Plan Informatyzacji Państwa do poprawki

Opis długiej listy projektów IT przypisanych jednostkom administracji publicznej w proponowanym Planie Informatyzacji Państwa ukazuje brak refleksji, jak należy wykorzystać technologie ICT i co się może zmieniać relacjach państwo - obywatel w związku z upowszechnianiem nowych mediów informacyjnych.

Uzasadnienie do projektu Planu Informatyzacji Państwa na lata 2011-2015 podkreśla już na wstępie potrzebę poszerzonego podejścia do problematyki informatyzacji "jako motoru napędowego rozwoju cywilizacyjnego kraju". Oznacza to dążenie do informatyzacji państwa, a nie tylko jego administracji publicznej, co podkreśla się, jako widoczny mankament wersji planów realizowanych w poprzednich okresach. Już w następnym zdaniu uzasadnienie sygnalizuje jednak nieco dziwacznie brzmiące samoograniczenie. To sugestia, "że poszerzenie formuły dyskusji nad Planem w sposób zgodny z nominalnym celem dokumentu w jego bieżącej edycji jest niewykonalne i nieracjonalne".

Biorąc pod uwagę kurczący się z każdym dniem kalendarz wyborczy, czyli natury rzeczy niepewną perspektywę priorytetów politycznych nowego rządu, który zostanie utworzony późną jesienią, to niby prawda. Ale takie wyjaśnienie też niczego nie tłumaczy, bo konieczność przyjęcia planu na nowy okres wynika wprost z ustawy o informatyzacji, czyli formalnie jest wiadoma od dawna. Wpływ już dostępnych technologii informacyjnych na codzienne życie i pracę jest na tyle znaczący, że odkładanie istotnych dyskusji chyba nie powinno mieć miejsca.

Państwowe biuro obsługi klienta

To, że administracja służy obywatelom oraz powinna robić to sprawniej i lepiej, to w dużej części frazes. Chętnie się go przytacza, jako odkrycie, mające resocjalizować niektórych zatwardziałych biurokratów, niedostatecznie świadomych służebnej misji administracji wobec społeczeństwa. Jej działanie w ogromnej części sprowadza się do zarządzania informacją, więc zastosowanie do tego uniwersalnych narzędzi informatycznych jest od lat niezbędne. Nic nie może tłumaczyć opóźnień i trudno liczyć na zrozumienie ich uwarunkowań.

Uzbrojenie urzędów w łącza pozwalające obywatelom załatwiać sprawy szybciej i wygodniej za pomocą domowego komputera to bezdyskusyjny wymóg nowoczesności, ale też nic nadzwyczajnego. Jeżeli posłużyć się do opisu procesów administracyjnych metodologią procesów biznesowych, jak wspomina projekt Planu Informatyzacji Państwa, to trzeba brać pod uwagę, że biznesie technologie służą bardziej efektywnemu działaniu, zarządzaniu zmianami, a dopiero pośrednio lepszej obsłudze każdego klienta, nie wspominając o estetyce architektury systemu informatycznego.

Konieczność przyjęcia planu na nowy okres wynika wprost z ustawy o informatyzacji, czyli formalnie jest wiadoma od dawna. Wpływ już dostępnych technologii informacyjnych na codzienne życie i pracę jest na tyle znaczący, że odkładanie istotnych dyskusji chyba nie powinno mieć miejsca.

Może warto też pamiętać, że nie wszyscy mieszkańcy potrafią lub czują potrzebę korzystania z nowych mediów komunikacyjnych do załatwiania spraw urzędowych. To się stopniowo zmienia, razem z tym jak w dorosłe życie wkracza pokolenie, nie pamiętające czasów, kiedy radzono sobie bez Internetu, telefonów komórkowych, a nawet bez telefonów stacjonarnych. Argumenty za wydatkami na informatyzację administracji powinny być raczej bliżej poprawy przydatności informacji, którą potencjalnie można uzyskać od administracji, niż uproszczenia składania urzędowego formularza.

Ministerstwo Wojny

Być może należałoby sparafrazować powiedzenie Georges’a Clemaceau sprzed ponad 100 lat, że informatyzacja państwa to zbyt poważana sprawa, aby ją powierzać informatykom, szczególnie, że o potrzebie koordynacji i integracji rozproszonych zasobów, burzeniu silosów informacyjnych mówi się niezmiennie odkąd w Polsce pojawiły się komputery. Inercja biurokratów jest znana od niepamiętnych czasów, ale informatycy też miewają skłonność, aby przywiązywać się do własnych projektów, niekiedy skutecznie utrudniając osiąganie synergii różnych systemów i standaryzację. Poszczególne przedsięwzięcia w projekcie Planu Informatyzacji Państwa układają się w skomplikowaną mozaikę mniejszych i większych projektów, w której trudno dostrzec wizję zmian, które pociągną wspominany deklaratywnie rozwój cywilizacyjny.

Nie dostrzeżono pułapki w postulowanym utworzeniu organu nadzorującego informatyzację w randze ministerstwa, z wątpliwym konstytucyjnie prawem koordynacji budżetowania projektów innych ministrów. Wątpliwym, bo przecież właściwie każdy ważniejszy projekt rozwojowy w państwie w dzisiejszych czasach ma obecnie ważny komponent związany z zastosowaniem technologii informacyjnych. Gdzie się w takim modelu ma odbyć debata o celach takich polityk. Jak to ma działać? Wspomina się także o branżowym instytucie naukowym, który stanie się centrum kompetencji w sprawach informatyzacji administracji. Ma on być finansowany zarówno ze źródeł państwowych, jak i prywatnych, ale na czym ma polegać ten model Partnerstwa Publiczno-Prywatnego nie podano. Podobnie na czym się będą opierać jego czynniki przewagi konkurencyjnej w badaniach wobec innych podobnych instytucji? Ośrodka tego taktownie nie nazwano, ale wspomina się, że można wskazać jednostkę sektora badań i rozwoju, która się tego zadania może podjąć. Wspomina się też o powołaniu operatora lub operatorów sieci rządowych, ale nie ma odniesień, co w tej dziedzinie może zaproponować dzisiaj sektor operatorów komercyjnych.

Na pewno warto, aby państwo wsparło prace badawcze w obszarze zastosowania technologii ICT, ale chyba w szerszym wielorakim kontekście, niż ten zaproponowany w Planie. Nietrudno taki kontekst wyczytać w przywoływanych przecież dokumentach unijnych w ramach Agendy Cyfrowej. Informatyzacja administracji z tego punktu widzenia to przebudowa relacji współrządzenia obywateli na poziomie samorządów, wyzwanie poniekąd ustrojowe, w którym usługi sieciowe są tylko technicznym katalizatorem. W tym znaczeniu oznacza to wyznaczenie nowych celów i modeli działania dla administracji, a nie rozważanie jakich technicznych narzędzi do tego użyć. Informatyzacja administracji samorządowej to zarządzanie infrastrukturą w inteligentnym mieście. To też możliwość wtórnego wykorzystania przez przedsiębiorczych obywateli informacji publicznej, na co ma pozwolić projekt ustawy złożony w przedwyborczym pośpiechu przez MSWiA. Informatyzacja państwa, to wyzyskanie korzyści, wynikających z budowy systemów inteligentnego transportu, energetyki, technik satelitarnych, systemów służących ochronie zdrowia, edukacji, zwiększeniu dostępności dóbr kultury. Przydałoby się jednak trochę więcej debaty.


TOP 200