W powodzi informacji

W Polsce powstaje kompleksowy system monitoringu i prognozowania hydrologiczno-meteorologicznego, który będzie bazował na rozwiązaniach teleinformatycznych.

W Polsce powstaje kompleksowy system monitoringu i prognozowania hydrologiczno-meteorologicznego, który będzie bazował na rozwiązaniach teleinformatycznych.

Na podjęcie decyzji o wykorzystaniu konkretnych rozwiązań teleinformatycznych może wpływać wiele różnorodnych czynników. W przypadku Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej nie bez znaczenia były katastrofalne skutki powodzi z 1997 r. Zniszczeniu uległa wtedy znaczna część infrastruktury pomiarowej służby hydrologicznej i meteorologicznej Instytutu. Przestało istnieć m.in. kilkadziesiąt posterunków wodowskazowych, udostępniających informacje o stanie wód na poszczególnych odcinkach rzek. Skorzystanie z innych wodowskazów było niemożliwe, choć były one sprawne. Ze względu na szkody, jakie wyrządził żywioł, ludzie zajmujący się odczytami nie mogli do nich dotrzeć.

Bez stałego dostępu do tych informacji niemożliwe jest dokładne prognozowanie przebiegu fali powodziowej.

Gdy więc Bank Światowy zaproponował fundusze na likwidację skutków powodzi, stało się oczywiste, że jednym z najważniejszych zadań musi być sfinansowanie budowy nowoczesnego, ogólnopolskiego systemu monitorowania i ostrzegania przed zagrożeniami. Podstawą jego działania powinny być sieć automatycznych urządzeń pomiarowych oraz system transmisji i przetwarzania danych, a także udostępniania informacji.

System ochronny

W roku 2000 rozpoczęto realizację Systemu Monitorowania i Osłony Kraju (SMOK), który ma się stać integralną częścią infrastruktury Państwowej Służby Hydrologiczno-Meteorologicznej. Zadanie było o tyle ułatwione, że Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej dysponował już opracowanym wcześniej projektem. Dotyczył on modernizacji całej sfery działań związanych z pozyskiwaniem, przekazywaniem i przetwarzaniem informacji o czynnikach niezbędnych do tworzenia prognoz meteorologicznych, przewidywania sytuacji hydrologicznej w kraju czy ostrzegania przed groźnymi zjawiskami naturalnymi (powodzie, silne wiatry, burze, długotrwałe susze itp.).

Z 200 mln USD pożyczki udzielonej Polsce przez Bank Światowy około jednej czwartej powinno być wykorzystane do stworzenia systemu monitorowania i osłony hydrologiczno-meteorologicznej. Realizacja projektu SMOK ma się zakończyć na początku 2004 r. "Gros pieniędzy idzie na cyfrowy sprzęt do pomiarów i badań, niewiele jest przeznaczane na zakupy komputerów osobistych do wyposażenia biur i pracowni" - wyjaśnia Jan Orłowski, kierownik Ośrodka Teleinformatyki w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej. - "To dla nas olbrzymia szansa na przeprowadzenie jednorazowej, zakrojonej na szeroką skalę modernizacji całej infrastruktury sprzętowej i teleinformatycznej naszej służby hydrologiczno-meteorologicznej. Niewiele krajów może sobie pozwolić na takie rozwiązanie" - dodaje Roman Skąpski, zastępca dyrektora Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Rozwiązanie obejmuje wszystkie elementy systemu - od pomiarów i obserwacji, poprzez system łączności i przetwarzania danych, po prognozowanie, ostrzeganie i informowanie.

Automat w ogródku

Ogłoszono przetarg na zainstalowanie i uruchomienie ponad tysiąca automatycznych posterunków pomiarowych (z czego połowa ma mieć charakter hydrologiczny, pozostałe meteorologiczny). Zostaną one wyposażone w urządzenia telemetryczne, które automatycznie rejestrują w określonych przedziałach czasowych (zazwyczaj co godzinę) odpowiednio stan wody czy ilość opadów, siłę wiatru, wilgotność i temperaturę powietrza, a następnie przekazują wyniki pomiarów lokalnym i regionalnym stacjom zbiorczym. Najwięcej posterunków ma być umieszczonych na południu kraju, gdzie formują się fale powodziowe na Wiśle i Odrze.

Gruntownej modernizacji poddano już 60 działających na terenie całego kraju stacji meteorologicznych. Wyposażono je w urządzenia do automatycznego pomiaru czynników atmosferycznych i transmisji wyników przez sieć do operacyjnych baz danych. "Jeszcze do niedawna wiele informacji musiał zbierać osobiście w ogródkach synoptycznych zatrudniony przez nas obserwator i wpisywać wynik każdego pomiaru do stosownej aplikacji lub przekazywać go dalej drogą telefoniczną, faksem czy przez radiostację" - mówi Roman Skąpski. Dzisiaj rola człowieka w coraz większym zakresie sprowadza się do weryfikowania pomiarów wykonywanych przez urządzenia. Patrząc w ekran komputera, pracownik służby hydrologiczno-meteorologicznej sprawdza np. tylko to, czy zimą nie podano błędnie dodatniej temperatury powietrza. Wynik budzący podejrzenia może on zweryfikować poprzez dokonanie tradycyjnego pomiaru.

Nie wszystkie pomiary można jednak zautomatyzować. Niepowodzeniem zakończyła się np. próba wykorzystania kamer sprzężonych z odpowiednim oprogramowaniem komputerowym do określania rodzajów chmur. Ich aktualny stan w dużym stopniu zależy bowiem od ich wcześniejszego rozwoju i genezy. Komputer nie poradził sobie z kojarzeniem różnych faz rozwoju zachmurzenia.


TOP 200