Zbyt wiele dobrego

Rozmowa z Robertem Reichem, profesorem polityki społecznej i ekonomicznej na Uniwersytecie Brandeis w Waltham w Stanach Zjednoczonych.

Rozmowa z Robertem Reichem, profesorem polityki społecznej i ekonomicznej na Uniwersytecie Brandeis w Waltham w Stanach Zjednoczonych.

Wszyscy znamy korzyści płynące z boomu ekonomicznego: fantastyczne kontrakty, wspaniałe zarobki i inne rozliczne korzyści, zwłaszcza dla specjalistów z zakresu IT. Czy dostrzega Pan ciemne strony Nowej Gospodarki?

Możliwości wyboru, jakie oferuje konsumentom Nowa Gospodarka, są większe niż kiedykolwiek dotąd. Wprowadzanie nowych marek i produktów nigdy nie było łatwiejsze. Jednocześnie wszyscy producenci i sprzedawcy zmuszeni są do znacznie twardszej walki o każdego klienta. Ale kim są sprzedawcy i producenci? Okazuje się, że to także my. To my jesteśmy zmuszeni do ciągłej walki o to, by być lepsi, szybsi i tańsi niż konkurencja.

Konkurencja jest bardziej zaciekła niż kiedykolwiek. Odczuwamy to każdego dnia. Dane pokazują, że większość Amerykanów poświęca pracy znacznie więcej czasu niż dotychczas, a dotyczy to zwłaszcza ludzi pracujących na szczeblach kierowniczych i wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Jest wielką ironią, że im więcej pieniędzy się zarabia, tym większy stres się odczuwa i tym bardziej szalone ma się wówczas życie.

Czy głównym winowajcą są korporacje wraz ze swoją tzw. kulturą korporacyjną?

Wiele osób tak sądzi. W rzeczywistości przedsiębiorstwa po prostu dostosowują się do tego nowego środowiska, w którym muszą nieustannie dokonywać innowacji - tworzyć tańsze, lepsze produkty i usługi - i do tego robić to szybciej niż ktokolwiek inny. Alternatywą jest wypadnięcie z gry. Nowa Gospodarka zmusza firmy do redukowania wszystkich rutynowych kosztów, łącznie z kosztem zwykłej pracy. Wobec tego, jeśli to samo zadanie można wykonać taniej, zlecając je podwykonawcy albo maszynie, albo innej firmie, to po prostu tak się robi. Jednocześnie przedsiębiorstwa coraz zacieklej walczą o pozyskanie "talentów" - nowych kreatywnych pracowników. Płacą im więcej i więcej, obcinając koszty rutynowej pracy. Nie trzeba być Einsteinem, by zobaczyć, że nierówności będą się pogłębiać.

Jak sobie z tym radzić? Przecież zatrzymanie tej wielkiej ekonomicznej ciężarówki może okazać się niewykonalne.

Przede wszystkim ludzie muszą dokonywać trudnych wyborów - jako jednostki - dotyczące tego, za jaką cenę są w stanie przyhamować tempo swojego życia. Muszą jednak przy tym zrozumieć, że próba hamowania jest obecnie znacznie trudniejsza i budzi większą grozę niż przed laty. A jest w tym jeszcze coś więcej niż tylko indywidualny wybór. Stoimy przed bardzo ważnym wyborem społecznym, dotyczącym rodzaju kultury, który będzie skutkiem Nowej Gospodarki.

Posłużę się przykładem: w ekonomii przemysłowej wymyślono zasiłek dla bezrobotnych, który pozwalał ludziom przeżyć czas kryzysu ekonomicznego. Obecnie największym zagrożeniem bezpieczeństwa dochodu nie są jednak okresowa recesja czy zwolnienia, ale nagłe zmiany w ekonomii, które mogą sprawić, że ludzie zostaną zwolnieni na zawsze lub ich umiejętności staną się po prostu nieprzydatne. Teraz zamiast zasiłku dla bezrobotnych potrzebny jest zasiłek dla pracujących. Ubezpieczenie pozwalałoby przeżyć ludziom kilka miesięcy, dając czas na rozszerzenie swoich umiejętności, zmianę miejsca zamieszkania czy otoczenia. Otrzymywaliby oni połowę różnicy między starą a nową niższą płacą, którą mają w nowym miejscu pracy.


TOP 200