Polityka faktów dokonanych

Zintegrowanemu Systemowi Zarządzania i Kontroli w Rolnictwie (IACS) grozi kazus systemu ZUS.

Zintegrowanemu Systemowi Zarządzania i Kontroli w Rolnictwie (IACS) grozi kazus systemu ZUS.

Sejm jeszcze nie uchwalił odpowiednich ustaw, a Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) ogłosiła i rozstrzygnęła największy i najważniejszy w tym roku przetarg informatyczny w sferze publicznej. Od jego powodzenia zależy, czy polscy rolnicy, gdy już będziemy członkami Unii Europejskiej, będą otrzymywać dopłaty bezpośrednie do produkcji zboża, mleka i mięsa w wysokości ok. 4 mld euro rocznie.

Wydrukować umowę i po bólu

ARiMR chce, by kontrahent wybrany w przetargu opracował ostateczną koncepcję IACS, w tym model bazy danych, alfanumeryczny system identyfikacji działek rolnych oraz identyfikacji i rejestracji zwierząt, a także by uwzględnił rozbudowę systemu o moduły GIS.

Dostawca ma przeprowadzić analizę oraz określić szczegółowy projekt procesów i procedur związanych z działaniem systemu. Stworzy projekt aplikacji docelowej, który sprawdzi w pilotażu na terenie województw warmińsko-mazurskiego i podkarpackiego do końca czerwca 2000 r., następnie przygotuje projekt struktury teleinformatycznej dla całej Polski, wreszcie podejmie się obsługi IACS na zasa-dzie outsourcingu.

Firma, która zbuduje IACS, przepro- wadzi także rekrutację i szkolenia pracowników oraz rolników zainteresowanych otrzymywaniem środków pomocowych. Ponadto zwycięska firma informatyczna zostanie zobowiązana do zakupu 382 samochodów osobowych w wersji combi na potrzeby biur IACS. Proces ten ma trwać do końca 2002 r.

Przetarg wygrała firma Hewlett-Packard. Wartość oferty tej firmy wyniosła 67,3 mln euro (netto). Pokonane zostały: ComputerLand (wartość oferty 25,5 mln euro), Compaq Computer (72 mln euro) i Unizeto (122,6 mln euro). Długo faworytem wydawał się Compaq, który przystąpił do przetargu w porozumieniu z Prokomem, ABG i Intergraphem. Jak twierdzą niektórzy obserwatorzy, teraz firmy te zaoferują swoje usługi HP, o ile ten podpisze umowę z ARiMR.

Byle do wyborów

Otoczka prawna i polityczna tego przetargu przypomina sprawę KSI ZUS. Wtedy to również kierownictwo ZUS (ówczesna prezes Anna Bańkowska) spieszyło się z podpisaniem umowy z Prokomem, argumentując, że bez systemu nie rozpocznie się reforma emerytalna. Po wyborach parlamentarnych w 1997 r., kiedy szefem ZUS został Stanisław Alot, wciąż nie było odpowiednich aktów prawnych. Mimo to Prokom i ZUS rozpoczęli pracę nad systemem z wiadomym skutkiem.

W przypadku IACS, Mirosław Mielniczuk, prezes ARiMR, wybierając w kwietniu 2001 r. wykonawcę, formalnie trzyma się i tak opóźnionego już harmonogra- mu przystosowania Polski do wymogów Unii Europejskich, określonego w Narodowym Programie Przygotowania Polski do Członkostwa w Unii Europejskiej. Tymczasem posłowie nie rozpatrzyli jeszcze projektów dwóch kluczowych ustaw dla systemu dopłat bezpośrednich, które wg zapisów programu powinny być już uchwalone, a przynajmniej prace nad nimi powinny dobiegać końca.

W listopadzie ub.r. do laski marszał-kowskiej trafił rządowy projekt ustawy o regulacji rynków mleka, przetworów mlecznych, mięsa oraz niektórych roślin uprawnych. Określa on sposoby interwencyjnego skupu produktów rolnych, metody kontraktowania produkcji na rynku zbóż, mięsa i mleka, a także przedstawia mechanizm uzyskiwania przez rolników dopłat bezpośrednich w ramach unijnej Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) i ich kontroli.

W uzasadnieniu do projektu ustawy rząd nie kryje, że system administrowania płatnościami bezpośrednimi oraz kontrola prawidłowości ich stosowania (IACS) wymagają budowy złożonej struktury administracyjnej i sprawnego systemu informatycznego. Na to wszystko potrzeba czasu, na dodatek nieokreślonego, wciąż bowiem nieznana jest data wejścia Polski do Unii. Jeśli Zintegrowany System Zarządzania i Kontroli w Rolnictwie (ZSZiK) okaże się niewydajny, źle zaprojektowany, a ARMiR, wskazana w projekcie jako agencja płatnicza, prowadząca ZSZiK - nie przygotowana do tej roli, to "ewentualne skutki nieprawidłowo dokonanych płatności stwierdzone przez kontrolerów Unii Europejskiej w całości będą obciążać budżet krajowy".

Sejmowa Komisja Rolnictwa tylko raz rozpatrywała ten projekt. Potem sprawa holdingu "Polski Cukier" skutecznie zajęła czas posłom, a zwłaszcza przewodniczącemu Gabrielowi Janowskiemu. W opinii parlamentarzystów różnych opcji, komisja ta właściwie przestała działać, ponieważ Gabriel Janowski, w obawie przed odwołaniem ze stanowiska, nie zwołuje posiedzeń - za zmianą opowiada się duża grupa posłów - a jeśli nawet, to w chwili zgłoszenia wniosku o odwołanie zawiesza obrady. Zgodnie z praktyką legislacyjną, posłowie w komisjach opiniują projekty ustaw i przygotowują w porozumieniu z rządem ostateczne zapisy. Jeśli więc przewodniczący nie zwołuje posiedzeń i raczej nie ma szansy na jego odwołanie przed końcem kadencji, to ustawa ta nie zostanie w tym roku przyjęta.


TOP 200