Rządzenie z nosem przy ziemi

Czy Polska z problemami państwa usiłującego nadgonić stracone lata, powinna rozważać luksusowe projekty technologiczne, na które może nas nie stać? Czy nie wystarczy ograniczyć się do konsumpcji odprysków tego, co się należy mieszkańcom lepiej rozwiniętych państw?

Nawet słabo wykształcony Polak będzie bronił jak niepodległości teorii heliocentrycznej przed zwolennikami poglądu o płaskiej Ziemi, bo wie, że Mikołaj Kopernik był jego rodakiem, ale dumny, historyczny patriotyzm ciągle słabo przekłada się na wiedzę o nowoczesności. Talerze anten telewizji satelitarnej są dzisiaj wszechobecne w polskim krajobrazie, coraz większa jest sprzedaż odbiorników , ale w odbiorze publicznym zainteresowanie kosmosem to niepraktyczne hobby entuzjastów baśniowej serii filmowej Gwiezdne Wojny lub ekscentryczna zachcianka najbogatszych mocarstw, chcących zagarniać nowe terytoria przestrzeni kosmicznej. Zaczynając niejako od końca - czyli od produktów lub półproduktów usługowych oferowanych przez systemy satelitarne - ich wykorzystanie to możliwość przeniesienia ważnych dla państwa lub samorządów projektów ITC w inny wymiar. Niektóre w ogóle nie mogłyby funkcjonować bez technik satelitarnych.

Gdzie jest Polska?

Kierunek kosmos

Rozmowa z Tomaszem Wątorem, prezesem Stowarzyszenia Klaster Technologii Kosmicznych, kierownikiem Działu Społeczeństwa Informacyjnego w Agencji Rozwoju Mazowsza.

Coraz szerzej znanym, spektakularnym przykładem są zastosowania nawigacyjne (GPS). Wykraczają one daleko poza proste zlokalizowanie mapy przydatnej do prowadzenia samochodu. Zarządzanie flotami pojazdów, łańcuchem dostaw, lokalizacją zdarzeń, wspomaganie systemów inteligentnego transportu, rozładowywanie korków w miastach, optymalizacja dróg dojazdowych, system opłat za wjazd i parkowanie w miastach. Pojawia się wiele aplikacji, których wdrożenie jest nie tylko wygodne, ale przekłada się wprost na oszczędności, lepszy biznes, sprawniejsze zarządzanie miastem, sytuacjami kryzysowymi.

Zwiększa się też mobilność, która jest atrybutem nowoczesnej gospodarki i stylu życia. Zastosowania się mnożą, a urządzenia nawigacyjne bierne lub aktywne, również sprzężone z mobilnymi systemami łączności, stają się standardowym wyposażeniem. Przykładowo, od przyszłego roku każdy nowy samochód w Unii Europejskiej powinien być wyposażony w system automatycznego powiadamiania o wypadku e-call (pisaliśmy o tym w Computerworld 25/2009). W ramach Unii Europejskiej powstają też systemy nawigacji Galilleo i EGNOS. Wbrew obiegowej opinii, nie jest to już ambicjonalna konkurencja Europy wobec amerykańskiego GPS, ale funkcjonalne uzupełnienie, ponieważ będzie to platforma dla wielu nowych zastosowań, które powstają w ramach dziesiątków projektów badawczo-rozwojowych.

Kilkanaście polskich podmiotów uczestniczy w konsorcjach opracowujących niektóre niewielkie projekty aplikacyjne, ale w porównaniu z innymi państwami nasz udział jest marginalny, prawie niezauważalny. Nie mamy też praktycznie żadnego wpływu na działania grup roboczych opracowujących zasady rozwoju i funkcjonowania samego systemu. Wdrożenie nowych zastosowań nawigacji satelitarnej o zasięgu paneuropejskim, krajowym lub lokalnym byłoby niemożliwe w oparciu o zamknięty system amerykański. Stany Zjednoczone i Unia Europejska zawarły zresztą porozumienie w sprawie współpracy i interoperacyjności tych systemów, więc użytkownik nowej generacji urządzeń w ogóle nie będzie musiał identyfikować za jakiej platformy satelitarnej korzysta. Negocjacje są też prowadzone z Rosją budującą własny system GLONASS i innymi krajami - np. Indiami budującymi system IRNSS, Japonią planującą system QZSS, czy też Chinami.