Krępująca jawność Wikileaks

Bezrefleksyjne rechotanie dziennikarki naszej renomowanej telewizji informacyjnej, że radca ambasady w poufnej notatce opisał panią kanclerz jako pokrytą teflonem, już nie dziwi, bo media tego rodzaju żywią się od jakiegoś czasu na co dzień przeciekami i donosami ze świata polityki, podobnie jak tylko pozornie gorsze bulwarówki, odkrywające szczegóły życia intymnego celebrytów świata artystycznego. Dla mediów uprawiających newsową politykę Wikileaks to głównie rezerwuar tzw. tematów dnia.

Usztywnienie Internetu

To jasne, że funkcjonariusze państwa nie powinni mieć swobody knucia ani przeciwko obywatelom, ani zaprzyjaźnionym państwom. Tym bardziej nie powinni głupio postępować, dając dodatkowo dowody na piśmie. Ujawnienie takich faktów to wstyd, ale państwa mają wiele innych, bardziej racjonalnych powodów, aby chronić wrażliwe informacje.

Podobno w miarę ujawniania publicznej wiadomości kolejnych informacji za pomocą Wikileaks ma być coraz ciekawiej. Nie ma co liczyć na śmierć hipokryzji w polityce, ale zmiany sprowokowane powodzią wycieków, którą zafundowali nam ludzie organizujący działalność Wikileaks, mogą być głębsze, a także innego charakteru niż porzucenie przez dyplomatów kolokwializmów i opanowanie na użytek służbowych notatek bardziej oględnych eufemizmów. Odsłonięcie paru większych lub mniejszych skandali z udziałem urzędników, którzy zbyt uznaniowo interpretują rację stanu globalnego mocarstwa, to zaledwie efekt uboczny, co może wyniknąć z całej afery.

Paradoksalnie, największą niezamierzoną zmianą może być zaostrzenie i usztywnienie reguł użytkowania Internetu. Łatwość, z jaką Julian Assange zagrał na nosie Stanom Zjednoczonym, prowokuje zintensyfikowanie działań mających zwiększyć bezpieczeństwo informacji. Niestety, ten rodzaj troski o bezpieczeństwo obywateli i państwa wcale nie stoi w sprzeczności z ryzykiem dalszej utraty naszej prywatności. Będzie się to odbywać z pewnością na wiele różnych sposobów, począwszy od regulacji, standaryzacji wymagań czy też rozwoju nowych rozwiązań technicznych. Państwo wytoczy wszystkie narzędzia poprawy kontroli i bezpieczeństwa, które już testowano, blokowanie stron, zamykanie niegrzecznych DNS, rejestrowanie logowania niektórych usług i rozwój wymagających biometrycznego uwierzytelniania systemów transakcyjnych. Nawet wdrożenie można interpretować w kategoriach zwiększania potencjalnej kontroli.

Służby dyplomatyczne zostaną zobowiązane do używania wyłącznie wydzielonych skutecznie zabezpieczonych zaawansowaną kryptografią lepiej rozliczalnych systemów wymiany informacji i uwierzytelniania. To samo zrobią korporacje. Coraz mniej miejsc, gdzie można nie zamykać na patentowany klucz mieszkań.


TOP 200