Oplecione społeczeństwo

O przyszłości kontroli społecznej i technologiach informatycznych w siedmiu odsłonach.

O przyszłości kontroli społecznej i technologiach informatycznych w siedmiu odsłonach.

1 Mówienie o przyszłości zawsze przypomina wróżenie z fusów i nawet jeżeli komuś udaje się trafnie przewidzieć jakieś wydarzenia, to dopiero post factum możemy potwierdzić jego intuicję. Zresztą najciekawsze prognozy powstają zazwyczaj przypadkowo. Trzeba też pamiętać, że jak pisał Jerzy Stempowski "orzeczenia ekspertów, wyczerpujące dokumentacje i tajne raporty potrafią zaciemnić najbardziej nawet przejrzyste sprawy".

W przyszłość wchodzimy zasadniczo na dwa sposoby. Albo jesteśmy zwróceni ku przeszłości, ku naszym osobistym wspomnieniom i historii: taka postawa jest charakterystyczna dla społeczeństw opartych na tradycji. Albo też ogniskujemy się na teraźniejszości. Współcześnie, w społeczeństwach, w których podstawową zasadą regulującą życie społeczne jest raczej moda, a nie tradycja, mamy zasadniczo do czynienia z taką właśnie sytuacją. W społeczeństwach opartych na modzie jesteśmy zatem styranizowani przez chwilę obecną i przez to wszelkie aktualne mody i trendy, które za chwilę znikną, wydają się być trwałe na wieki. W każdym razie w jednym przypadku szukamy analogii historycznych, w drugim ekstrapolujemy trendy.

Przyszłość jednak coraz bardziej nas zaskakuje, a jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest tempo zmian zachodzących w naszym otoczeniu. Jest ono tak duże, że można się pokusić o uogólnienie dotyczące zmiany społecznej w ogóle. Otóż socjologia jako nauka pojawiła się (i zaczęła się instytucjonalizować) w XIX w., m.in. z tego powodu, że zmiana społeczna, wywołana rewolucją przemysłową i kilkoma innymi czynnikami, stała się powszechnym doświadczeniem. Zmiana miała charakter masowy - była doświadczana na dużą skalę, a jednocześnie pojawiła się możliwość obserwacji tej zmiany, np. na przestrzeni pokolenia. Obecne tempo zmian powoduje,że zmiana społeczna ponownie znika z pola widzenia, chociaż nadal jest powszechnie doświadczana. Na przykładzie Internetu widać ten proces doskonale. Napisane kilkanaście czy nawet kilka lat temu książki o tej tematyce wydają się mieć znaczenie wyłącznie historyczne.

Pamiętając o tych zastrzeżeniach, spróbujmy zastanowić się nad relacjami między technologiami informatycznymi a kontrolą społeczną, a także między wolnością a dyscypliną.

2 Jeżeli zatem spróbujemy powróżyć z fusów (a w końcu dlaczego mielibyśmy tego nie robić?), to możemy powiedzieć, że tym ku czemu zmierzamy jest społeczeństwo oplecione. Nie społeczeństwo okablowane, bo przecież kable to przeszłość.Nie społeczeństwo sieciowe, chociaż z pewnością sieci są ważne. Nie społeczeństwo informacyjne wreszcie, gdyż trudno sobie wyobrazić jakąkolwiek zbiorowość ludzką, dla której informacja nie byłaby istotna. Nasza przyszłość to społeczeństwo oplecione - technologiami informatycznymi i nie tylko. Oplecione technologiami, które jeszcze nie mają nazw albo takimi, których nazwy nic jeszcze nie mówią większości ludzi (weźmy chociażby projekty określane zbiorczo jako ambient intelligence).

Ujmując rzecz najprościej, możemy powiedzieć, że technologie informatyczne będą nas oplatać coraz gęściej. Znajdziemy je nie tylko w domu, w pracy i we wszelkich innych miejscach, w których przebywamy, ale także przy nas: w telefonach komórkowych, zegarkach, ubraniach, biżuterii, a w końcu także w ciele. Będą uruchomione przez cały czas, rejestrując wszystko, co da się zarejestrować. Dla niektórych osób będzie to konsumencki raj - wyobraźmy sobie bowiem nowe możliwości, które dają takie technologie. Dla osób poważnie chorych będą to cudowne narzędzia. Ale też paradoksalnie im kto zasobniejszy, tym lepiej będzie kontrolowany, tym więcej informacji na jego temat będzie znajdowało się w różnych bazach danych i tym łatwiej będzie go zlokalizować. Z drugiej strony, czy przestępcy będą chcieli napadać na kogoś, kogo kurtka wezwie policję, a okulary zrobią zdjęcie, które zostanie następnie przesłane bezprzewodową siecią na komisariat? Cóż, pewnie tak, jeżeli będą w stanie wyłączyć owe wszechobecne technologie (np. za pomocą impulsu elektromagnetycznego). W każdym razie taki kierunek zmian wydaje się oczywisty. A pamiętać należy, że wprowadzając nowe technologie zmieniamy nie tylko świat, ale i siebie.

3 Od kilkuset lat radykalne zmiany (tak społeczne, jak i technologiczne) bardzo często witane były jako zapowiedź czasów, w których - ujmując rzecz metaforycznie - ludzie przemienią się w aniołów. Nadejście takiego stanu rzeczy zapowiadali rewolucjoniści wszelkiej maści, ze znanym entuzjastą technologii Karolem Marksem na czele. Kiedy popatrzymy na pierwszych animatorów Internetu, tych działających od końca lat 70. przez całe lata 80., zobaczymy, że oni również mieli taką nadzieję. Internet miał stać się narzędziem zmieniającym charakter związków międzyludzkich i ożywiającym demokrację. Echem takiego podejścia była "Deklaracja niepodległości cyberprzestrzeni" Johna Perry Barlowa z 1996 r.

Oplecenie technologiami z pewnością nie zrobi z ludzi aniołów. Jeśli można być czegoś pewnym, to właśnie tego. Natomiast nowe technologie na pewno wpłyną na zachowania indywidualne i zbiorowe. Technologie bowiem zawsze są narzędziami dyscyplinującymi. Tylko że w bardzo wielu przypadkach dyscyplinowanie to jest niezamierzone i w dużej mierze przypadkowe. Dzieje się tak, ponieważ komponenty społeczne ukrywane są najczęściej bardzo głęboko we wnętrzach technologii.

4 Obecnie Internet, który wyżej wymienieni entuzjaści traktowali jako narzędzie wolności, coraz częściej widziany jest inaczej. Aleksander Galloway w swojej książce z 2004 r. pod tytułem "Protocol" jako jeden z pierwszych badaczy tego medium nazwał Internet narzędziem kontroli. Przypomnijmy tu inną technologię, a mianowicie telefon komórkowy, która zredefiniowała pole prywatności i uczyniła ludzi dostępnymi dwadzieścia cztery godziny przez siedem dni w tygodniu. Dążenie do algorytmizacji, optymalizacji i efektywności wydaje się wpisane w naturę oplecionego świata. Na to nakłada się jeszcze proces laboratoryzacji, a więc przekształcania świata w ten sposób, aby technologie mogły być wdrażane w miarę bezproblemowo. Wiadomo przecież, że bez odpowiedniej infrastruktury technologie nie są w stanie funkcjonować.

5 Wybitny, współczesny, chociaż nieżyjący już socjolog Niklas Luhmann przeszedł do annałów myśli społecznej z kilku powodów. Jednym z nich jest wybitna niejasność, gęstość i abstrakcyjność jego prac. Niemniej jednak niektóre jego spostrzeżenia wydają się bardzo trafne. Jednym z głównych motywów przewijających się przez jego prace jest przekonanie o systemowej budowie świata. Najprościej rzecz ujmując, w ujęciu Luhmanna świat składa się z wielkiej liczby systemów i podsystemów. Kluczową sprawą jest umiejętność redukcji złożoności, a więc ustalenie wyraźnych granic systemu, przy zachowaniu porządku wewnętrznego (nieporządek ma zostać wyrzucony gdzieś na zewnątrz). System, który to potrafi - trwa, w innym przypadku zlewa się z otoczeniem i jest przez to otoczenie kolonizowany.