Dzwonić na Berdyczów

Przewaga Telekomunikacji Polskiej na rynku telekomunikacyjnym jest druzgocąca. Szacujemy wartość tego rynku na ok. 30 mld zł, z czego 18 mld zł przypada na grupę kapitałową TP.

Przewaga Telekomunikacji Polskiej na rynku telekomunikacyjnym jest druzgocąca. Szacujemy wartość tego rynku na ok. 30 mld zł, z czego 18 mld zł przypada na grupę kapitałową TP.

Poza Telekomunikacją Polską, w 2002 r. na rynku telekomunikacyjnym liczyli się tylko Polkomtel, operator sieci komórkowej Plus GSM (przychody 4 mld 803,2 mln zł), i Polska Telefonia Cyfrowa, operator sieci Era GSM (przychody 4 mld 929,8 mln zł). Telefonia komórkowa zdominowała rynek. Tak zwani operatorzy alternatywni w telefonii stacjonarnej, np. Netia, Dialog, Niezależny Operator Międzystrefowy (NOM), El-Net, Szeptel i pozostałych sto kilkadziesiąt przedsiębiorstw mających zezwolenia Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP) na działalność telekomunikacyjną, ledwo wiążą koniec z końcem.

Szeptel jest u progu bankructwa. Netia dość udanie walczy o rynek, ale wciąż leczy rany po wyniszczającym holding procesie oddłużeniowym. Dialog jest zadłużony, NOM zaś - mimo postępującej integracji z Tel-Energo - nie może odzyskać udziału w rynku, po tym jak TP nie zgodziła się rozliczać rozmów międzymiastowych na jednej fakturze.

Formalnie mamy zliberalizowany rynek telekomunikacyjny. Od 1 stycznia 2003 r. TP nie ma monopolu także na połączenia międzynarodowe. I co z tego wynika?

Nie ma takiego numeru...

...na który nie zdecyduje się TP, by nie zrezygnować z dominującej pozycji (a faktycznie ciągle pozycji monopolisty).

Większość z nas nadal nie może wybrać tańszego operatora międzynarodowego, innego niż TP. W słuchawce usłyszymy irytujący komunikat: "Przepraszamy, ale z przyczyn technicznych nie możemy zrealizować połączenia".

Cóż, jesteśmy abonentami niepoprawnego monopolisty, który wiedząc od lat o terminie liberalizacji rynku połączeń międzynarodowych, niewiele zrobił, by na czas przeprogramować centrale telefoniczne. Tylko 3,5 mln klientów TP mogło w styczniu i lutym 2003 r. wybrać innego operatora. Ale, uwaga! Pod warunkiem że podpisało oddzielną umowę, gdyż Ministerstwo Finansów wciąż zwleka ze zmianą Ustawy o podatku VAT, aby usługi świadczone przez różne firmy mogły być rozliczane na jednej fakturze. Bez umowy z innym operatorem jesteśmy zdani na TP.

Na pewno liberalizacja nie dotyczy klientów, których telefony są podłączone do central analogowych. Obecnie TP ma 1,2 mln takich abonentów. Skorzystać z liberalizacji połączeń mogliby dopiero od 2005 r., bo tyle potrwa wymiana central i modernizacja sieci. A nie ma żadnej możliwości wymuszenia na faktycznym monopoliście przyspieszenia modyfikacji infrastruktury.

Zagubione w dyskusjach

Niedawno Sejm przyjął nowelizację Prawa telekomunikacyjnego, nad którym pracował od sierpnia 2002 r. Ale już wtedy było wiadomo, że projekt nowelizacji nie implementuje unijnych dyrektyw z 1999 r. (Dyrektywa ramowa - Directive, Dyrektywa o licencjonowaniu - Authorisation Directive, Dyrektywa w sprawie dostępu i połączenia sieci - Access Directive, Dyrektywa o usłudze powszechnej - Universal Service Directive, Dyrektywa o ochronie prywatności - Data Protection Directive), które zaczną obowiązywać od czerwca 2003 r. Rząd zaś nowelizuje ustawę, by była ona zgodna z unijnym ustawodawstwem...

Nowy pakiet regulacyjny przede wszystkim znosi system koncesjonowania. Jedynym wymogiem prowadzenia działalności telekomunikacyjnej jest dokonanie zgłoszenia. Regulator nie będzie interweniował na rynkach konkurencyjnych, lecz tylko tam, gdzie rynek nie wytworzył konkurencji. Jego głównym dominium stanie się arbitraż. Tymczasem nowelizacja polskiego Prawa telekomunikacyjnego ma charakter przejściowy. Cóż z tego, że skupia się na czterech zagadnieniach: warunkach świadczenia usługi powszechnej, przenoszalności numerów, wyborze operatora świadczącego usługi oraz dostępie do pętli abonenckiej, skoro, po pierwsze, specjaliści wcale nie są pewni, że Telekomunikacja Polska - operator o znaczącym udziale w rynku - ma obowiązek świadczenia usługi powszechnej. Po drugie, TP przenoszalność numerów uzależnia od pełnej cyfryzacji sieci, co ma nastąpić dopiero ok. 2005 r.

Po trzecie i czwarte, w UE uwolniono raptem milion linii telefonicznych i nie zanosi się, by w najbliższym czasie szerzej zaistniał tzw. Local Loop Unbundling.


TOP 200