Przepisy o e-podpisie

Sądowa batalia, w której HP oskarża Oracle, że wbrew umowom zaprzestaje rozwoju oprogramowania na serwery z procesorami Itanium, może ciągnąć się latami.

Problemy z europejskim e-podpisem

Wśród najbardziej palących zagadnień opisywanych w unijnym raporcie Cross-Border Interoperability of eSignatures (CROBIES) należy wymienić:

- mnogość wersji i standardów;

- problemy z niejednolitymi konwencjami nazewniczymi stosowanymi w certyfikatach;

- brak usług dla podpisu elektronicznego;

- problemy z budowaniem ścieżki zaufania i uznaniem certyfikatu jako kwalifikowany;

- problemy z weryfikacją ważności certyfikatów.

Unijną dyrektywę dotyczącą e-podpisu wprowadzono w 1999roku. Po wielu latach jej funkcjonowania narosło jednak sporo problemów dotyczących rozwiązania. Dokonujące się w ciągu ostatnich lat zmiany na rynku stanowią dziś nie lada wyzwanie dla ekspertów Komisji Europejskiej. Do nowej dyrektywy ma być dostosowana także nowa polska ustawa o e-podpisach, która utknęła w Sejmie poprzedniej kadencji.

Problemy ze standardami i weryfikacją

"W dalszym ciągu aktualne są problemy opisywane w ubiegłorocznym raporcie CROBIES - Cross-Border Interoperability of eSignatures - i to właśnie one w różnych wariantach są najczęściej przywoływane przez osoby zajmujące się tematyką e-podpisu" - mówi Daniel Wachnik, specjalista ds. podpisu elektronicznego w Instytucie Maszyn Matematycznych. "Wśród najbardziej palących zagadnień należy wymienić mnogość wersji i standardów dla podpisu elektronicznego, problemy z niejednolitymi konwencjami nazewniczymi stosowanymi w certyfikatach, brak usług dla podpisu elektronicznego, problemy z budowaniem ścieżki zaufania i uznaniem certyfikatu jako kwalifikowany i problemy z weryfikacją ważności certyfikatów" - dodaje.

Zobacz również:

Problemy związane z brakiem interoperacyjności e-podpisu na skalę europejską skutecznie hamują rozwój wspólnych usług elektronicznych w Europie, których rynek mógłby być oceniany nawet 500 mld euro. "Unijny rynek usług dopiero raczkuje. Jednolity rynek usług cyfrowych, gdyby go wprowadzić w życie, mógłby być wart nawet 500 mld euro. To możliwość prowadzenia wszelkiego rodzaju transakcji online. Obecnie nawet 60% transakcji, które ludzie chcą przeprowadzać pomiędzy krajami, nie może dojść do skutku np. z powodów prawnych" - mówił Mario Monti, znany ekonomista, nowy premier Włoch, a w latach 1994-2004 unijny komisarz, najpierw ds. rynku wewnętrznego, a później ds. konkurencji.

Ruszyły prace nad nowelą

500 mld euro

nawet tyle mógłby być wart jednolity europejski rynek usług cyfrowych, gdyby go wprowadzić w życie, przeszkadza w tym m.in. brak interoperacyjności e-podpisu.

Powyższe powody doprowadziły do tego, że Komisja Europejska, a dokładniej Dyrektoriat Społeczeństwa Informacyjnego i Mediów, rozpoczął prace nad tekstem nowelizacji dyrektywy o e-podpisie. Na czas Polskiej Prezydencji przypadał początek prac. Polegał on na przeprowadzeniu przez KE konsultacji społecznych w sprawie kierunków zmian i przeprowadzeniu wstępnej dyskusji z udziałem przedstawicieli państw członkowskich oraz ekspertów europejskich. Proces legislacyjny będzie kontynuowany podczas Prezydencji Duńskiej i ma być zakończony podczas Prezydencji Cypryjskiej w II połowie 2012 r. Do końca przyszłego roku powinna być więc gotowa nowa dyrektywa.

W jakim kierunku pójdą zmiany? Tego jeszcze nie wiadomo. Zakres proponowanych rozwiązań jest bowiem bardzo zróżnicowany. Przykładowo, problem zakresu regulacji może być rozwiązany poprzez regulacje jedynie certyfikatów kwalifikowanych i podpisów kwalifikowanych. Alternatywą jest doregulowanie wszystkich możliwych formatów podpisu. "Patrząc na prace ETSI w zakresie mandatu m460 można się spodziewać dokładniejszego mapowania wymagań prawnych na standardy. Należy jednak pamiętać, że na ten moment to są spekulacje. Ostateczna decyzja w tym zakresie należy do KE" - tłumaczy Daniel Wachnik.


TOP 200