Koniec balu

Mimo recesji na rynku pracy znalezienie dobrego fachowca nie stało się ani trochę łatwiejsze.

Mimo recesji na rynku pracy znalezienie dobrego fachowca nie stało się ani trochę łatwiejsze.

Najbardziej na obecnych wahnięciach stra-cą młodzi informatycy, którzy rozpoczęli karierę zawodową w firmach internetowych. Teraz, gdy upadają kolejne dotcomy, właś-nie przed nimi najszybciej stanęło widmo bezrobocia. Co prawda wielu z nich, zasmakowawszy nie spotykanej nigdzie indziej swobody, zdecydowało się na otwarcie własnych firm usługowych, jednak sądząc po liczbie nowych projektów realizowa-nych przez rodzime przedsiębiorstwa, krok ten wydaje się jedynie odwlekaniem nieuchronnego.

Dla nich największą szansą zdaje się powrót koniunktury na e-commerce. Oczywiście nikt nie wierzy już w kolejny boom internetowy na podobieństwo tego sprzed 2, 3 lat. Ustawa o podpisie elektronicznym i rozwój technologii wymiany danych na podstawie XML dają jednak nadzieję na wzrost liczby projektów z tego zakresu, a co za tym idzie, także popytu na specjalistów obeznanych z tymi rozwiązaniami. "Dotcomy naprawdę wykształciły kadrę fachowców, którzy mogą być wykorzystani w kolejnych projektach związanych z e-biznesem. Kadrę źle zarządzaną i zbyt wysoko opłacaną, ale to naprawdę nie jest wina tych ludzi" Đ mówi Tomasz Lewandowski, dyrektor ds. informatyki w ce-market.com.

Nie tylko "Nowa Ekonomia"

Specjaliści zwalniani ze spółek internetowych to zaledwie kilka procent ogółu polskich informatyków. Tymczasem podobne problemy, choć może mniej spektakularne, stają się udziałem coraz większej grupy spec-jalistów zatrudnionych w firmach starej gospodarki. Chociażby w tak do niedawna stabilnym sektorze bankowo-finansowym, który przechodzi właśnie wiele gruntownych przeobrażeń. Banki przejmowane przez zagranicznych udziałowców przeprowadzają restrukturyzację, w wyniku której część procesów, związanych z obsługą informatyczną i rozwojem nowych produktów, zostaje przeniesiona za granicę. Dobiegają końca duże projekty w departamentach bankowości elektronicznej.

Ponadto kilka dużych instytucji stanęło w obliczu konieczności centralizacji systemów transakcyjnych. Informatycy, którzy mają już za sobą podobne projekty, zgodnie przyznają, że oznaczają one redukcję personelu oddziałowego, w tym również specjalistów od IT. Jak mówi jeden z informatyków zatrudnionych w Banku Przemysłowo-Handlowym, już w tej chwili z jego firmy odeszło ok. 60% pracowników departamentu IT, a w ciągu kilku miesięcy od zakończenia integracji BPH z Powszechnym Bankiem Kredytowym spodziewane są dalsze zwolnienia.

Centralizację systemów planują także największe firmy ubezpieczeniowe, gdzie również nie obejdzie się bez zwolnień. Podobne procesy zachodzą w wielozakładowych przedsiębiorstwach przemysłowych i handlowych, które dążą do skupienia obsługi informatycznej w centrali firmy, standaryzując i upraszczając stosowane rozwiązania. Jednocześnie nawet firmy zatrudniające dziesiątki i setki informatyków coraz częściej są skłonne do wykorzystania gotowego oprogramowania. To znacznie zmniejsza zapotrzebowanie na pracę projektantów i programistów. Oczywiście, również zwiększa popyt na informatyków po stronie branży IT, która jednak wypracowała wiele mechanizmów służących bardziej efektywnemu wykorzystaniu pracy personelu.


TOP 200