IT: ekologicznie i ekonomicznie

Green IT nie jest tematem tak często, jak jeszcze kilka lat temu wykorzystywanym w marketingu, ale nie znaczy to, że rozwój energooszczędnych technologii uległ zahamowaniu. Ekologiczne hasła ustąpiły jednak pola kalkulacjom biznesowym.

Producenci sprzętu sieciowego, procesorów, serwerów i pamięci masowych systematycznie wprowadzają nowe modele sprzętu, który oprócz nowych funkcji i lepszych parametrów najczęściej oferuje też wyższą niż dotąd energooszczędność. Ale na zmniejszenie zużycia energii przez systemy IT wpływ ma znacznie więcej czynników, takich jak oprogramowanie, architektura systemu (np. jego wirtualizacja), wykorzystywane modele biznesowe (chmura), a także zastosowania technologii generujących oszczędności poza infrastrukturą IT (VoIP, systemy wideokonferencyjne).

Nie ulega wątpliwości, że ekologia i energooszczędność są silnie uzależnione od kalkulacji biznesowych, które coraz częściej są modyfikowane przez decyzje polityczne i zmiany przepisów prawnych. Stwarza to problemy znane choćby w Europie, gdzie ograniczenie emisji gazów cieplarnianych wywołuje spory i kontrowersje.

Zobacz również:

Nawet taka potęga technologiczna, jak Stany Zjednoczone, do niedawna zdecydowanie broniła się przed wprowadzeniem regulacji i przyjęciem międzynarodowych zobowiązań dotyczących ograniczania takiej emisji uważając, że będzie miało to negatywne skutki ekonomiczne. Ale ostatnio również i w Ameryce zaczęto wprowadzać przepisy odgórnie regulujące poziom dopuszczalnej emisji. Obowiązują one już w Kalifornii, ale w najbliższych latach mają zostać rozszerzone na cały obszar tego kraju. Przyjęte w Stanach Zjednoczonych rozwiązania dotyczące limitów emisji gazów cieplarnianych dotyczą producentów energii. Warto na nie zwrócić uwagę, bo jest to próba połączenia odgórnie narzucanego prawa z zasadami gospodarki wolnorynkowej.

Odgórne regulacje i wolny rynek

W Kalifornii od 1 stycznia br. obowiązuje prawo, które wymaga zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych o 2-3% rocznie tak by w 2020 roku całkowita emisja osiągnęła poziom z 1990 roku. Wkrótce ma ono zostać rozszerzone na cały obszar Stanów Zjednoczonych. Prawo to dotyka przede wszystkim producentów energii elektrycznej, ale pośrednio również centrów przetwarzania danych, które w Kalifornii należą do największych odbiorców energii i nie ulega wątpliwości, że poniosą koszty nowych regulacji prawnych.

Zgodnie z przyjętym rozwiązaniem, każda działająca w tym stanie elektrownia uzyskuje kwotę określającą jaką liczbę ton gazów cieplarnianych może wyemitować do atmosfery bez ponoszenia dodatkowych kosztów.

Jeśli producent zainwestuje w technologie ograniczające emisję poniżej górnej granicy 25 tys. ton rocznie, to przysługujące mu kwoty może sprzedać na wolnym rynku. Początkową wartość tony gazów określono na 13 dol., ale nie jest ona regulowana i może ulegać zmianom zależnie od wolnorynkowej gry popytu i podaży. Producenci, którzy przekroczą maksymalną, dopuszczalną wielkość emisji będą musieli ograniczyć produkcję energii lub też zakupić dodatkowe kwoty emisji na rynku.

Niestety, nie ulega wątpliwości, że ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i wzrost wykorzystania „zielonych” technologii oznacza równocześnie wzrost kosztów energii. Według szacunków dla rynku amerykańskiego, jeśli elektrownia w 25% wytwarza energię wykorzystując źródła ekologiczne to również o 25% zmniejsza emisję szkodliwych gazów, a cena 1 kWh wynosi ok. 5,1 centa. Przy zwiększeniu tego poziomu do 50%, emisja spada o 46%, a cena energii wzrasta do 6,3 centa za kWh. Jeżeli producent w 100% wykorzystuje zielone technologie, emisja gazów spada przeciętnie o 95%, ale cena energii rośnie do 9,3 centa za kWh.

Dla porównania, w Polsce orientacyjna cena brutto energii elektrycznej (bez opłat dystrybucyjnych i abonamentowych) to obecnie ok. 0,33 zł/kWh (10 centów/kWh).


TOP 200