Innowacyjność w czasach nowej ekonomii

W start-upach i „zwinnych” przedsiębiorstwach miejsce prawdziwych innowacji zajęły niby-odkrycia i pseudowynalazki. Dystans wobec logiki i kultury dotcomu może okazać się siłą firm nowej generacji. Kto nie ulegnie terrorowi klikalności i oglądalności reklam jako jedynego kryterium powodzenia, może osiągnąć sukces.

Jeszcze 15 lat tak postawione pytanie zostałoby uznane za żart albo prowokację intelektualną. Microsoft postrzegano jako smoka pożerającego wszystko i wszystkich. Miał monopol na rynku systemów operacyjnych. Dzierżył palmę pierwszeństwa w świecie przegladarek. Był niedoścignionym wzorem, jeśli chodzi o narzędzia deweloperskie. Z sukcesem poszerzał swój udział w rynku platform i aplikacji biznesowych. Maszyna inżyniersko-marketingowo-finansowa kręciła się bez najmniejszych problemów. Symbolem tamtych czasów było 86 mld USD w gotówce leżących na kontach firmy, gotowej do dalszych przejęć i inwestycji.

Wtedy coś się zatarło. Nie było żadnego spektakularnego tąpnięcia – po prostu seria małych porażek. Systemy operacyjne Windows Vista i Windows Mobile, odtwarzacz Zune, nigdy niewprowadzony do produkcji tablet poprzedzający iPada. Kiedy Steve Ballmer obejmował stanowisko prezesa firmy, jej kapitalizacja sięgała 600 mld USD, gdy odchodził – nie dochodziła nawet do 270.

Zobacz również:

O wadze problemu mówią nie tylko liczby, ale także postawa Billa Gatesa. Złożył stanowisko przewodniczącego Rady Dyrektorów (odpowiednik przewodniczącego Rady Nadzorczej), aby bezpośrednio zaangażować się w zarządzanie firmą. Tymczasem nowy prezes zarządu (w amerykańskim systemie ładu korporacyjnego: dyrektor wykonawczy), Satya Nadella, w niczym nie przypomina poprzedniego. Urodził się poza Stanami Zjednoczonymi, jest raczej inżynierem niż biznesmenem. Jego pierwsze decyzje wskazują na daleko idące zmiany. Wypuścił pakiet Office na iPada, wprowadzając tym samym biuro na tablety i przypieczętowując koniec platformy PC. Zapowiedział, że Windows będzie darmowy dla małych urządzeń – mowa nie tylko o mniejszych smartfonach, ale przede wszystkim o nowej generacji urządzeń (zegarki, komputery wszywane w ubranie, okulary itd.). „Jeśli szukasz kogoś, kto najbardziej przypomina Gatesa, to właśnie jest Nadella” – powiedział miesięcznikowi „Wired” Sam Ramji, wieloletni szef działu open source w Microsofcie, obecnie menedżer AT&T. Reakcja rynku potwierdza pozytywne opinie: od czasu powołania Nadelii cena akcji wzrosła o 20%.

Co takiego się stało, że firma, która jeszcze dziesięć lat temu była na najlepszej drodze, by zmonopolizować wszystko, która wykazywała stałe dochody i wypłacała dywidendę, musiała wykonać nagły zwrot, jakby groziła jej zapaść?

Trwa wielka zmiana

Odpowiedź jest prosta: na rynku trwa ogromna zmiana. Przebiega po cichu i jest rozłożona na lata, więc może nie do końca obserwujemy ją na co dzień. Ale ma charakter fundamentalny. Zmienił się rynek urządzeń. W przeszłość odchodzi nie tylko architektura PC, w przeszłość odchodzi cała koncepcja komputera i aplikacji. „Wyspa obliczeniowa”, jaką był komputer osobisty, przestała mieć znaczenie. Sektor rozrywki przejęły konsole i inteligentne telewizory, laptopy pocieniały i stały się tabletami, zaś podstawowym urządzeniem stał się smartfon, a w nim dostęp do internetu oraz aplikacje dostępne ze sklepu.

Zmienił się także konsument. Nie chciał już płacić tysięcy za „grube” aplikacje, do tego z góry. Wybierał – tam gdzie się dało – darmowe oprogramowanie, a tam gdzie się nie dało – subskrypcje oraz proste i tanie aplikacje tworzone przez producentów niezależnych.

Innowacyjność w czasach nowej ekonomii

Dzisiaj wszystko łączy się ze wszystkim. Podstawową funkcjonalnością każdego poważnego narzędzia jest otwarte API, dzięki któremu można budować usługi sieciowe z wkomponowaniem danego systemu w inny. Kilka lat temu pisaliśmy, że nastaje czas sieciowych usług, w których budowane będą rozwiązania (tzw. mashupy). Dzisiaj to jest już rzeczywistość.

Zakończyła się także wojna na przeglądarki. Internet Explorer, po serii problemów związanych z bezpieczeństwem i wydajnością, ustąpił pola przeglądarkom związanym z systemami operacyjnymi (Safari, Chrome) albo darmowym, szybszym alternatywom (Firefox, Opera). Przeglądarka w pewnym sensie stała się nowym systemem operacyjnym – platformą, na której działają internetowe aplikacje. Standard HTML5 wprowadza do języka opisu strony większość elementów, które dotąd były dostarczane przez dodatkowe wtyczki. Strony internetowe wkrótce będą mogły być tak bogate, jak „grube” aplikacje albo strony pisane w Adobe Flash.

Urosła także grupa przedsiębiorstw dostarczających usługi chmury: liderem jest przede wszystkim Amazon (EC2), ale liczą się także: Google, Microsoft, VMware, a także mniej znane firmy, takie jak: Rackspace, Savvis czy CloudSigma.

To wszystko sprawiło, że koncepcja instant company, swego czasu spopularyzowana przez Oma Malika, stała się rzeczywistością. Dzisiaj założona firma jutro może mieć pełnię zasobów potrzebnych do prowadzenia działalności (biuro, księgowość, pocztę i środowisko pracy grupowej, zewnętrzny serwis www). Pojutrze – klientów i sprzedaż; tydzień później może uzyskać kapitał potrzebny do wzrostu; miesiąc później przekroczyć granicę 1 mln klientów.


TOP 200