Uniwersalność za darmo

Rośnie rzesza producentów i użytkowników rozwiązań dla darmowego systemu operacyjnego Linux. W ciągu ostatnich dwóch lat na korzystanie z Linuxa zdecydowało się kilkadziesiąt polskich firm i przedsiębiorstw. W najbliższych miesiącach ich liczba powinna gwałtownie wzrosnąć. Ostatnio o Linuxie mówi się więcej niż o jakimkolwiek innym systemie operacyjnym, z Windows NT na czele.

Rośnie rzesza producentów i użytkowników rozwiązań dla darmowego systemu operacyjnego Linux. W ciągu ostatnich dwóch lat na korzystanie z Linuxa zdecydowało się kilkadziesiąt polskich firm i przedsiębiorstw. W najbliższych miesiącach ich liczba powinna gwałtownie wzrosnąć. Ostatnio o Linuxie mówi się więcej niż o jakimkolwiek innym systemie operacyjnym, z Windows NT na czele.

System, stworzony przed niespełna 8 laty, dotychczas był postrzegany jako "młodszy brat Unixa" - rozwiązanie dobre dla mniej zamożnych wyższych uczelni, rozwijane przez garstkę zapaleńców. W Polsce pojedyncze duże instalacje zaczęły powstawać w 1994 r. Wtedy zaczęto używać Linuxa na Uniwersytecie im. Adama Kopernika w Toruniu czy w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych. Jednak pierwsza duża fala nowych instalacji Linuxa nadeszła przed 2 laty.

Przyglądając się temu, co dzieje się na rynku oprogramowania, w najbliższych miesiącach można oczekiwać kolejnego gwałtownego wzrostu liczby użytkowników Linuxa. W rozwój technologii, autorstwa Fina Linusa Torvaldsa, zaangażowała się większość dużych koncernów informatycznych. Swoje produkty na Linuxa przenoszą m.in. Oracle, Informix, Sybase. Jedyną firmą, której przedstawiciele zdecydowanie odżegnują się od rozwoju tej rozpowszechnianej bezpłatnie platformy jest Microsoft. "Nie opłaca się nam inwestować w produkty dla systemu, którego użytkownicy przyzwyczaili się do otrzymywania programów za darmo" - mówi Steve Ballmer, prezes Microsoftu. Nie brakuje opinii, że Microsoft po prostu obawia się, iż Linux - poparty przez tak liczne grono firm programistycznych - stanie się alternatywą dla Windows NT.

Tajemnica poliszynela

Trudno oszacować liczbę polskich użytkowników Linuxa, zwłaszcza instytucjonalnych. Dużych firm, które w chociaż niewielkim zakresie wykorzystują ten system operacyjny, jest co najmniej kilkadziesiąt. Liczba ta jednak rośnie. "Zapewne nie ma jeszcze w naszym kraju przedsiębiorstw, których systemy informatyczne są w całości oparte na Linuxie. Jednocześnie coraz trudniej znaleźć także firmy, które w ogóle nie korzystają z tego systemu" - mówi Lech Szychowski, administrator sieci Polskich Sieci Elektroenergetycznych, gdzie Linux jest stosowany m.in. jako serwer DNS, WWW, FTP, serwer baz danych, plików i terminali do monitorowania działalności sieci. Wśród użytkowników Linuxa, oprócz wyższych uczelni, są także takie instytucje, jak Sejm, Państwowa Agencja Inwestycji Zagranicznych, urzędy wojewódzkie (m.in. w Warszawie i Kielcach), Toruńskie Zakłady Energetyki Cieplnej, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska, a nawet kilka banków.

Często utrzymaniem instalacji Linuxa zajmują się szeregowi pracownicy działów informatycznych, którzy zazwyczaj sami zadecydowali o jego wdrożeniu. Rozwój Linuxa traktują zaś jak hobby uprawiane poza głównym obszarem działalności, np. administrowaniem siecią. Jak przyznają, szefowie działów informatycznych często nie zdają sobie nawet sprawy z tego, że w firmie działają rozwiązania linuxowe. O systemie w przeszłości zainstalowanym na próbę, a funkcjonującym bez zastrzeżeń i nie wymagającym praktycznie nakładów finansowych, dyrektorzy IT zwyczajnie zapomnieli.

Pokonać barierę

Nie wszyscy chcą przyznać się do korzystania z Linuxa, często z "przyczyn politycznych". Zdaniem wielu informatyków, zwłaszcza z zamożnych instytucji, nie wypada przyznawać się do korzystania z produktów rozpowszechnianych bezpłatnie. Coś, co jest za darmo - w powszechnej opinii - z zasady nie może być dobre, niezawodne.

Dzięki popularności, jaką w ostatnim czasie zyskał Linux, coraz więcej firm zgadza się na umieszczenie swoich danych na różnego rodzaju listach użytkowników systemu, a korzystanie z niego przestaje być już wstydliwe. "Nie widzę powodu, dla którego miałbym się nie przyznawać do tego, że używam za darmo rozwiązań, których licencja na to zezwala" - mówi Paweł Miasojedow, kierownik działu informatyki Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska. Zaangażowanie się dużych koncernów w rozwój Linuxa uwiarygodnia nie tylko system, ale i jego użytkowników.

Zadeklarowani zwolennicy komercyjnego oprogramowania uważają, że Linux wymaga częstej aktualizacji, toteż korzystanie z niego jest ryzykowne. Ci, którzy na co dzień mają kontakt z darmowym systemem operacyjnym, oponują. Według nich, inżynierowie tworzący nowe jądra Linuxa od pewnego czasu skupili się na dopracowywaniu funkcjonalności całego programu, w związku z tym coraz rzadziej pojawiają się kolejne wersje systemu. Ostatnio większość użytkowników Linuxa dokonuje aktualizacji raz na kilka miesięcy.

Użytkownicy Linuxa odpierają też zarzut, że system operacyjny nie nadaje się do prowadzenia najczęściej wykonywanych prac biurowych. Na rynku pojawiło się kilka pakietów oprogramowania tego rodzaju, wśród nich rozpowszechniany bez opłat licencyjnych dla pojedynczego użytkownika pakiet WordPerfect. Zazwyczaj przywiązanie do Linuxa idzie w parze z nieufnością wobec Billa Gatesa, toteż spór o wyższości Microsoft Word nad legendarnym WordPerfectem raczej prowadzi donikąd.