Żyjemy w jednym świecie

Z Michałem Serzyckim, Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych, rozmawia Andrzej Gontarz.

"Potrzebne jest budowanie świadomości społecznej na temat zagrożeń, edukacja, dostarczanie wiedzy na temat mechanizmów funkcjonowania Internetu. Świadome społeczeństwo może się znacznie lepiej zabezpieczyć przed zagrożeniami, jakie wiążą się z korzystaniem z sieci".

Michał Serzycki, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych

Rozwój nowych technik informacyjnych spowodował niesłychany wzrost aktywności komunikacyjnej ludzi w sieciach. Czy w takiej sytuacji rygorystyczna ochrona danych osobowych ma jeszcze uzasadnienie? Jeśli ludzie chcą z własnej woli ujawniać swoje dane w serwisach społecznościowych, zostawiać szczegółowe informacje o sobie w miniblogach, to dlaczego im tego zabraniać?

Pytanie tylko, czy wszystkie te osoby mają świadomość czyhających na nie w związku z tym zagrożeń. Jeśli tak, to rzeczywiście nie ma sensu im tego zabraniać. Jeżeli sami, w pełni świadomie pozbawiają się swojej prywatności, to jest to ich wybór. Może uważają też, że ochrona danych osobowych nie jest im potrzebna. Większość osób nie zdaje sobie jednak sprawy z zagrożeń, na jakie się naraża, umieszczając dane o sobie w Internecie. Nie mają wiedzy ani wyobrażenia o tym, co ich może spotkać w wyniku ujawnienia informacji o sobie na tak szerokim forum, jakim jest Internet. Dlatego to właśnie im ochrona jest potrzebna. Do tej, stanowiącej większość użytkowników sieci, grupy trzeba dotrzeć z informacjami o zagrożeniach, uświadomić, czym może się skończyć nieprzestrzeganie podstawowych zasad ochrony danych osobowych. Potrzebne jest budowanie świadomości społecznej poprzez edukację, dostarczanie wiedzy na temat mechanizmów funkcjonowania Internetu. Świadome społeczeństwo może się znacznie lepiej zabezpieczyć przed zagrożeniami, jakie wiążą się z korzystaniem z sieci.

Jakie, z punktu widzenia ochrony danych osobowych, zagrożenia są obecnie najbardziej niebezpieczne dla użytkownika Internetu?

Największym zagrożeniem jest brak świadomości tego, z czym wiąże się korzystanie z Internetu. Użytkownicy sieci bardzo często nie zdają sobie sprawy, w jaki sposób dostawcy usług internetowych wykorzystują ich dane osobowe oraz informacje na temat ich aktywności w sieci.

Dzisiaj już nie powinniśmy mówić o danych osobowych, lecz o informacjach osobowych. Zostawiamy w sieci wiele śladów, część w sposób świadomy, część nie zdając sobie z tego sprawy, na przykład w postaci historii wyszukiwań. Na podstawie ich analizy operatorzy wyszukiwarek mogą uzyskać wiele cennych informacji na nasz temat: jakie mamy zainteresowania, czego potrzebujemy lub wręcz nawet, co zamierzamy zrobić. Takie dane są gromadzone przede wszystkim po to, by móc nam zaoferować lepszą usługę, lepszy produkt. Jednak na ich podstawie można zidentyfikować konkretną osobę. W 2006 r. w USA dziennikarze przeprowadzili analizę kilku tysięcy zapytań w wyszukiwarce internetowej. Na podstawie otrzymanych wyników udało im się dotrzeć do konkretnej osoby. To pokazuje siłę, która tkwi w zasobach informacyjnych sieci. Firmy korzystają z nich, by budować profile osobowościowe użytkowników i kierować do nich reklamę behawioralną, znacznie skuteczniejszą niż tradycyjna. Powinniśmy mieć świadomość również możliwości takiego oddziaływania na nas, wpływania na nas, na nasze decyzje, wybory.


TOP 200