boom informatyczny mamy już za sobą. Rynek może uzdrowić tylko upadek dużej liczby firm, dzięki któremu znajdzie się na nim miejsce dla tych, które przetrwają kryzys. Najtrudniejsza jest sytuacja tych, które zatrudniają wielu pracowników i zaciągnęły wysokie kredyty" - dodaje.

DLA COMPUTERWORLD KOMENTUJE

Henryk Kruszek, prezes Inwar SA, wiceprezes INVAR & Biuro System

Firma, która produkuje i sprzedaje miesięcznie nawet 10 tys. komputerów PC, a oprócz tego buduje sieci rozlegle i produkuje oprogramowanie, nie ma szans na rynku ze względu na zbyt rozmyty profil działalności. Jedynym rozwiązaniem jest koncentracja na określonym rodzaju działalności. Wzorów można poszukać na naszym rynku. Dobrym przykładem jest firma NTT.

Sprzęt komputerowy produkuje się i sprzedaje z bardzo małą marżą. Do specyfiki działalności trzeba dostosować model prowadzenia biznesu. Zaciąganie kredytu na obsługę bieżącej działalności w warunkach niskiej marży jest bardzo ryzykowne. Potrzebne są znaczne kapitały własne i ścisła kontrola kosztów.

Brakuje nam, polskim przedsiębiorcom, umiejętności zarządzania grupą spółek zależnych czy nawet rozbudowaną siecią oddziałów. Nie potrafimy sprawować efektywnego nadzoru właścicielskiego, nie wypracowaliśmy jednolitych procedur i standardów zarządzania. Wyniki skonsolidowane grup są znacznie gorsze niż wyniki firmy-matki, nawet w przypadku dużych spółek giełdowych.

Prezesi wielu spółek informatycznych "zwijają" w tej chwili sieci oddziałów, likwidują grupy kapitałowe, bo po prostu nie dają sobie rady z zarządzaniem w okresie recesji. Przez wiele lat problemy złej jakości zarządzania nie ujawniały się tak wyraźnie ze względu na tempo przychodów. Straty, wynikające z nieumiejętnego kontrolowania kosztów, były pokrywane wysokimi zyskami ze wzrostu obrotów. Dla zarządu straty były oczywiste, ale akceptowalne w warunkach szybkiego rozwoju. Tempo wzrostu spadło, nie monitorowaliśmy rentowności, zbyt późno zabraliśmy się do ograniczania kosztów i straty stały się aż nadto widoczne.

Oddziały zagranicznych przedsiębiorstw mogą odnotowywać straty nawet przez trzy lata. My jesteśmy w stanie wytrzymać trzy miesiące. Oczywiście, zła sytuacja IBSystem wynika nie tylko z zapaści rynku, ale również z popełnionych przeze mnie błędów. Wciąż na rynku działa wiele polskich firm, którym wiedzie się doskonale. Zawinił brak wiedzy i doświadczenia. Za wolno i za mało się uczymy.


TOP 200