Szkodliwy marketing

Technologia WAP powszechnie uważana jest za niewypał. Protokół ten, mimo szumnych reklamowych deklaracji, nie nadaje się do żeglowania po Internecie. Prawda jest taka, że nie do tego został stworzony.

Technologia WAP powszechnie uważana jest za niewypał. Protokół ten, mimo szumnych reklamowych deklaracji, nie nadaje się do żeglowania po Internecie. Prawda jest taka, że nie do tego został stworzony.

Producenci telefonów, promujący technologię WAP jako "Internet w komórce", postawili operatorów GSM w trudnej sytuacji. Dla tych pierwszych WAP był magicznym sposobem na zwiększenie sprzedaży aparatów telefonicznych, dla drugich stał się trudnym orzechem do zgryzienia - przede wszystkim ze względu na innowacyjność i trudności w opracowaniu modelu zarabiania na tej usłudze - różnego od dotychczas stosowanych przez operatorów.

Klienci, nie wyprowadzani z błędu przez operatorów, uwierzyli w zapewnienia producentów telefonów, a to fatalnie wpłynęło na postrzeganie technologii WAP. Wbrew zapewnieniom nie oferowała ona bowiem takiego komfortu obsługi, jak współczesne strony WWW oglądane na ekranach komputerów. Nie dość, że strony WAP prezentują się wyjątkowo ubogo, to jeszcze długo trzeba czekać na ich wyświetlenie na ekranach telefonów. A czas spędzony na WAP-owaniu kosztuje, i to niemało, w porównaniu z ceną połączenia z numerem 0202122 TP SA.

Problem zawartości

"Dotychczas uwaga naszej branży skupiała się na aspektach technologicznych" - stwierdził na łamach Computerworld Tomasz Domański, doradca prezesa Polskiej Telefonii Cyfrowej, operatora sieci Era GSM. - "Rynek na nowe usługi jest wciąż nie rozpoznany. Z tego powodu niepowodzeniem zakończyło się m.in. wdrażanie WAP-u w Europie. Położono nacisk na technologię, zapomniano o zawartości. WAP nie odniósł sukcesu, gdyż - oprócz ewidentnych przyczyn technicznych spowodowanych zbyt wolną transmisją danych czy trudnościami z odczytaniem informacji na małym ekranie telefonu - nie oferował niczego ciekawego".

Przyczyn "nieoferowania przez WAP niczego ciekawego" jest wiele. Najważniejszą jest jednak to, że w przypadku WAP nie sprawdził się dotychczasowy model funkcjonowania operatorów telekomunikacyjnych, w którym to właśnie operator jest dostawcą wszystkich usług. Początkowo operatorzy działający w Polsce próbowali samodzielnie tworzyć miniportale WAP, które miały zachęcić użytkowników do korzystania z tej technologii. Ich wąski zakres tematyczny (dublowały one informacje dostępne za pośrednictwem SMS), trudność nawigacji, brak możliwości personalizacji i jednolitej struktury, a także brak odsyłaczy do zewnętrznych wiarygodnych źródeł informacji (np. profesjonalnych serwisów informacyjnych, serwisów umożliwiających sprawdzenie połączeń kolejowych, PKS, lotniczych itp.) spowodowały, że użytkownicy nie korzystali z nich w takim stopniu, w jakim operatorzy by sobie życzyli.

Kolejną przeszkodą w upowszechnieniu WAP była kwestia rozpoznania potrzeb użytkowników. Nikt nie wiedział - ani operatorzy, ani firmy od nich niezależne, a zainteresowane tą technologią - które z serwisów i usług mogą "chwycić", a niepewność ta spowodowała, że nikt w technologię WAP rozsądnie nie zainwestował. Taką inwestycją ze strony operatorów mogłaby być deklaracja współpracy i dzielenia się zyskiem z firmami dostarczającymi zawartość - w zależności od czasu jej przeglądania z wykorzystaniem WAP. Inwestycją ze strony dostawców treści mogłoby być przygotowanie usług WAP i biznesplanów dla operatorów, z których wynikałoby, jakie korzyści dany serwis bądź usługa mogą przynieść operatorowi (określona liczba abonentów korzystających przez określoną liczbę minut w miesiącu z danego serwisu WAP). Tylko na podstawie takich analiz bowiem operator może podjąć decyzję, czy bardziej opłaca mu się w istniejącej, ograniczonej wydajnościowo infrastrukturze obsługiwać rozmowy telefoniczne (na których nadal najwięcej zarabia), czy też wprowadzić do niej dodatkowe usługi, w przypadku których będzie musiał dzielić się zyskiem.

Wielu potencjalnych dostawców zawartości wychodziło z założenia, że to operator powinien im zapłacić za dostarczane informacje bez względu na to, jak wiele osób będzie z nich korzystać (najlepiej z góry). W rezultacie poszkodowane są trzy strony: dostawca informacji, który nie zarabia na ich udostępnianiu przez WAP, operator, który nie dzieli się z nim potencjalnym zyskiem, oraz klient, który nie ma wygodnego dostępu przez telefon do sprawdzonego źródła informacji.