Wyzwania na skalę przemysłową

Na paradoks może zakrawać fakt, że jednym z podstawowych wyzwań, przed jakimi stają działy informatyki w zakładach produkcyjnych, jest integracja systemów odpowiadających za dystrybucję towarów i usług.

Na paradoks może zakrawać fakt, że jednym z podstawowych wyzwań, przed jakimi stają działy informatyki w zakładach produkcyjnych, jest integracja systemów odpowiadających za dystrybucję towarów i usług.

Tomasz Wiernicki, dyrektor IT w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego PZL Rzeszów, zwycięzca konkursu "Lider Informatyki 2007" w kategorii przemysł nie ma wątpliwości - podstawowym zadaniem IT w zakładach przemysłowych jest ograniczanie kosztów działania. "Z jednej strony są to wyzwania związane z przynoszeniem oszczędności wynikających ze zwiększenia efektywności, z drugiej informatyzacja nowych obszarów, a z trzeciej zapewnienie zgodności, kontroli i bezpieczeństwa wymiany informacji" - mówi.

Dziś jednym z podstawowych wyzwań, przed którymi stają rzeszowskie zakłady, jest stworzenie elektronicznego systemu przechowywania i obiegu dokumentacji technologicznej, do której archiwizowania PZL Rzeszów jest zobowiązany przez kilkadziesiąt lat. Dotychczas proces ten był realizowany tradycyjnymi metodami, co - biorąc pod uwagę zarówno rozmiary samego zakładu, jak i zakres przechowywanych materiałów papierowych - oznaczało spore koszty i pochłaniało dużo czasu.

Czasem jednak działania te wykraczają poza realizację zadań narzucanych przez biznes. "Zadaniem IT jest zapewnienie spójności inwestycji, pilnowanie, aby oczekiwania poszczególnych działów biznesowych prowadziły do tego samego celu" - mówi Andrzej Romek, kierownik Działu Informatyki w Armatura Kraków, finalista konkursu "Lider Informatyki 2007". Oczywiście skala i zakres tego nadzoru wynika z kompetencji, jakie w zakresie IT mają działy biznesowe przedsiębiorstwa, a także ze stopnia konkurencyjności na rynku.

Integracja

Tomasz Wiernicki - dyrektor IT w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego PZL Rzeszów, zwycięzca konkursu "Lider Informatyki 2007"

Tomasz Wiernicki - dyrektor IT w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego PZL Rzeszów, zwycięzca konkursu "Lider Informatyki 2007"

Gdzie w zakładach przemysłowych drzemią największe oszczędności? W projektach związanych z integracją systemów, albo - jak ma to miejsce np. w przypadku Grupy EDF w Polsce - łączeniu w niezbędnym zakresie różnych zakładów pomiędzy sobą. Koncern ten, do którego należy kilkanaście zakładów, jest jednym z wiodących dostawców energii cieplnej w Polsce. Oprócz Elektrociepłowni Kraków należą do niego zakłady w Rybniku, Tarnobrzegu, Zespół Elektrociepłowni Wybrzeże, Kogeneracja, a także - pośrednio - polskie zakłady należące do Dalkii. Większość z nich została zintegrowana za pomocą wspólnego systemu ERP mySAP Business Suite. System był wdrażany niezależnie kolejno w zakładach w Krakowie, Trójmieście, wrocławskiej Kogeneracji i w Elektrowni Rybnik. Początkowo koncern planował roll out oprogramowania zainstalowanego w EC Kraków na inne spółki. Przemawiał za tym zbliżony charakter procesów biznesowych w poszczególnych zakładach, a także podobne potrzeby w zakresie informatyzacji. Ostatecznie jednak zdecydowano się na autonomiczne wdrożenie systemów, w dodatku realizowane przez różnych podwykonawców. Zadecydował o tym różny stopień zaawansowania projektów wdrożeniowych w poszczególnych zakładach, a także fakt, że platforma wdrożona w Krakowie, która miała być podstawą roll outu, miała już kilka lat.

Mimo iż każdy z systemów stanowi odrębną całość, są one ze sobą zintegrowane, głównie w zakresie funkcji kontrolingowych. Aplikacje są przechowywane w jednym centrum danych w Krakowie, wspólnym dla całej Grupy EDF w Polsce. Nadzór nad systemem i niektóre jego funkcjonalności są jednak administrowane lokalnie przez osoby z Rybnika, Wybrzeża czy Wrocławia. Pozwala to na zachowanie wszystkich zalet integracji przy jednoczesnym zachowaniu autonomii rozwoju poszczególnych zakładów.

Alergia na outsourcing

Pogłębiająca się integracja niesie pewne wyzwania. Podstawowe wiąże się z doborem odpowiedniego rozwiązania i wykonawców. To problem, z którym na jakimś etapie rozwoju borykała się chyba każda duża firma w Polsce. Podwykonawcy wycofywali się z kraju, zostawiając klientów z na wpół wdrożonym systemem, albo dokonywali migracji rozwiązań do nowych droższych lub mniej elastycznych technologii. Rodzime spółki upadały zostawiając dostawców bez dostępu do kodów źródłowych.

Efektem tych zaniedbań jest duża ostrożność menedżerów IT względem najnowszych technologii i firm efektownie inaugurujących działania na rynku. Pośrednim efektem jest także alergia na wszelkiego rodzaju outsourcing. Zwłaszcza taki, który wiąże się z całkowitym transferem wiedzy od klienta do wykonawcy. Posunięta do przesady ostrożność w niektórych przypadkach okazuje się jednak ograniczeniem dla rozwoju systemów IT, które - przy większym wsparciu z zewnątrz - mogłyby być rozwijane szybciej i w sposób bardziej efektywny.

Granice integracji

Integracja to jednak także wyzwania strategiczne i organizacyjne. "Warto zastanowić się, gdzie leżą granice integracji i do jakiego momentu jest ona opłacalna" - mówi Krzysztof Kardaś, członek zarządu Prokom Software. Zakres tej integracji, w przypadku systemów planowania i realizacji produkcji, kontrolingu czy finansowo-księgowych, powinien być znacznie większy niż choćby w przypadku systemów do zarządzania projektami.

Integracja odbywa się nie tylko na poziomie systemów IT. Zagraniczni kontrahenci często narzucają zakładom konieczność korzystania z tych samych rozwiązań co zamawiający. Tak postępuje chociażby Boeing, który od podwykonawców oczekuje wdrożenia tego samego systemu zintegrowanego i rozwiązań CAD/CAM, który stosuje w Seattle. Ułatwia to oczywiście integrację w obrębie łańcucha dostaw. Jest jednak równocześnie przykładem uciążliwości, na jakie narażają się poddostawcy największych firm świata.


TOP 200