Przede wszystkim komórki

W 2005 r. inwestorów na nowo opanuje gorączka zakupów akcji spółek telekomunikacyjnych, operatorzy odkryją, że można zarobić na usługach UMTS, zaś klientów przyjemnie zaskoczy fakt,że usługi łączności elektronicznej nie muszą być drogie.

W 2005 r. inwestorów na nowo opanuje gorączka zakupów akcji spółek telekomunikacyjnych, operatorzy odkryją, że można zarobić na usługach UMTS, zaś klientów przyjemnie zaskoczy fakt,że usługi łączności elektronicznej nie muszą być drogie.

Właściwie można byłoby już przestać pisać o telefonii stacjonarnej. Tak naprawdę liczy się urządzenie typu cztery w jednym: telefon przenośny - notatnik - odtwarzacz muzyki - aparat fotograficzny, słowem komórka. Jeszcze kilka lat temu tradycyjni operatorzy stacjonarni powszechnie sprzedawali na giełdzie akcje swoich spółek-córek komórkowych. Tak się stało w Wielkiej Brytanii (BT i O2), w Niemczech (Deutsche Telekom i T-Mobile), we Francji (France Telecom i Orange), w Hiszpanii (Telefonica i Telefonica Moviles) czy też wreszcie we Włoszech (Telecom Italia i Telecom Italia Mobiles - TIM). W ten sposób telekomy odbijały sobie poniesione inwestycje na budowę sieci GSM oraz zakup licencji UMTS.

Ale niespodziewanie rynek komórkowy zaczął przynosić kokosowe zyski kosztem rozwoju telefonii stacjonarnej (tzw. kanibalizacja), co wymusza na wielkich koncernach zmianę strategii. Należy skupywać akcje spółek komórkowych, by konsolidować wyniki finansowe i zarazem podnosić atrakcyjność własnych walorów. Jako pierwszy taki kontratak przeciwko kanibalizacji przeprowadził w kwietniu 2004 r. France Telecom, wydawszy 6,6 mld euro na zakup tych akcji Orange, których jeszcze nie posiadał. W ślad za nim pójdzie Telecom Italia, który zapowiedział kupno 44% akcji TIM wartych 20 mld euro.

Fuzja posłuży Telecom Italia do obniżenia swojego zadłużenia, chociaż początkowo wzrośnie ono do 40 mld euro z obecnych 30 mld. Dlaczego jednak to się opłaca? TIM zarobił w 2003 r. 2,34 mld euro, zaś jego kapitalizacja giełdowa wyniosła 44,28 mld euro. Natomiast Telecom Italia zyskał 1,19 mld euro przy kapitalizacji rzędu 43,11 mld euro.

Na wieść o planach włoskiego operatora niezwłocznie zareagowała madrycka giełda, na której wzrósł kurs Telefonica Moviles. Przyczyna? Analitycy prognozują, że Telefonica będzie następna w kolejce, która zgarnie pod swoje skrzydła nazbyt niezależną spółkę -córkę. Zapomnieli jednakże o Telekomunikacji Polskiej i PTK Centertel. Wyraźnie widać, że kończy się kres niezależności tego operatora komórkowego.

Długo mówiło się o wchłonięciu operatora sieci Idea przez Orange. Nawet barwy firmowe - pomarańcz - wskazywały na to, nie mówiąc już o takiej drobnostce, że na rynku jest miejsce raczej dla kilku silnych paneuropejskich marek, jak np. Orange, Vodafone czy T-Mobile. Za takim rozwiązaniem przemawiała specyficzna struktura właścicielska PTK Centertel (66% Telekomunikacja Polska, 34% France Telecom).

Jednakże w 2004 r. nasilił się trend do pokazywania skonsolidowanych wyników Grupy TP z wyraźnym podkreśleniem przychodów z obu rynków: telefonii stacjonarnej i komórkowej. Notabene po trzech kwartałach 2004 r. przychody PTK Centertel stanowią prawie 30% przychodów całej grupy TP (4,14 mld zł z 13,88 mld zł - stan na 30 września 2004 r.), zaś wartość całej spółki jest szacowana przez analityków na 10-11 mld zł przy znacznym zadłużeniu rzędu 3 mld zł. Abonentami sieci Idea jest 6,59 mln osób. W planach na 2005 r. mówi się o 7 mln klientów.

W ślad za tymi wynikami finansowymi idą działania organizacyjne, np. ujednolica się działania w zakresie informatyki poprzez utworzenie jednego pionu informatyki dla całej grupy, co jest - być może - pierwszym krokiem do outscourcingu. Również spółka-matka właściwie już przejęła kontrolę nad wszelkimi zakupami spółki-córki, od papieru kserograficznego po systemy informatyczne. Ten stan jeszcze bardziej przypieczętuje nowa struktura organizacyjna TP, która zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2005 r., gdzie poszczególne departamenty Centertela de facto stają się częścią TP. Stąd już krok do wykupu przez TP od France Telecom wspomnianych 34% udziałów. Warszawska giełda już wyczuła, o co toczy się gra: akcje TP nieprzerwanie rosną.

Wojna pozycyjna czy szybki atak

O ile postępuje konsolidacja w ramach Grupy TP, o tyle wciąż nie wiemy, kiedy Deutsche Telekom przejmie wreszcie Polską Telefonię Cyfrową, operatora sieci Era i Heyah, co poskutkuje zapewne zmianą marki na T-Mobile, oraz kto kupi ostatecznie udziały w Polkomtelu od KGHM Polska Miedź, PKN Orlen i PSE.

Deutsche Telekom oferował spółce Elektrim Telekomunikacja (należącej w 51% do francuskiego Vivendi i w 49% do Elektrimu) 1,3 mld euro za jej 51% udziałów PTC. Zdaniem analityków cytowanych przez PAP, ten pakiet jest wart ponad 1,5 mld euro, pomimo obecnego zadłużenia PTC na poziomie ok. 2,8 mld zł. Na przeszkodzie tej transakcji wciąż stoją akcjonariusze Elektrimu, który używa swoich udziałów w PTC jako zabezpieczenia 438 mln euro długu wobec obligatariuszy. Słowem trwa wojna pozycyjna, w której wiele zależy od prezesa Polsatu Zygmunta Solorza-Żaka, głównego udziałowcy Elektrimu.

Jest jednak o co się bić. Przychody operatora sieci Era i Heyah na koniec września br. wyniosły ponad 4,6 mld zł i były ponad 15% wyższe niż rok wcześniej. Jeszcze większa była dynamika zysku. Firma zarobiła na czysto ponad 830 mln (wzrost 180%), a jej wynik EBITDA przekroczył 2 mld zł (wzrost 35%). PTC ma już ponad 8 mln abonentów, a chce mieć ich 9 mln w 2005 r.

Problemem jest niewielki wzrost klientów abonamentowych, przy niezwykle prężnej dynamice wzrostu klientów przedpłaconych (Era Tak Tak, Heyah).

Znowuż na przejęcie Polkomtela, który liczy na 7 mln klientów w 2005 r., mają chrapkę jego mniejszościowi zagraniczni udziałowcy: Vodafone i TDC. Analitycy szacują 55% akcji Polkomtela na 7-8 mld zł (łącznie ok. 13 mld zł). Polscy akcjonariusze Polkomtela - KGHM Polska Miedź, PKN Orlen i PSE - planują sprzedać akcje operatora na warszawskiej giełdzie w lipcu lub sierpniu przyszłego roku.

W ocenie analityków, prawdopodobna oferta publiczna Polkomtela na polskim rynku zakończy się sukcesem, o czym zdecydują dobre wyniki i wysoka dywidenda (50% zysku netto) płacona przez spółkę oraz niewielka liczba firm telekomunikacyjnych na giełdzie.


TOP 200