To jeszcze nie czas na BOYD

Skalę i rozmach targów można mierzyć liczbą wystawców czy powierzchnią wystawową. O jej randze decyduje też liczba premier wyrobów firm ze światowej czołówki. Targi IFA w Berlinie w tym roku szczyciły się wynikiem we wszystkich kategoriach, a premier było tam ponad 50.

To jeszcze  nie czas na BOYD

Kolejny już raz można było się przekonać, jak serio Niemcy traktują sprawy środowiska i oszczędzania energii. To nie jest, jak u nas, stwarzanie pozorów działania, lecz twarde stawianie tej sprawy na pierwszym miejscu. Pralka z klasą energetyczną A+++ nie robiła wrażenia, bo na Targach IFA trwała licytacja, kto i ile potrafi zejść poniżej tej normy, a informacja typu A+++ -30% nie zdumiewała, bo liczni byli i tacy, którzy po znaku minus mieli 40 albo nawet 50. Wiele z tych pralek ma też duże zasobniki na środki piorące, które są automatycznie dozowane po – też automatycznej – ocenie stopnia zabrudzenia rzeczy przeznaczonych do prania.

Tak jak kiedyś automatycznymi odkurzaczami, w tym roku targi zarzucono „mądrymi” telefonami, tabletami i zadziwiająco licznymi, ale też „mądrymi”, zegarkami o przedziwnych funkcjach. Ogólnie w dziedzinie telefono-tabletowo-zegarkowej trwała ostra licytacja na liczbę rdzeni i szybkość procesorów, wielkość pamięci i rozmiary ekranu. Za argumenty służyła liczba kamer i ich rozdzielczość.

Masowość występowania sprzętu tego rodzaju nie potwierdzała jednak tezy, że jesteśmy już w erze „post-PC”. Komputery, zarówno zwane stacjonarnymi, jak i ich przenośne odmiany, miały się nadzwyczaj dobrze. Również między nimi rywalizacja była silna, ale skoro tylko ktoś nie miał wyjątkowo specyficznych wymogów co do grafiki czy przydatności do gier, to zadowoliłby się każdym pokazywanym modelem, za jedyne kryterium różnicujące przyjmując wielkość ekranu. Pozostając chwilę przy tej właściwości – na jednym ze stoisk pokazywano „ekranowy monitor biznesowy”, duży i o nietypowym formacie 21:9, dobrym do przedstawiania tabel z liczbami. Gdzie indziej zaś demonstrowano oprogramowanie, które potrafiło przenosić wskazane na ekranie telewizora liczby wprost do elektronicznego arkusza obliczeniowego.

Pośród tegorocznych ciekawostek były telewizory i radioodbiorniki retro, co ograniczało się do kształtów obudów i gałek do kręcenia, bo wnętrza kryły telewizory 4K i radia cyfrowe DAB+. Pokazano też kompaktowy aparat fotograficzny z 60‑krotnym, optycznym zbliżeniem, jak też obiektyw ze zbliżeniem 10‑krotnym do nakładania na telefon. Innowacyjnym zakusom nie oparły się nawet poczciwe myszy z czujnikiem ruchu, któremu przypisano jeszcze rolę kamery.


TOP 200