Dyrektor wielowymiarowy

Nie ma rzeczy niemożliwych

Powodzenie obu programów zależało od ludzi. Zespół wybrany do fuzji spełnił pokładane w nim nadzieje. "Nigdy nie spotkałem się z sytuacją, by zespół - gdy usiądą właściwe osoby i mają za zadanie rozwiązać problem technologiczny - nie dał rady czegoś rozwiązać. Zagadki i problemy technologiczne są zawsze do przejścia. To wynika też z zasady komplementarności w doborze członków zespołu i dużej dozy zaufania, ponieważ są rozwiązania, których nikt wcześniej nie miał okazji wdrażać" - mówi J. Frankowicz. "Moim wkładem w te działania jest zebranie właściwych osób w odpowiednim czasie i zdopingowanie ich do wykonania zadania. Nie uzurpuję sobie prawa do posiadania najwyższego poziomu wtajemniczenia w sposób dojścia do głównego celu. To w zespole jest wiedza i trzeba ją umiejętnie wydobyć. Myślę też, że umiejętność radzenia sobie z każdą sytuacją zależy trochę od szczęścia".

Od ogółu do szczegółu

Jaromir Frankowicz zawsze pracował na styku IT i biznesu. To pomaga mu w budowaniu relacji nie tylko z kolegami technologami IT, ale również ze współpracownikami z biznesu. Jest nie tylko menedżerem sprawnie zarządzającym podległym mu zespołem, lecz także partnerem do rozmów na wielu poziomach i o wysokim stopniu szczegółowości. "Miałem okazję zaczynać ścieżkę zawodową na najniższym stanowisku w finansach i przeszedłem właściwie przez wszystkie etapy. Dzięki temu w kilku dziedzinach jestem ekspertem, mam szansę być dla moich kolegów merytorycznym partnerem do dyskusji. Jestem w stanie zarówno wejść w technologiczną dyskusję, na przykład dotyczącą rozwiązań windykacyjnych, jak i dyskutować o strategii z zarządem" - twierdzi J. Frankowicz. "Mój zespół konstruowany jest na zasadzie partnerskiej. Uwielbiam, gdy w sytuacjach spornych poziom rozmowy przenosi się na detale. Muszę zrozumieć problem u podstaw, gdy rozmawiamy o nowym rozwiązaniu, gdy dyskutujemy o systemie, który ma się wpisać w naszą architekturę systemową. To ważne, bo w konsekwencji biorę za to odpowiedzialność i muszę być przekonany, że obronię rozwiązanie na różnych komitetach, chociażby kosztowych. Czasem decydujemy się na rozwiązanie trudniejsze i droższe, ale wiem, że wszyscy w zespole są o tym przekonani, bo dyskutowaliśmy i wspólnie taką wersję przedstawiliśmy. Jeśli mamy wątpliwości, to wewnątrz zespołu, a na zewnątrz jesteśmy monolitem" - stwierdza Jaromir Frankowicz.

Zobacz również:

  • Fuzja skandynawskich firm IT
  • Jak optymalizować koszty IT w czasach pandemii

Taki model zarządzania zespołem niesie ryzyko, z którego Jaromir Frankowicz zdaje sobie sprawę - czasem pojawia się pokusa, by zrobić micro management i przejąć kontrolę nad każdym szczegółem. "Staram się od tego uciekać, jak tylko mogę" - śmieje się. "Pomaga mi w tym na pewno to, że mam dużo innych obowiązków. Staram się więc, by tylko właściwie ukierunkować osoby, pokazuję im właściwe drzwi, ale nie otwieram ich do końca. Musi być w tym wszystkim zaufanie".


TOP 200