Hewlett kontra Hewlett-Packard

Lakoniczna wypowiedź Carly Fioriny o "skromnej, wystarczającej przewadze" uzyskanej podczas głosowania akcjonariuszy zrodziła powszechne przekonanie, że fuzja HP i Compaqa stała się już faktem. Tymczasem Walter Hewlett nie daje za wygraną.

Lakoniczna wypowiedź Carly Fioriny o "skromnej, wystarczającej przewadze" uzyskanej podczas głosowania akcjonariuszy zrodziła powszechne przekonanie, że fuzja HP i Compaqa stała się już faktem. Tymczasem Walter Hewlett nie daje za wygraną.

Hewlett kontra Hewlett-Packard

Walter Hewlett

Liczenie głosów to zbyt ważna rzecz, by powierzać ją komputerom... Tak było kilkanaście miesięcy temu, gdy na Florydzie tygodniami ważyły się losy amerykańskiej prezydentury. Tak jest i teraz, gdy wynik ręcznego zliczania głosów ma przesądzić o największej w historii rynku informatycznego fuzji Hewlett- -Packarda i Compaq Computer. Jeszcze przez kilka tygodni ćwierć setki pracowników firmy IVS Associates będzie uważ- nie przyglądać się kartom, którymi 19 marca br. głosowali akcjonariusze HP podczas walnego zgromadzenia.

Czy tuż-tuż wystarczy?

ISV Associates obsługuje ok. 90% zgromadzeń akcjonariuszy, podobnych do tego, na którym ważyły się losy transakcji w pewnym momencie wartej nawet 25 mld USD. Liczenie głosów odbywa się półautomatycznie. Każdy akcjonariusz mógł oddać głos więcej niż raz, dlatego pracownicy IVS muszą tak posegregować karty, by każ- demu uprawnionemu do udziału w zgromadzeniu zaliczony został tylko ostatni, ważny głos. Dopiero później informacje są wprowadzane do komputera, który zlicza wyniki.

Hewlett kontra Hewlett-Packard

Carly Fiorina

Przed rozpoczęciem głosowania przedstawiciele ISV powiedzieli prasie, że jeśli po wstępnym zliczeniu głosów żadna ze stron nie uzyska przewagi 3-5% głosów, nie będzie można przewidzieć ostatecznego wyniku. Należy przypomnieć, że w posiadaniu 900 tys. akcjonariuszy znajduje się blisko 2 mld akcji. Tymczasem ogłoszona przez prezes HP "skromna" przewaga nad opozycją to, wg wstępnych wyników, zaledwie pół procenta głosów. Nic dziwnego, że Walter Hewlett, nieposkromiony przeciwnik fuzji, dalej szuka pretekstu, by zablokować połączenie.

Jak w operze mydlanej

W tydzień po zebraniu akcjonariuszy syn założyciela HP złożył w sądzie pozew, w którym domaga się unieważnienia głosowania. Podstawą roszczenia są rzekome działania zarządu Hewlett-Packarda, które spowodowały, że w ostatniej chwili jeden z instytucjonalnych akcjonariuszy zmienił zdanie i wbrew wcześniejszym deklaracjom zagłosował na "tak", tzn. za fuzją. Chodzi o Deutsche Bank, a właściwie należący do niego fundusz Deutsche Asset Management, który dysponuje ok. 25 mln akcji HP.

Jak utrzymuje Walter Hewlett, niedługo przed zamknięciem głosowania przedstawiciele funduszu podjęli decyzję, by poprzeć fuzję oddając głos "w imieniu" ok. 17 mln akcji. Walter Hewlett stara się dowieść, że do nagłej zmiany stanowiska Deutsche Bank został zmuszony przez kierownictwo HP. Jak napisano w pozwie, na dwa dni przed zgromadzeniem akcjonariuszy członkowie kierownictwa HP rozmawiali z Deutsche Bank o nowej, wartej miliardy dolarów linii kredytowej. Podobno bankierom dano do zrozumienia, że jeśli bank i należący do niego fundusz zarządzający akcjami pozostaną w obozie przeciwników fuzji, przyszła współpraca firm jest mało prawdopodobna. 19 marca opóźniono głosowanie, bo ponoć Carly Fiorina miała do ostatniej chwili czekać na odpowiedź Deutsche Banku. Przedstawiciele banku nie skomentowali oskarżeń. Ich wiarygodność podważono zaś w oficjalnym oświadczeniu HP.

W ramach rewanżu nazwisko Waltera Hewletta wykreślono z listy nominowanych do następnej kadencji rady dyrektorów HP. Powody były łatwe do przewidzenia: brak zaufania i wrogie nastawienie do HP. "Rada nie musi zgadzać się w każdej kwestii z zarządem. Tylko wówczas, gdy zarząd i rada dyrektorów mają wpływ na firmę, jej akcjonariusze mogą się czuć prawdziwymi właścicielami" - skwitował decyzję Walter Hewlett, który wcześniej, przez 15 lat reprezentował w radzie interesy rodzin założycieli, do których pośrednio należy ok. 18% akcji firmy. Teraz pozostało mu już tylko stanowisko w radzie dyrektorów Agilent Technologies, spółce wydzielonej z HP.


TOP 200