Worek sprzeczności

Firmy informatyczne traktują branżę farmaceutyczną z odrobiną zasłużonego cynizmu, ale doceniają jej potencjał rozwojowy, a zatem inwestycji informatycznych.

Firmy informatyczne traktują branżę farmaceutyczną z odrobiną zasłużonego cynizmu, ale doceniają jej potencjał rozwojowy, a zatem inwestycji informatycznych.

Na cynizm i zimne wyrachowanie zasłużyła sobie przede wszystkim część dystrybucyjna tej branży. W większości przypadków panuje ogromny bałagan w jej strukturach organizacyjnych. Ma podstawowe problemy z zarządzaniem finansami, niemal całkowity brak strategii zdobywania lojalności klientów (aptek), ubogą obsługę informatyczną, ale porywa się na tworzenie portali, handel elektroniczny, ba, nawet budowanie rynków informatycznych.

Tylko prognozami dużych zysków w tej branży (w części produkcyjnej i dystrybucyjnej), spowodowanymi spodziewanym dużym wzrostem popytu na lekarstwa, można wytłumaczyć mnogość inicjatyw e-biznesowych w tym sektorze. Firmy informatyczne świetnie wykorzystują tę koniunkturę, wchodząc w różne alianse. Te wspólne przedsięwzięcia są korzystne dopóty, dopóki firmy informatyczne uwzględniają w nich swoje produkty i usługi. A co będzie jak zakończy się okres inwestycyjny, a zacznie czas zwykłej praktyki biznesowej i trzeba będzie realizować zamówienia, płatności, inne usługi? Firmy farmaceutyczne, zwłaszcza dystrybucyjne, biorące w nich udział, są zupełnie do tego nie przygotowane. Firmy informatyczne nie mają żadnej wiedzy w tym zakresie, one dostarczają tylko technologię, a nie model biznesu. Czy nie będzie tak, że firmy farmaceutyczne, dotąd zaangażowane w e-biznesy, wrócą do "pracy u podstaw", a portale i marketplace zaginą albo wykupią je wielcy producenci, którzy są przygotowani do działania na rynkach elektronicznych, ale na razie obserwują je z daleka? Tylko że to wcale nie będzie to, na co liczą dostawcy rozwiązań informatycznych, dziś inwestujący w te przedsięwzięcia. Nie będą ich partnerami, tylko znowu podrzędnymi dostawcami technologii.

Dwa światy

Producenci lekarstw mogą spać spokojnie, według wszelkich badań bowiem popyt na ich produkty jeszcze długo będzie dynamicznie rósł. Reforma w służbie zdrowia, która chwilowo go zahamowała, wkrótce powinna zacząć wspierać ten trend. Ale zapewniony popyt to nie wszystko, ponieważ właśnie z tego powodu konkurencja na tym rynku jest niezwykle uparta. Oddziaływać będzie przede wszystkim na trzy aspekty biznesu: koszty produkcji, koszty badań i rozwoju oraz jakość.

Systemy jakości już dzisiaj są w tej branży powszechne i bardziej wymagające niż w większości przedsiębiorstw przemysłowych. Konieczność ich wdrożenia i przestrzegania była jedną z najważniejszych przesłanek wdrażania systemów MRP II/ERP, a także hurtowni danych. Systemy jakości wymagają bowiem nie tylko uważnego śledzenia procesu produkcji w celu ścisłego zachowania receptur, ale także przechowywania ogromnej liczby danych o produktach, tak aby dokładnie można było odtworzyć historię produkcji każdej partii (serii).

Presja na redukcję kosztów - wytworzona przez ustawowe regulacje dotyczące marży i liczną konkurencję - była drugą przesłanką wdrażania pakietów ERP. W branży farmaceutycznej z jednej strony nie opłaca się często zmieniać produkowanego wyrobu ze względu na charakter procesu produkcji, ale z drugiej, również magazynowanie jest kosztowne: i ze względu na zamrożenie kapitału, i z uwagi na zagrożenie przekroczenia daty ważności. System informatyczny ma zatem wspierać menedżerów w optymalnym planowaniu, wykorzystaniu ludzi, maszyn, surowców. Większość producentów lekarstw dysponuje zaawansowanymi systemami do operacyjnego zarządzania przedsiębiorstwem. Generalnie kultura informatyczna w obsłudze procesów wewnętrznych jest bardzo wysoka.


TOP 200