Trudności ci u nas dostatek

W polskim sektorze elektroenergetycznym następuje kumulacja problemów - starzeje się majątek wytwórczy i sieciowy, rosną potrzeby inwestycyjne, narasta spór w sprawie redukcji emisji CO2.

Problemy w polskiej energetyce od lat zamiatane są pod dywan. Teoretycznie wszystko jest w porządku - roczne zyski przedsiębiorstw energetycznych liczone są w miliardach, firmy planują inwestycje w nowe źródła wytwórcze i prowadzą inwestycje sieciowe.

Trudności ci u nas dostatek

Gdy się jednak uważniej przyjrzeć sektorowi, okazuje się, że zyski są niższe niż mogłyby być, rozbudowa i modernizacja sieci przesyłowych i dystrybucyjnych postępuje zbyt wolno, a co gorsza, żadna z planowanych inwestycji w nowe moce wytwórcze w ostatnich latach jeszcze nie została rozpoczęta.

Kto jest winien

Część ekspertów ocenia, że winna paraliżu decyzyjnego polskiej energetyki jest jej struktura właścicielska. Krajowe grupy energetyczne, nawet jeśli są notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych (Polska Grupa Energetyczna, Tauron czy Enea), nadal są kontrolowane przez Skarb Państwa. To nic nadzwyczajnego - w wielu międzynarodowych firmach energetycznych znaczące udziały posiadają państwa.

Największy koncern energetyczny w Europie i jeden z największych na świecie - francuski EdF - w blisko 85% jest własnością skarbu państwa. A EdF to jeden z największych zagranicznych inwestorów energetycznych w Polsce, którego własnością jest m.in. Elektrownia Rybnik, Elektrociepłownia Kraków, Zespół Elektrociepłowni Wrocławskich Kogeneracja oraz Elektrociepłownie Wybrzeże z Gdańska i Gdyni. Obecnie EdF ma ok. 10-proc. udział w rynku energii elektrycznej i 15-proc. udział w rynku ciepła sieciowego w Polsce.

Do największych światowych graczy należy francuski koncern GDF Suez, gdzie skarb państwa Francji posiada 36% akcji. Do GDF Suez w Polsce należy m.in. Elektrownia Połaniec oraz kilka farm wiatrowych o łącznej mocy kilkudziesięciu MW. W roku 2010 udział GDF Suez w produkcji energii elektrycznej w Polsce wyniósł 5,6%.

Średnim europejskim graczem, ale dużym w Europie Środkowej, jest czeski CEZ, gdzie skarb państwa ma 69,78% akcji. Do CEZ należy w Polsce Elektrownia Skawina w Krakowie i Elektrociepłownia Elcho w Chorzowie. W 2010 r. udział CEZ w produkcji energii w Polsce wyniósł 1,3%.

Znaczący, bo 50,76-proc. udział skarbu państwa w swoim akcjonariacie ma także fiński Fortum, który w Polsce posiada m.in. elektrociepłownie w Częstochowie, Zabrzu i Bytomiu oraz sieć ciepłowniczą we Wrocławiu.

W 100% własnością skarbu państwa jest szwedzki koncern Vattenfall, który w 2011 r. sprzedał większość swoich aktywów w Polsce. Obecnie Vattenfall, a pośrednio szwedzkie państwo, jest właścicielem 18,66% akcji Enei oraz jednej z większych spółek obrotu energią.

Przykłady dowodzą, że znaczący udział skarbu państwa w akcjonariacie firmy energetycznej w Europie to raczej norma i nie musi być przeszkodą w stabilnym i wielokierunkowym rozwoju. Przeszkodą jest brak kultury politycznej i mechanizmów współpracy firm z państwowym właścicielem. To nasz lokalny problem.

Bezpieczny węgiel

Polskę wyróżnia duży udział węgla w produkcji energii elektrycznej. Gros energii mamy z węgla brunatnego i kamiennego, z gazu ziemnego i odnawialnych źródeł już marginalne wartości na poziomie pojedynczych procentów. Udział węgla kamiennego i brunatnego w produkcji energii jest efektem występowania dużych zasobów tych paliw w Polsce. Dzięki temu jesteśmy jednym z krajów o największym stopniu bezpieczeństwa energetycznego w Unii. Paradoksalnie, kiedy UE mówi, żeby ograniczyć w Polsce zużycie węgla i zastąpić go mniej emisyjnymi paliwami, np. gazem ziemnym, w praktyce oznacza to dla nas zmniejszenie bezpieczeństwa energetycznego.

Miks paliwowy dla całej Unii wygląda zupełnie inaczej. Podział jest znacznie bardziej zróżnicowany - najmocniejszą pozycję ma energetyka jądrowa, potem węgiel i gaz, energia odnawialna i ropa naftowa. Polska nie jest wyjątkiem; są także kraje z przeważającym udziałem węgla w produkcji energii, np. Bułgaria, Czechy, Estonia czy Grecja.

Walka o ogień

Duży udział węgla w naszej energetyce jest przyczyną sporów Polski z Komisją Europejską. W 2011 r. Komisja przedstawiła projekt planu działania na rzecz wprowadzenia konkurencyjnej gospodarki opartej na technologiach niskoemisyjnych do 2050 r. W marcu br. dokument poparł Parlament Europejski (przy sprzeciwie polskich eurodeputowanych ze wszystkich frakcji).


TOP 200