Innowacyjność w czasach wstrząsu

Jeśli pamiętamy film „Matrix”, najważniejsze chyba postapokaliptyczne i posthumanistyczne dzieło kultury popularnej, to warto przypomnieć sobie rozmowę między agentem Smithem a Morfeuszem, w której ten pierwszy mówi o ludziach jako o wirusie, jaki „opanowuje obszar i mnoży się, aż do wykorzystania każdego istniejącego zasobu, a potem przenosi się do innego (...) Jesteście chorobą, a my – lekarstwem na nią”. Patrząc, jak rośnie populacja świata, poziom dwutlenku węgla w atmosferze i kurczą się źródła energii, trudno nie przyznać racji wyimaginowanej sztucznej inteligencji przyszłości. Może uznać w którymś momencie człowieka za zbędne ogniwo i zbyt duże obciążenie dla ziemskiego ekosystemu – i wyeliminować go. Przypomnijmy sobie „zerowe prawo robotyki” Isaaca Asimova, „Robot nie może skrzywdzić ludzkości lub poprzez zaniechanie działania doprowadzić do uszczerbku dla ludzkości”. Jeśli zbyt duża liczba ludzi stanowi zagrożenie dla ludzkości jako całości, to może należy ją ograniczyć?

Kiedy wrócimy z tych rozważań futurologicznych do teraźniejszości, zauważymy jednak, jak sprawy dzieją się tu i teraz. Apple Siri jest z każdą edycją doskonalona, a Microsoft ogłosił właśnie premierę Cortany, swojej własnej domowej sztucznej inteligencji połączonej z rozszerzoną rzeczywistością. AI jest tuż za rogiem, to się dzieje tu i teraz, na naszych oczach.

Zobacz również:

  • USA deklasują Chiny na rynku układów scalonych
  • Kłamstwa, które CIO będą sami sobie wmawiać w 2022 r.

Odwaga w czasach zmiany

Tak więc dzisiejsi giganci obrócą się w gruzy, start-upy staną się korporacjami, praca będzie luksusem, a sztuczna inteligencja konkurencją. Co robić, aby przetrwać?

Po pierwsze, patrzeć na klientów i ich zachowania, starając się znaleźć jeszcze nie istniejące, ale przewidywane modele biznesowe. Dzisiaj prawdziwy biznes robi się, nie zaspokajając oczekiwania, a wyprzedzając je i kreując za pomocą innowacyjnych modeli biznesowych.

Po drugie, rozumieć zmianę w technologii i otworzyć się na nią, aktywnie poszukując możliwości wykorzystania pojawiających się technologii w biznesie. Warto tu dodać słowo na temat CIO przyszłości: jego podstawową umiejętnością będzie rozpoznawanie i proponowanie nowych technologii oraz tworzenie na ich podstawie nowych możliwości rozwoju biznesu.

Po trzecie, przedsiębiorstwa muszą otworzyć się na ryzyko, akceptując, że część przedsięwzięć (prawdopodobnie większość) może się nie udać, albo nawet MUSI się nie udać, żeby nieliczne okazały się bardzo zyskowne. To wymaga przebudowy nie tylko ścieżek decyzyjnych, ale nade wszystko kultur korporacyjnych.

Po czwarte i najważniejsze, firma przyszłości musi zaufać pracownikom. Inwigilacja w czasie pracy, ilościowe metody zarządzania wydajnością itd. były dobre w erze industrialnej, kiedy ludzie działali jak trybiki w maszynie lub urządzenia na taśmie. Obecnie oczekuje się od pracowników szeroko pojętego budowania wartości przedsiębiorstwa, a utrzymanie talentów, które chcą i potrafią to robić, to podstawowe zadanie działów HR przedsiębiorstwa.

Zapiąć pasy, idzie zmiana.

Horyzont 2030–2040 wydaje się odległy do momentu, gdy nie uświadomimy sobie, że to za około 20 lat. 20 lat temu w Polsce pojawił się internet i telefony komórkowe, za tyle czasu większość osób czytających ten artykuł będzie jeszcze w pełni sił fizycznych, umysłowych i zawodowych. To nie jest przyszłość, to nasza rzeczywistość – już za chwilę. Czas najwyższy się na te czasy przygotować.


TOP 200