Macintosh - Twój następny pecet?

Niespełna rok temu, na konferencji World Wide Developers Conference, Steve Jobs ogłosił, że firma Apple zamierza migrować z platformy PowerPC na procesory firmy Intel, które dominują na rynku komputerów PC. Wiadomość ta wywołała burzę wśród miłośników komputerów z jabłuszkiem, rozpoczęły się spekulacje i domysły. Od razu też pojawiły się pytania: "Skoro w nowych Makach będzie taki sam procesor, co w moim pececie, to czy będzie można uruchomić na nim Windows XP?" oraz "Czy w takim razie będzie można zainstalować system MacOS X na domowym blaszaku?" Odpowiedzi na oba pytania brzmią: "TAK!". Dla użytkowników zainteresowanych korzystaniem z Windows XP na Maku mamy więcej dobrych wieści - Microsoft zamierza zaoferować im pełną obsługę techniczną. "Przeprowadziliśmy już szereg testów działania Windows na nowych Makach i możemy gwarantować równie poprawne działanie jak na komputerach PC" - mówi Bartłomiej Danek z polskiego oddziału koncernu.

Wielu użytkowników komputerów klasy PC i systemu Windows XP z zazdrością patrzyło na przepiękny interfejs graficzny MacOS X i zazdrościło użytkownikom tego drugiego braku problemów, które nagminnie dotykają świat PC - jak choćby wirusy, trojany, czy niezgodności różnych elementów sprzętowych, czy sterowników itp. W świecie Apple te problemy do tej pory nie występowały albo nękały użytkowników w minimalnym stopniu. Za sprawą decyzji firmy Apple o przejściu na procesory Intel, marzenie o posiadaniu Mac OS'a, a jednocześnie nie pozbywanie się całkowicie dobrze znanych "okienek", może się ziścić.

Do tej pory Apple wprowadziło na rynek trzy rodziny komputerów opartych na Intelu. Na pierwszy ogień poszły iMaki (17" i 20") oraz piętnastocalowy MacBook Pro (następca PowerBooka), o czym pisaliśmy już wcześniej w artykule "Pierwsze Macintoshe z procesorami Intela". Z kolei od początku marca dostępne są również Mac Mini oparte na procesorach Core Duo i w słabszej wersji - Core Solo, o czym też wspominaliśmy w "Mac Mini na Intelu". Kolejną niespodziankę firma Apple zrobiła swoim użytkownikom wczoraj, prezentując siedemnastocalową wersję MacBook'a Pro (zobacz "17-calowy MacBook Pro z procesorem Intela"). Do kompletu brakuje więc jeszcze tańszych notebooków z rodziny MacBook (zastąpią one iBooki oparte na PowerPC G4) oraz najbardziej wydajnych maszyn - Power Mac G5. Najprawdopodobniej, do końca tego roku transformacja całej linii produkcyjnej powinna zostać zakończona.

Zobacz również:

  • Apple wycofuje ze sprzedaży 27-calowego iMaca
  • iPad jako komputer - czy to użyteczne narzędzie dla biznesu?
  • Menadżer haseł - jaki program warto wybrać i na co zwrócić uwagę

Co ze sobą niesie transformacja?

Macintosh - Twój następny pecet?

Ciekawe wzornictwo jest bez wątpienia jedną z podstawowych zalet komputerów Apple'a.

Ze zmianą procesora wiąże się nie tylko przebudowa sprzętu, ale - co gorsza - także zmiana oprogramowania. Aby zapewnić płynne przejście na nową platformę, Apple udostępnił technologię nazwaną "Rosetta", która tłumaczy kod z PowerPC na nową platformę. Pozwala to na uruchamianie starszych programów na nowych Makach. Działają one oczywiście wolniej niż programy pisane specjalnie na nowe komputery, ale przynajmniej użytkownicy nie muszą rezygnować z używanych do tej pory programów i czekać na pojawienie się ich nowych wersji.

Ponieważ przejście na procesory Intela powinno się odbywać płynnie i nie oznacza, że użytkownicy komputerów opartych na PowerPC wyrzucą je i kupią MacIntele, to nowe programy są wydawane w tak zwanych "uniwersalnych binariach", co oznacza, że zawierają one zarówno kod wykonywalny dla nowych procesorów, jak i dla starych PowerPC. Wedle zasady "wilk syty i owca cała" Apple promuje nowe, szybsze rozwiązania, lecz nie zapomina o starych użytkownikach. Stale rosnącą listę aplikacji, które są już dostępne w wersji "uniwersalnej" można obejrzeć na specjalnej witrynie.

Komentuje Jarosław Smulski, analityk firmy IDC Polska.

Z pewnością jest pewna grupa osób, które od dawna już zainteresowane były komputerami Apple'a, ale dotąd nie decydowały się na "przesiadkę" - z różnych przyczyn, np. z obawy przed nowym systemem, czy przywiązania do ulubionych aplikacji, dostępnych jedynie pod Windows. Teraz, gdy koncern umożliwił uruchamianie na swoich komputerach Windows, znaczna część tych osób zapewne zdecyduje się na kupno takiego komputera. Tym bardziej, że produktom Apple'a trudno coś zarzucić: mają ciekawe wzornictwo, są niezwykle wydajne - szczególnie od kiedy stosowane są w nich nowe układy Intela. Obawiam się jednak, że przynajmniej w naszym kraju grupa ta może nie być zbyt duża. Przyczyna jest dość prosta - otóż komputery Mac są po prostu drogie. W Polsce wciąż najlepiej sprzedają się komputery tanie, o dość słabej wydajności (oczywiście, są wyjątki od tej reguły). Przeciętny polski "komputer domowy" jest zdecydowanie "słabszą" maszyną niż podobne urządzenie sprzedawane na zachodzie Europy. Warto zauważyć, że działający na polskim rynku zagraniczni producenci komputerów PC właściwie nie sprzedają tu komputerów przeznaczonych dla użytkowników domowych - ich produkty są na to po prostu zbyt drogie. Dlatego też obawiam się, że to właśnie cena może być podstawowym czynnikiem hamującym popularyzowanie się na polskim rynku komputerów Apple'a - niezależnie od tego, pod kontrolą jakiego systemu operacyjnego będą one pracować.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200