Walcząc o prestiż

Wielu z nas dręczy brak poczucia odpowiedniego statusu, czego wyrazem są ciągoty do porównań z lekarzami czy prawnikami. Niestety, zestawienia te są zaledwie częściowo prawdziwe. W przypadku lekarzy na szalę rzuca się najcenniejsze dla człowieka życie i zdrowie, w przypadku prawnika w grę wchodzą wartości materialne i dobra osobiste. Natomiast informatyka jest jedynie narzędziem zorientowanym głównie na poprawę procesów biznesowych. Z drugiej strony zastanowić by się raczej należało, czy właściwe jest usytuowanie w hierarchii społecznej wzmiankowanych lekarzy czy prawników, których zadaniem i powołaniem powinna być służba ludziom, a nie stawianie barier i szukanie w swych zawodach możliwości robienia tylko i wyłącznie pieniędzy.

Wielu z nas dręczy brak poczucia odpowiedniego statusu, czego wyrazem są ciągoty do porównań z lekarzami czy prawnikami. Niestety, zestawienia te są zaledwie częściowo prawdziwe. W przypadku lekarzy na szalę rzuca się najcenniejsze dla człowieka życie i zdrowie, w przypadku prawnika w grę wchodzą wartości materialne i dobra osobiste. Natomiast informatyka jest jedynie narzędziem zorientowanym głównie na poprawę procesów biznesowych. Z drugiej strony zastanowić by się raczej należało, czy właściwe jest usytuowanie w hierarchii społecznej wzmiankowanych lekarzy czy prawników, których zadaniem i powołaniem powinna być służba ludziom, a nie stawianie barier i szukanie w swych zawodach możliwości robienia tylko i wyłącznie pieniędzy.

Problem usankcjonowania odpowiedniej pozycji zawodowej informatyków poruszany jest często w różnych dyskusjach i przybiera na sile wraz z masowym wykorzystywaniem technologii komputerowych w przemyśle, biznesie, nauce i w domu. Popularność komputerów i praktycznie niczym nie ograniczony do nich dostęp powodują, że informatykę znajdujemy zarówno w przedsięwzięciach w pełni komercyjnych, jak i amatorskich. Na tym drugim polu nastąpił wyraźny i nie kontrolowany wzrost zainteresowań z wszelkimi tego konsekwencjami. Popularne, domowe lub biurowe zastosowania kształtują w oczach użytkowników obraz informatyki, sprowadzających ją do standardowego zabiegu instalowania systemu stacji roboczej czy jej proste skonfigurowanie. W wielu przypadkach osoba potrafiąca te rutynowe czynności wykonać nabiera dla użytkowników cech specjalisty, podczas gdy sama informatyka zaczyna się dla nich i kończy na stacji użytkownika.

Niewielu odbiorców zdaje sobie sprawę ze złożoności zagadnień informatycznych, o czym nabierają przekonania dopiero w momencie zetknięcia się z profesjonalnym jej wymiarem, najczęściej w miejscu pracy.

Gdzie nasze miejsce?

Wielu z nas dręczy brak poczucia odpowiedniego statusu, czego wyrazem są ciągoty do porównań z lekarzami bądź prawnikami. Niestety, zauważyć należy, iż zestawienia te są zaledwie częściowo prawdziwe, czemu nie służy zdecydowanie inna hierarchia wartości wymienionych zawodów. W przypadku lekarzy na szalę rzuca się najcenniejsze dla człowieka życie i zdrowie. W przypadku prawnika w grę wchodzą wartości materialne i dobra osobiste. Natomiast informatyka jest jedynie narzędziem zorientowanym głównie na poprawę procesów biznesowych. Wskutek błędów sztuki informatycznej przedsiębiorstwo, a więc organizacja w gruncie rzeczy bezosobowa, może narazić się na utratę określonej sumy pieniędzy lub reputacji. W interesie więc firmy leży dopilnowanie, aby informatycy reprezentowali odpowiedni poziom merytoryczny, a nie amatorskie umiejętności.

Inaczej wygląda pole działania na rynku prywatnych użytkowników komputerów, gdzie pseudoznawca źle skonfiguruje komputer personalny swemu sąsiadowi. Na tej samej zasadzie niby-znawca prawa podatkowego może udzielić błędnej porady znajomemu - czego negatywne skutki mają zupełnie inny wymiar. Poddawanie analizie zawodów o różnym przeznaczeniu i stawianie ich na równi wobec zupełnie różnego ich społecznego przeznaczenia nie jest najlepszą metodą.

Przyglądając się bezstronnie - na ile to możliwe - znaczeniu informatyki, nie możemy z ręką na sercu obwołać tej dziedziny jako strategicznej i niezastąpionej. Z drugiej strony należałoby zadać pytanie, jakimi mechanizmami, pozwalającymi zweryfikować umiejętności informatyka, dysponuje pracodawca? Czy ktokolwiek powierza nie wypróbowanemu pracownikowi (informatykowi, prawnikowi) strategiczne zadania? Mądry pracodawca nie obsadza w rolach o istotnym znaczeniu ludzi rekrutujących się z łapanki. Najczęściej poszukuje osób legitymujących się odpowiednim dorobkiem w poprzednich miejscach pracy lub posiadających udokumentowane wykształcenie, certyfikaty itd. W dużej mierze od wiedzy przełożonych zależy, jak traktują oni informatyków i czego się po nich spodziewają.

Wiedzieć, jaką wiedzę przekazać

Poczucie niedowartościowania informatyków, mylnie nieraz interpretowane jako lekceważenie, wynika zazwyczaj z braku edukacji użytkowników - braku zrozumienia złożoności zagadnień. Odbiorcy usług, zdając sobie w głębi duszy sprawę ze swej niewiedzy, widzą w osobie informatyka ostateczną instancję w razie problemów z komputerami, człowieka potrafiącego wyratować ich z wielu tarapatów. Pozostają zawiedzeni, gdy spotyka ich odmowa, tłumaczona brakiem stosownych umiejętności - nie bardzo potrafią zrozumieć, że specjalizacja jest tak dalece posunięta. A więc kłania się edukacja. Ale edukacja na odpowiednim, ogólnym poziomie.


TOP 200