Odzyskać utracony raj

Wartość informacji przechowywanych w formie elektronicznej wciąż rośnie - gdyby oceniać ten wzrost na podstawie dynamiki popytu na usługi odzyskiwania danych, przekraczałby 50% rocznie.

Wartość informacji przechowywanych w formie elektronicznej wciąż rośnie - gdyby oceniać ten wzrost na podstawie dynamiki popytu na usługi odzyskiwania danych, przekraczałby 50% rocznie.

Rynek usług odzyskiwania danych z uszkodzonych nośników informacji wzrośnie w Polsce w 2005 r. o ok. 50% - uważa Bartłomiej Papierski, dyrektor Ibas Polska, która - obok działającej od kilku lat MBM Ontrack - jest drugą dużą firmą specjalizującą się w tego typu usługach. W 2004 r. sumaryczna liczba przypadków uszkodzeń zgłoszonych do tych dwóch firm (i współpracujących z nimi partnerów) przekroczyła 2 tys., a więc średnio było to ok. 6 uszkodzeń każdego dnia. Trzeba przy tym zaznaczyć, że liczby te obejmują jedynie tych użytkowników, którzy zdecydowali się na poniesienie kosztów odzyskania danych.

Również w dalszej perspektywie Ibas przewiduje utrzymywanie się wzrostu popytu na swoje usługi, opierając się na porównaniu z krajami rozwiniętymi. Bartłomiej Papierski powołuje się tu na rynek skandynawski (Norwegia, Szwecja i Finlandia traktowane łącznie), gdzie przy populacji zbliżonej do polskiej, liczba samych uszkodzonych napędów dyskowych zgłaszanych przez ich użytkowników sięga obecnie 3,6-4,8 tys. rocznie.

Zdecydowanie największą popularnością cieszą się usługi odzyskiwania danych z uszkodzonych napędów dyskowych - według danych MBM Ontrack jest to ponad 87% przypadków, a według Ibas nawet 95%. Pozostałe nośniki, zarówno te profesjonalne - jak taśmy magnetyczne stosowane w streamerach, jak i te popularne - jak pamięci Flash stosowane w fotograficznych lub "dyskietkach" ze złączem USB stanowią tylko kilkuprocentowy margines. Szczegółowe dane statystyczne znajdują się w tabeli 1.

Niezawodność, rzecz względna

Choć niezawodność pracy współczesnych , takich jak napędy dyskowe, taśmy magnetyczne, dyski optyczne CD/DVD lub magnetooptyczne itd., jest dość wysoka, każde urządzenie lub nośnik może ulec uszkodzeniu zagrażającemu utratą danych. Producenci profesjonalnego sprzętu i nośników podają różnego typu dane dotyczące niezawodności, ale już w wypadku modeli popularnych nie jest to regułą.

Tabela 1. Popyt na usługi odzyskiwania danych w Polsce w 2004 r. zanotowany przez MBM Ontrack

Tabela 1. Popyt na usługi odzyskiwania danych w Polsce w 2004 r. zanotowany przez MBM Ontrack

Niestety, nawet w przypadku sprzętu profesjonalnego ocena informacji o niezawodności jest dość trudna, nawet jeśli chodzi o ofertę jednego tylko producenta. Przykładowo, niezawodność dysków Maxtor Atlas 15K jest określana przez takie parametry jak CSS (Constant Start/Stop - 50000) oraz średnią liczbę nieodwracalnych błędów zapisu (1 na 1015 błędów). Dla napędów Maxtor MaxLine III producent zastosował parametr MTTF (Mean Time To Failure - przeciętny czas pracy do wystąpienia awarii) - 1 mln godzin. Z kolei przeznaczone dla komputerów PC dyski Maxtor Diamond Max 10 są charakteryzowane przez parametr ARR (Annualized Return Rate) wynoszący <1%. ARR oznacza prawdopodobieństwo, że dysk ulegnie uszkodzeniu w ciągu roku.

Seagate podaje, że dyski Savvio 10K.1 mają parametr MTBF (Mean Time Before Failure) wynoszący 1,4 mln godzin, zaś w opisie dysków Barracuda 7200 na stronie WWW brak w ogóle tego typu parametru. Brak standardu w opisach praktycznie uniemożliwia porównanie nawet względnej niezawodności różnych modeli napędów. To zapewne przemyślana polityka producentów, mająca na celu utrudnienie klientom porównań i skłonienie ich do podejmowania decyzji o zakupie nie na podstawie "suchych" parametrów, lecz przekazu marketingowego.

Ryzyko niedocenione

W dużych firmach, wykorzystujących setki lub tysiące komputerów i systemy pamięci masowych, regułą jest minimalizacja zagrożeń wynikających z potencjalnych awarii nośników poprzez zestawianie ich w macierze, wykonywanie kopii zapasowych, a także replikacja do odległego ośrodka przetwarzania. Ale nawet w tym wypadku jest to tylko minimalizacja skutków ewentualnej awarii, niedająca 100% bezpieczeństwa.

Zaawansowane systemy do backupu i replikacji nie są oczywiście tak popularne w mniejszych przedsiębiorstwach, a w przypadku małych firm ich zastosowanie jest bardzo ograniczone. Wynika to zarówno z dodatkowego kosztu związanego z ich zakupem, ale również niezbędnej wiedzy, której wymaga zarządzanie takim systemem.