CeBIT w cieniu wojny

Na największych targach branży IT wszyscy niecierpliwie wyczekują na ożywienie gospodarcze. To zaś zależy od tego, ile potrwa wojna z Irakiem i czy rzeczywiście będzie krótka i skuteczna, tak jak zapewniają Amerykanie. Zapowiedź George'a Busha szybkiego rozpoczęcia wojny wywołała wręcz euforię na amerykańskich giełdach, a za nimi i na światowych.

Na największych targach branży IT wszyscy niecierpliwie wyczekują na ożywienie gospodarcze. To zaś zależy od tego, ile potrwa wojna z Irakiem i czy rzeczywiście będzie krótka i skuteczna, tak jak zapewniają Amerykanie. Zapowiedź George'a Busha szybkiego rozpoczęcia wojny wywołała wręcz euforię na amerykańskich giełdach, a za nimi i na światowych.

Największe zaniepokojenie wojną na Bliskim Wschodzie okazują producenci odbiorników i firmy świadczące usługi lokalizacyjne. Czy Amerykanie dotrzymają słowa, że jeśli będą zakłócać sygnał satelitarny, to wyłącznie lokalnie, w rejonie Zatoki Perskiej? Tak czy inaczej ponownie może być zagrożona żegluga morska, tak jak w 1991 r. podczas Pustynnej Burzy. Ponadto GPS służy dzisiaj już nie tylko nawigacji, lecz także synchronizacji serwerów i sieci telekomunikacyjnych - zakłócenia sygnału mogą spowodować nieobliczalne straty. Gdyby działał europejski system Galileo - wsparty rosyjskimi satelitami systemu Glonass - to branża potraktowałaby wojnę jako darmową reklamę "inteligentnych technologii". A tak zakrada się obawa, że amerykańscy cyberwojownicy będą wojować na irackiej pustyni kosztem cywilnych systemów.

Kable precz

Ta wojna ma być "mobilna, szybka i chirurgicznie czysta", o ile szyków wielbicielom Trzeciej Fali Tofflerów nie pokrzyżują jeźdźcy z kałasznikowami, będący skrzyżowaniem Pierwszej i Drugiej Fali. Po zdobyciu Bagdadu, żołnierze rozstawią satelitarne łącza, aby zakomunikować światu zwycięstwo. Potem świat będzie się ekscytować mobilnymi technologiami i gadżetami, które zadebiutowały na tej nie przez wszystkich chcianej wojnie. Właściwie teraz trudno pisać o rynku IT, nie używając słów "mobile" i "wireless". Wojna jeszcze bardziej podkreśli ich znaczenie, choć były już modne na targach CeBIT kilka lat temu, kiedy europejskie "M" walczyło z amerykańskim "e". Stary Kontynent wygrał. Europejska "M" gospodarka okazała się bardziej odporna na amerykański "e" krach sprzed trzech lat. Nikt w tym roku nie pamiętał już o nowej gospodarce, jeśli już, to wspomina raczej o gospodarce opartej na wiedzy. Amerykanie w końcu docenili nasze "M". Intel popularyzował na tegorocznych targach CeBIT nową platformę Centrino, przeznaczoną do pracy w sieciach WLAN, najnowszym koniku branży. Odtąd notebook wyposażony w ten zestaw układów scalonych z procesorem Pentium M wykryje obecność sieci bezprzewodowej Wi-Fi i jeśli jego właściciel będzie miał wykupiony "bilet wstępu", to zestawi połączenie z siecią.

SAP, Hewlett-Packard i Vodafone - jeden z najważniejszych światowych operatorów komórkowych - porozumiały się w sprawie upowszechnienia rozwiązania mySAP Mobile Business. SAP zapewni oprogramowanie, HP platformę sprzętową (serwery, notebooki, komputery handheld), zaś Vodafone ma odpowiadać za infrastrukturę telekomunikacyjną. W ogóle na tegorocznych targach CeBIT można było odnieść wrażenie, że tradycyjna informatyka odeszła do lamusa. Liczy się właściwie tylko telekomunikacja albo inaczej mówiąc - informacja i komunikacja. Takim rozwiązaniom poświęcono ponad połowę z 360 tys. m2 powierzchni ekspozycyjnej.

Operatorze, oszczędzaj z głową...

... czyli kup nową platformę sprzętową od nas, producentów telekomunikacyjnych, a my zapewnimy ci świetlaną przyszłość. Przez wiele lat operatorzy dawali się wodzić za nos producentom.

Kupowali oddzielnie centrale telekomunikacyjne i routery. Teraz właściwie zaprzestano handlu centralami. W modzie są platformy IP integrujące różnego rodzaju usługi. Alcatel zachwala OmniPCX Enterprises pod hasłem budowy konwergentnej sieci transmisji danych i głosu. Siemens promuje rozwiązania z serii Surpass, dla operatorów wdrażających sieci nowej generacji. Ich zastosowanie ma obniżyć koszty inwestycji nawet o 40%, zaś koszty operacyjne o 30% w porównaniu z rozwiązaniami konwencjonalnymi. Skąd u producentów telekomunikacyjnych taka nagła troska o finanse operatorów? Jeszcze nie tak dawno sprzedaliby im bez skrupułów telefonię 2,5G w cenie 5G. Kiedy jednak nie poradzili sobie z dostawami infrastruktury UMTS (ciszej nad tą trumną!), zaś operatorzy, tacy jak T-Mobile, ochoczo przystąpili do montowania punktów dostępowych jako antidotum na gorączkę po telefonii 3G, okazało się, że należy wrócić do podstaw. W planach biznesowych pojawiły się nowe magiczne słowa - IP, konwergencja, dostęp szerokopasmowy, urządzenia mobilne (nie tylko telefony komórkowe, ale także m.in. komputery handheld), sieci mobilne i e-biznes. Takie zmiany stabilizują wiarygodność kredytową największych producentów sprzętu telekomunikacyjnego i ci będą się liczyć w przyszłości.


TOP 200