Wolny rynek telefonów

Dopuszczenie inwestorów zagranicznych do lokalnych rynków telekomunikacyjnych jest głównym punktem podpisanego właśnie Paktu Telekomunikacyjnego.

Dopuszczenie inwestorów zagranicznych do lokalnych rynków telekomunikacyjnych jest głównym punktem podpisanego właśnie Paktu Telekomunikacyjnego.

Pakt Telekomunikacyjny został podpisany w połowie lutego br. przez 66 państw reprezentujących ponad 90% światowego rynku telekomunikacyjnego. Zakłada on zniesienie ograniczeń dla zagranicznego kapitału przy inwestycjach telekomunikacyjnych w krajach członkowskich Światowej Organizacji Handlu (WTO). Dzięki umowie zagraniczni operatorzy będą mogli kupować udziały - także większościowe - w lokalnych spółkach telekomunikacyjnych.

Zarobić biliony

Sygnatariusze Paktu mają czas na jego ratyfikację do 30 listopada. Jeśli "znacząca liczba" państw wyłamie się z porozumienia, te, które ratyfikowały układ, muszą po 30 listopada zadecydować, jaki będzie jego dalszy los. Porozumienie zawarte w Genewie dotyczy nie tylko 66 państw, które je podpisały, lecz wszystkich 130 państw zrzeszonych w WTO.

Międzynarodowa Unia Telekomunikacyjna (ITU) spodziewa się, że przychody w branży telekomunikacyjnej zwiększą się dzięki genewskiej umowie do końca wieku o 1,2 bln dolarów (obecnie są równo dwa razy mniejsze). Pakt stanie się częścią opracowanego przez WTO pakietu GATT, czyli generalnego Porozumienia o Handlu i Usługach.

Sztuka kompromisu

Trzyletnie negocjacje zakończyły się powodzeniem dzięki licznym kompromisom. Pakt zakłada, że nie do wszystkich państw sygnatariuszy kapitał zagraniczny będzie miał całkowicie wolny dostęp. Kanada ustaliła, że zagraniczni akcjonariusze mogą posiadać najwyżej 46,7% udziałów w spółkach telekomunikacyjnych. W Japonii natomiast zagraniczni kontrahenci będą mogli objąć całość udziałów jedynie w nowo powstających firmach. Indie i 4 inne kraje azjatyckie nie zgodziły się, aby zagraniczne przedsiębiorstwa konkurowały z państwowym monopolem telekomunikacyjnym, a wydawaniem koncesji i przestrzeganiem równouprawnienia zajmowała się niezależna rada. Zawarte przez kraje członkowskie kompromisy nie są jednak wieczne. Już w Genewie przedstawiciele Indii i Japonii zapowiedzieli "rozważenie" przyjętych na ich życzenie uzgodnień.

Diane Cornell, prezes departamentu telekomunikacji amerykańskiej Federalnej Komisji Łączności (FCC), twierdzi, że 53 z 66 sygnatariuszy paktu dopuściło nieograniczone inwestycje zagraniczne we własną insfrastrukturę telekomunikacyjną. Zdaniem specjalistów konsumenci mogą dzięki temu już w najbliższym czasie liczyć na obniżkę opłat za połączenia, gdyż konkurencja firm telekomunikacyjnych zaostrzy się. Przedstawiciele FCC są nawet zdania, że do 2000 r. koszt minutowego połączenia zagranicznego może obniżyć się z 1 USD do zaledwie 20 centów. Prezydent USA Bill Clinton wyraził opinię, iż dodatkowo korzyścią układu genewskiego będzie stworzenie nowych miejsc pracy. Szacuje się, że tylko w USA w ciągu najbliższej dekady w telekomunikacji będzie pracować o milion osób więcej niż obecnie.

W Polsce bez zmian

Jedynym zobowiązaniem, które podjęła delegacja polska wobec pozostałych członków WTO, jest liberalizacja połączeń międzynarodowych i satelitarnych do 2003 r. Pozostałe deklaracje, m.in. liberalizacja rynku ruchomej telefonii lądowej tzn. GSM, DCS i NMT, mieszczą się w znowelizowanej ustawie o łączności. "Sejm zobowiązał ministra łączności do przygotowania projektu ustawy do końca br.; w niej znajdzie się zapewne zapis o wolnym rynku połączeń międzynarodowych" - wyjaśnia Marian Podniesiński, wicedyrektor departamentu regulacji i rozwoju Ministerstwa Łączności.

Podjęte przez Polskę w Genewie zobowiązania mają jednak niewiele wspólnego z zapowiedzianą rok temu przez rząd prywatyzacją Telekomunikacji Polskiej S.A. Mimo nacisku USA i Unii Europejskiej, kraj nasz nie zobowiązał się do zniesienia ograniczeń kapitałowych w stosunku do zagranicznych podmiotów, chcących inwestować na rynku usług telekomunikacyjnych. Nadal zachodni udziałowiec może mieć na terenie Polski do 49% udziałów w przedsięwzięciu o charakterze telekomunikacyjnym. "Decyzje w tej sprawie nie leżą w gestii ministerstwa, lecz polityków i parlamentarzystów" - zaznaczył Marian Podniesiński.