Czy istnieje społeczeństwo informacyjne?

Co to jest społeczeństwo informacyjne - twór ideologiczny czy diagnoza określająca poziom rozwoju naszej cywilizacji? Przed tygodniem nad tym problemem zastanawiali się Edwin Bendyk i Przemysław Gamdzyk. Dziś głos Marka Hetmańskiego. Zapraszamy do dyskusji. Pojęcie społeczeństwa informacyjnego jest faktem zarówno w sferze ideologicznej, jak i w rzeczywistości. I chociaż nie wywołuje już zbytnich emocji, to jednak nadal odnosi się do wielu realnych i ważnych spraw z życia społecznego, politycznego i techniki. Społeczeństwo informacyjne właściwie wciąż się wyłania i dlatego trudno uchwycić jego realny kształt.

Co to jest społeczeństwo informacyjne - twór ideologiczny czy diagnoza określająca poziom rozwoju naszej cywilizacji? Przed tygodniem nad tym problemem zastanawiali się Edwin Bendyk i Przemysław Gamdzyk. Dziś głos Marka Hetmańskiego. Zapraszamy do dyskusji. Pojęcie społeczeństwa informacyjnego jest faktem zarówno w sferze ideologicznej, jak i w rzeczywistości. I chociaż nie wywołuje już zbytnich emocji, to jednak nadal odnosi się do wielu realnych i ważnych spraw z życia społecznego, politycznego i techniki. Społeczeństwo informacyjne właściwie wciąż się wyłania i dlatego trudno uchwycić jego realny kształt.

Ideologiczne spory o istotę społeczeństwa zdominowanego przez środki globalnej łączności, masową kulturę i techniki informatyczne są już faktycznie przebrzmiałe i w tym ma rację Edwin Bendyk (CW nr 34). Sądzę, iż nie ma jej jednak, gdy pisze, że jego "wartość opisowa jest równie mała". Dyskusje socjologów i politologów (podchwycone przez polityków zachodnich) z przełomu lat 60. i 70. na temat natury społeczeństwa zdominowanego przez przetwarzanie informacji nie są kontynuowane z takim natężeniem, dlatego że nastąpił "zmierzch ery ideologii". W miejsce sporu, który z terminów - "społeczeństwo wiedzy" (Peter Drucker), "era informacji trzeciej fali" (Alvin Toffler), "społeczeństwo telematyczne" (James Martin) czy "społeczeństwo nadmiaru informacji" (M. Marien) - lepiej oddaje sens nowo powstałego zjawiska, uwagę badaczy i teoretyków zaprząta obecnie jego rzetelny, trudny opis. Dokładniej - skala zjawiska, jego zmienne postaci, metody pomiaru, szacunki skutków technik telekomunikacyjnych w sferze psychicznej i kulturowej. Empiryczne zagadnienia nie mogą jednak przesłonić kwestii teoretycznych i dlatego zawsze ważne będą pytania o to, czy społeczeństwo informacyjne jest lepsze od przemysłowego, czy zagraża ono wolności jednostki lub czy będzie dominować na całym świecie czy tylko w pewnych jego częściach.

Nic nowego

Rację mają ci, którzy twierdzą, że społeczeństwo informacyjne nie jest wynalazkiem zrodzonym dopiero w połowie mijającego stulecia. Tak naprawdę mianem tym można określić niektóre społeczności i czasy, zwłaszcza poprzez kontrast z innymi epokami i społeczeństwami.

Rozkwit Cesarstwa Rzymskiego łączył się bez wątpienia z efektywną infrastrukturą informacyjną wyróżniającą się na tle niedostatku pod tym względem innych społeczności antyku. A w XIX stuleciu epokowe wynalazki telegrafu, agencji informacyjnych czy wysoko nakładowej prasy w niektórych społeczeństwach (brytyjskim, niemieckim czy amerykańskim) ustanowiły nowe techniki informowania i komunikacji spełniające warunek globalizacji. Miało to zresztą miejsce w okresie intensywnego rozwoju przemysłowego, gospodarki surowcowej (węgiel, stal), przy jednoczesnym analfabetyzmie szerokich mas społecznych.

Wszystko to wskazuje na fakt, iż nie ma wyraźnej granicy czy koniecznego wynikania między społeczeństwem industrialnym (drugiej fali, jak pisze Toffler) a społeczeństwem informacyjnym (trzeciej fali). To drugie wcale nie znosi pierwszego i mogą one pojawiać się w tym samym czasie w niewielkim oddaleniu. Sądzę, że w tym właśnie tkwi specyfika współczesnej cywilizacji - współistnienie społeczeństw "bogatych w informację" i takich, które zaledwie wychodząc z okresu agrarnego rozpoczynają uprzemysłowienie i jednocześnie przyswajają najnowsze zdobycze telematyki, słowem - są "pomiędzy". W zasadzie w każdym rodzaju społeczeństwa można byłoby wykazać owe współistnienie tak różnych elementów, które pokazuje, że w przypadku społeczeństwa informacyjnego nie mamy do czynienia z absolutną odmiennością, a tylko z emergentnym zjawiskiem o zmiennym stopniu nasycenia różnymi technikami informacyjnymi. Jeśli tylko uświadomić sobie ten fakt, to ideologia (czy utopia) społeczeństwa informacyjnego ustąpi miejsca intrygującemu, ale jednocześnie trudnemu zadaniu śledzenia tych zależności.

Informatyka to nie wszystko

Jeśli nie ma wyraźnych granic i radykalnych opozycji, to w czym tkwi istota społeczeństwa informacyjnego? Zdecydowanie łatwiej ją uchwycić, jeśli porzuci się zbyt łatwe (właśnie ideologiczne) jego wyobrażenie poprzez pryzmat komputerowych technologii informatycznych. Informacyjne to nie to samo co informatyczne.

Efektem rewolucji informatycznej, wywołanej po wojnie mikroelektroniką, miniaturyzacją, automatyzacją czy nanotechnologiami, które zmieniły większość dziedzin życia gospodarczego, zarządzania, komunikacji czy edukacji, jest wiele typów społeczeństw informacyjnych. Mikroelektronika nie stworzyła społeczeństwa informacyjnego jako takiego, a tylko kolejną jego postać, którą należy nazwać społeczeństwem informatycznym.

Sądzę, że w tym leży sedno tytułowego problemu wartego dyskusji. Uczestnikami dyskusji powinni być zresztą nie tylko socjologowie czy politologowie (najmniej zresztą politycy, którzy kierują się tylko własnym interesem), ale również informatycy (oni wszak praktycznie współtworzą kolejne wersje społeczeństwa informacyjnego), psychologowie, antropologowie, historycy. Jest też tu wiele zagadnień dla filozofów (jeśli tylko nie są utopistami).


TOP 200