CIO coraz mniej ważny?

Pora wreszcie skończyć z mrzonkami o wyjątkowej roli CIO w firmie. Dział IT w organizacji jest tak samo ważny jak każdy inny. Liczy się na tyle, na ile potrafi być użyteczny dla przedsiębiorstwa w ramach swojej specjalności i na ile przedsiębiorstwo potrafi wykorzystać jego fachowy potencjał.

Szefowie działów IT wciąż mają problemy z akceptacją swojego miejsca w firmowej strukturze organizacyjno-decyzyjnej oraz z określeniem zawodowej tożsamości. Chcieliby odgrywać kluczową, strategiczną rolę w przedsiębiorstwie, brać udział w podejmowaniu najważniejszych decyzji (lub co najmniej mieć na nie znaczący wpływ), być traktowani w sposób wyjątkowy i pierwszoplanowy. Rzeczywistość firmowej codzienności pokazuje jednak, że często są odbierani przez innych jedynie przez pryzmat inżynierskiej roboty, jako osoby odpowiedzialne za zapewnienie sprawnego funkcjonowania części infrastruktury technicznej zakładu. To powoduje, że niejednokrotnie sami mają problemy z identyfikacją swych najważniejszych wyzwań i zadań. Wyniki badania "2012 State of the CIO" bardzo dobrze odzwierciedlają tę schizofreniczną sytuację menedżerów IT. 61% z nich twierdzi, że najważniejszym wyzwaniem jest dla nich koncentracja na długoterminowym myśleniu strategicznym i planowaniu, zaś 46% wskazuje jako priorytet również poprawę operacyjnego działania systemów IT. 23% uczestników badania przyznaje, że biznes postrzega IT głównie jako centrum kosztów.

Ta rozbieżność między aspiracjami i wyobrażeniami CIO a oczekiwaniami biznesu oraz praktyką firmowego działania rodzi wśród szefów IT i podległych im pracowników działów IT frustrację. Znajduje ona niejednokrotnie ujście w dyskredytowaniu przedstawicieli innych działów (tzw. biznesu) jako nie rozumiejących prawdziwego znaczenia technik informacyjnych. Jej wyrazem są toczone wciąż na różnych forach - od Klubu CIO, przez branżowe konferencje i wydawnictwa, po grupy dyskusyjne w mediach społecznościowych - debaty na temat roli CIO w firmie i relacji między IT a biznesem. Zazwyczaj prowadzone są one pod hasłem: "Dlaczego CIO nie zajmują w firmie ważnej, strategicznej pozycji, na którą przecież zasługują?". Przeważnie jako winny tej sytuacji wskazywany jest właśnie biznes, który nie nadąża za rozwojem nowych technologii informacyjnych i nie potrafi właściwie ocenić ani docenić otwierających się za ich sprawą możliwości działania i szans na sukces.

To już było

Wbrew pozorom, dyskusja o roli CIO w firmie, o relacjach między IT a biznesem nie jest ani niczym nowym, ani wyjątkowym. To w gruncie rzeczy echo toczonych od wielu, wielu lat sporów o znaczeniu i miejscu różnych dziedzin wiedzy w życiu publicznym oraz wpływie ich przedstawicieli na kształt podejmowanych decyzji czy efekty realizowanych działań. Narastały one stopniowo, w miarę wyodrębniania się kolejnych nauk szczegółowych z filozofii, burząc tym samym spójny, jednolity obraz świata, jaki oferowała "matka wszelkich nauk". W najbardziej jaskrawej postaci spory te uwidoczniły się w animozjach między przedstawicielami nauk humanistycznych i przyrodniczych. W dobitnej formie dał im wyraz Charles Percy Snow, który w 1959 r., podczas wykładu w Cambridge, przedstawił tezę o istnieniu dwóch kultur. Powiedział wtedy: "Intelektualiści o literackiej proweniencji znajdują się na jednym biegunie, na drugim - naukowcy z fizykami na czele. A między tymi dwoma biegunami zieje przepaść wzajemnego niezrozumienia, czasami - zwłaszcza wśród młodych - wręcz wrogości i niechęci. Jedni i drudzy mają osobliwie wypaczone wyobrażenia o drugiej stronie". (cytat za: Ch. P. Snow, Dwie kultury; Wydawnictwo Prószyński i S-ka 1999).

Podobne nastawienie daje dzisiaj o sobie znać również w debatach o roli i miejscu IT w organizacji. Obrona pozycji IT odbywa się głównie poprzez odwołanie do mitu o wyjątkowości wiedzy i doświadczeń związanych z tworzeniem i obsługą systemów informatycznych. Nie mniej ważny jest również mit o unikalnej roli technik informacyjnych w dzisiejszym świecie i ich zbawiennym wpływie na wszelkie dziedziny życia społecznego, w tym na sposób prowadzenia biznesu i aktywność rynkową firm. Mit ten jest podtrzymywany zarówno przez członków szeroko pojętej branży IT, jak i przedstawicieli innych profesji, np. polityków czy dziennikarzy, szafujących swobodnie ideami społeczeństwa informacyjnego i gospodarki opartej na wiedzy.


TOP 200