@lgorytmiczne społeczeństwo - cz. I

Nad światem krąży nowe widmo - widmo algorytmu.

Nad światem krąży nowe widmo - widmo algorytmu.

"Na początku było słowo i w słowie były bajty i więcej nic nie było; potem Bóg oddzielił jedynkę od zera i zobaczył, że to było dobre. I Bóg powiedział: niech będą dane. I stały się dane. Taka jest wola komputera".

Wydłuża się lista nowych pojęć i terminów, która będzie potrzebna do opisu społeczeństwa przyszłości. Rodzi się ono na naszych oczach i opatrywane jest najróżniejszymi szyldami: społeczeństwo wiedzy, informacyjne, ryzyka, sieciowe, złożone, okablowane, pomasowe, postludzkie, mobilne, nomadyczne, transparentne, transakcyjne, reduntantne, dromokratyczne (tj. szybkości). W jego charakterystykach znaleźć też można takie określenia, jak wiek dostępu, instant, inteligentne masy, społeczeństwo paska menu. Spotyka się też często trudne do przetłumaczenia anglojęzyczne sformułowania typu on call society, turn channel society itd.

Każdy, kto posługuje się którymś z tych szyldów, eksponuje tylko jedną cechę takiego społeczeństwa. Trudno o objęcie całości, choć wielu próbuje.

Dokładam swoją cegiełkę, próbując odpowiedzieć na pytanie, jakim ono mnie się jawi. Stawiam hipotezę, że społeczeństwo przyszłości będzie społeczeństwem [email protected] i to ponad rzeczywiste potrzeby. Tendencja ku temu jest wyraźna i widzę w tym pewne szanse na przyszłość, ale także wiele komplikacji. Zainspirował mnie do snucia tych wywodów opublikowany jakiś czas temu w tygodniku Computerworld interesujący esej Piotra Kowalskiego pt. Jak kształtował się algorytm. W 2002 r. znany matematyk Steven Wolfram w książce A New Kind of Science ogłosił, że "na początku był algorytm".

Co to jest algorytm?

W matematyce to metoda postępowania zawierająca wszystkie formuły obliczeniowe i określająca ich kolejność oraz warunki stosowania. W sensie bardziej ogólnym to a priori ustalona procedura postępowania w określonych okolicznościach. Odnosi się to najczęściej do programowalnych urządzeń technicznych, ale mówi się o tym także w odniesieniu do organizmów żywych, choć w tym przypadku chodzi raczej o algorytm genetyczny czy hormonalny (opisany przez Piotra Kowalskiego casus ciernika). W coraz bardziej popularnej informatyce niestandardowej ważny jest nie tylko matematycznie rozumiany algorytm, ale także naśladowanie algorytmów natury, np. sieci neuronowe, programy genetyczne, mrówkowe itd. Sztuczna inteligencja dzisiaj w dużym stopniu ucieka się do rozwiązań dalekich od propozycji Turinga.

W odniesieniu do człowieka o algorytmie się raczej nie mówi, choć jest on także organizmem wyposażonym w program genetyczny i całą chemię organizmu (hormony). Ale jest jednocześnie produktem kultury, która przydaje mu dobrych lub złych właściwości.

Pojęcie algorytmu jako pewnej metafory może być płodne w wyjaśnianiu określonych zjawisk kulturowych. Przez większość swych dziejów ludzie byli zaprogramowani przez kultury wspólnotowe, które nie pozostawiały wiele miejsca na indywidualną decyzję oraz prywatną świadomość, moralność i tożsamość. Dzieje kultury europejskiej to długotrwały proces wyzwalania się z tych "kulturytmów" i największe osiągnięcia w tym zakresie przypadają na epokę Oświecenia i całe jej dziedzictwo. Wtedy miliony wykształconych ludzi kierowały się własnym rozumem i wolną wolą.

Zawsze jednak widoczna była tendencja oswajania chaosu powodowanego wolnością myślenia i działania ludzi przez pewne zabiegi, które miały ludzi algorytmizować. W społeczeństwie przemysłowym była to kultura masowa, redundantna (nadmiarowa, powtarzalna) w swej treści. Szczególnym przypadkiem były XX-wieczne totalitaryzmy: komunistyczny i nazistowski, które narzucały bardzo ścisłe procedury myślenia i działania, choć myśleniu nie udawało się narzucić ideologicznego algorytmu. Niektórzy ludzie, jak pisał Dostojewski, analizując własne przeżycia na katordze, czuli się duchowo wolni nawet w kajdanach.

Algorytm w sensie wyuczonych zachowań jest niezbędny do funkcjonowania człowieka, bez niego bowiem ludzie trwoniliby swą energię intelektualną na analizę każdego, nawet mało istotnego zachowania. Bez takiej algorytmizacji naszego behawioru pozostalibyśmy jeszcze zapewne w jaskiniach. Nie byłoby możliwe wyuczenie się automatyzmów ruchowych, np. umiejętności gry na pianinie czy stukania w klawiaturę bez patrzenia na nią. Te automatyzmy są poza sferą świadomości, ale zmiana algorytmu wymaga świadomego działania, co potwierdza np. eksperyment z okularami stwarzającymi iluzję przesunięcia obiektu w przestrzeni (żeby umiejscowić taki przedmiot zgodnie z jego faktycznym położeniem, trzeba świadomie brać poprawkę na to przesunięcie).

Automatyzmy behawioralne chronią przed niepotrzebnym przetwarzaniem intelektualnym i dzięki temu umożliwiają wykorzystywanie umysłu do twórczych zachowań. W przyszłości zdolna do tego będzie jednak malejąca liczba ludzi. Wyrażam pogląd, że ta algorytmizacja będzie nam ułatwiać życie, choć wątpię, czy przy skali, jaką osiągnie w przyszłości, summa summarum nam się opłaci.

Twórczość w zaniku

Rysuje się największa sprzeczność cywilizacji XXI w. Z jednej strony ciągły imperatyw: be creative and innovative, z drugiej zaś, coraz większy nacisk na przewidywalne zachowania ludzi - z nieprzewidywalności rodzi się bowiem chaos, którym nie da się zarządzać. Miało to relatywnie mniejsze znaczenie, gdy technologie ery mechaniki narzucały pewne procedury ludzkim mięśniom i zmysłom. Dzisiejsze technologie zastępują jednak niektóre funkcje mózgu, narzucając mu swoje algorytmy.

Moja prognoza jest więc taka: najbliższa przyszłość upływać będzie pod rosnącym naciskiem informacyjnej algorytmizacji człowieka. W miarę materializowania coraz większych zasobów inteligencji w narzędziach (z komputerem na czele) będziemy skazani na coraz większą algorytmizację myślenia. Innymi słowy, świadomość ludzka zarządzać będzie jeszcze mniejszymi przepływami informacji w naszym mózgu, a w coraz szerszym zakresie funkcje tę przejmować będą automatyzmy. Odruchy automatyczne to gros odruchów, wolicjonalne zaś to znikoma część.


TOP 200