Wiedza sprofanowana

Tradycyjna książka z określoną liczbą faktów ustępuje miejsca otwartej przestrzeni informacji, której przypisy i odsyłacze rozwidlają się, bez końca kreując nowe podteksty i metateksty. Według współczesnych entuzjastów elektronicznej cywilizacji, następuje koniec ery książki - jej zasadnicze cechy, takie jak linearność i ograniczoność, zastępowane są przez hipertekst, którego główną zasadą budowy jest nieskończona ilość skojarzeń.

Piotr Piętak jest z wykształcenia informatykiem; pracował jako szef projektów IT m.in. w Credit Lyonnais, Galerie Laff ayette, GAN, działał także w ruchu wolnego oprogramowania; wiceminister MSWiA w rządzie Jarosława Kaczyńskiego; obecnie pracuje nad utworzeniem portalu poświęconego badaniom mediologicznym.

Jak kultura obrazu i ekranu zmienia nasze myślenie? Czy jest ona kompatybilna z gospodarką opartą na wiedzy, a wiec na nauce, czy przeciwnie - pomiędzy "obrazami" i "wiedzą" istnieje sprzeczność, która może doprowadzić do coraz większej irracjonalizacji życia społecznego i gospodarczego?

Pytania wydają się retoryczne, bowiem już D. Bell w książce opublikowanej w 1973 r. zauważył: "Prawdą jest, jak sądzę, że kultura współczesna to raczej kultura obrazu niż druku. (…) Względne znaczenie druku i obrazu w kształtowaniu wiedzy ma jednak swoje konsekwencje dla spójności kultury. Druk pozwala na spokojne zastanowienie się nad tekstem i na dialog: nie tylko kładzie nacisk na poznanie i na znaczenie symboliczne, ale - co najważniejsze - na sposób konceptualizacji myśli. Media wizualne - mam na myśli film i telewizję - narzucają widzowi swe tempo i, kładąc nacisk raczej na obraz niż na słowo, skłaniają nie do konceptualizacji, lecz do dramatyzacji".

Od momentu napisania tych słów minęło 37 lat, komputery zawojowały świat, a Internet połączył ludzi w jedną globalną wioskę. Lev Manowich - amerykański badacz mediów - analizując dzisiejsze życie codzienne, doszedł do wniosku, że jest ono wypełnione oglądaniem różnego rodzaju ekranów, na które ludzie spoglądają prawie bez przerwy. Dlatego też nazwał nasze społeczeństwo społeczeństwem ekranu i wirtualnego obrazu.

Krytyka mitu

Fakt ten zaczął powoli docierać do naukowców, którzy podzielili się na dwie grupy. Pierwsi (etnografowie, socjolodzy) zafascynowani społeczeństwem komunikacyjnym dochodzą do wniosku, że obraz wprawdzie nie może zastąpić druku, jednak powinno się go uznać za równie ważny jak słowo element pracy badawczej. Drudzy, np. francuski filozof Regis Debray, próbują tworzyć od końca lat 90. XX wieku nową dyscyplinę poznawczą, która bada wpływ technik komunikacyjnych na procesy społeczne, polityczne i gospodarcze. To właśnie w ich książkach i artykułach można znaleźć najbardziej radykalną krytykę mitu globalnego raju komunikacyjnego, który obiecywali twórcy Internetu. Francuscy naukowcy skupieni wokół pisma "Medium" na pytanie: "jak kultura obrazu i ekranu wpływa na strukturę naszego myślenia?", odpowiadają, że obraz nie może przekazać treści czy wypowiedzi negatywnych - stąd wniosek, że możliwość lub projekt, wszystko, co zaprzecza konkretnej rzeczywistości lub poza nią wykracza, nie "przechodzi" na mały ekran. Wyłącznie pismo dysponuje sposobami oznaczenia opozycji i negacji. Po drugie, obraz może pokazać tylko jednostki, a nie kategorie lub typy, obraz jest zaprzeczeniem ogólności. Cecha ta uniemożliwia wyartykułowanie przez obraz takich kategorii, jak równość czy wolność. Po trzecie obraz nie zna operatorów typu albo, albo, lub, jeżeli, to. Obraz może się posługiwać tylko zestawieniem i dodawaniem na jednym planie rzeczywistości, bez możliwości pojawienia się metapoziomu logiki. Myślenie przez obraz nie jest ani logiczne, ani nielogiczne, jest raczej myśleniem alogicznym, mającym formę mozaiki, a nie naukowych hipotez. Myślenia mozaikowego w przeciwieństwie do naukowej hipotezy nie można zweryfikować. Po czwarte obraz zawsze należy do teraźniejszości, wyraża linearne następstwo chwil teraźniejszych. Po piąte, jak pisze R. Debray, "obraz zarejestrowany, w przeciwieństwie do języka pisanego, nie może poddawać siebie samego refleksji, dokonując zwrotu ku sobie (...). Myśli on: nas, lecz nie myśli: siebie".

Wynika z tego jednoznacznie, że kultura obrazkowa jest zaprzeczeniem myślenia racjonalnego. Jest to tym groźniejsze, że cała nasza edukacja - od momentu jej informatyzacji - zarówno przedmiotów ścisłych, jak i humanistycznych, jest coraz bardziej podporządkowywana "myśleniu obrazkowemu". Wygląd ekranu ewoluował w miarę postępu technicznego, przełomem było pojawienie się peceta, wtedy producenci sprzętu komputerowego i oprogramowania zrozumieli, że upowszechnienie się komputerów osobistych wymaga adaptacji trudnego, specjalistycznego języka obsługi komputerów do języka "przyjaznego" dla nieprofesjonalistów.


TOP 200