Dlaczego jednak warto studiować MBA

Z prof. Witoldem Bieleckim, prorektorem Akademii Leona Koźmińskiego, rozmawia Dorota Konowrocka.

W Computerworld 13/2009 opublikowaliśmy artykuł "Dlaczego nie warto studiować MBA", który wzbudził pana protest. Z czym się pan szczególnie nie zgadza?

Myślę, że powinniśmy zacząć od tego, iż są różne programy MBA i dyplom dyplomowi nierówny. W gruncie rzeczy, dotyczy to zarówno jakości kadry dydaktycznej, przygotowania zawodowego studentów, jak i zawartości merytorycznej programów oraz praktycznej ich realizacji.

Rzeczywiście, można znaleźć programy prowadzone przez wykładowców starej daty. Przyczyn należy szukać w tym, że studia MBA stały się dość modne. Stowarzyszenie Edukacji Menedżerskiej Forum przeprowadziło badania, z których wynikało, że niektóre uczelnie przekształciły magisterskie studia uzupełniające w programy MBA, pozostawiając starą kadrę, która z gospodarką rynkową faktycznie miała niewiele wspólnego, mając za sobą kilkadziesiąt lat doświadczeń w starym systemie. Problem polega też na tym, że MEN nie akceptuje programu MBA jako źródła formalnego tytułu, analogicznego do magistra czy doktora. Tego rodzaju programy podlegają więc weryfikacji jedynie rynkowej. A więc zgoda, można znaleźć przykłady negatywne.

W przypadku naszej uczelni sprawa wygląda o tyle inaczej, że nie każdy, kto pracuje w Koźmińskim, może wykładać na MBA. Zatrudniamy przede wszystkim tych wykładowców, którzy wykładali na uczelniach zagranicznych, w szkołach biznesu, głównie w Stanach Zjednoczonych. Do tego, praktycznie wszyscy są albo współwłaścicielami firm konsultingowych, albo w nich pracują. Kiedy staraliśmy się o przyznanie Akredytacji AMBA, zostaliśmy sprawdzeni pod każdym możliwym kątem. Analizowano m.in., czy stale aktualizujemy program włączając do niego tak istotne ostatnio tematy jak social corporate responsibility czy, w większym niż dotychczas stopniu, zarządzanie ryzykiem.

Jaki procent kadry prowadzącej zajęcia ma więcej niż trzy lata doświadczenia zawodowego na stanowisku menedżerskim w gospodarce wolnorynkowej?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Ten odsetek rzeczywiście nie jest duży, choć mamy relatywnie młodą kadrę i niewielu profesorów starej daty. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na fakt, że wykładowcy są oceniani przez studentów. Jeśli ktoś systematycznie dostaje złe oceny, to wypada z programu. Sądzę, że pytanie nie jest dobrze postawione. Program MBA nie jest programem, który powinien być prowadzony przez empiryków. Część praktyczną wnoszą sami studenci, mający już za sobą pierwsze doświadczenia zawodowe. Zajęcia są interaktywne, mają często formę dyskusji. Nie wiem, czy dyskusja praktyków z praktykami byłaby tak owocna.


TOP 200