Dygitariusze wszystkich krajow łączcie się!

Zdaniem badaczy z Institute for the Future w Palo Alto w Kalifornii techniki informacyjne wręcz wymuszają współpracę między użytkownikami i zachęcają do tworzenia na ich bazie różnych form kooperacji.

Dygitariusze wszystkich krajow łączcie się!

Zdaniem badaczy z Institute for the Future w Palo Alto w Kalifornii techniki informacyjne wręcz wymuszają współpracę między użytkownikami i zachęcają do tworzenia na ich bazie różnych form kooperacji.

Przemysły kultury, informacji i wiedzy to podstawa kreatywnej ekonomii. Jej sensem jest nie tylko konkurencja, ale także kooperacja. Technologie kooperacji rozszerzyły znacznie w ostatnich dekadach skalę współpracy między ludźmi dzięki komunikacji interaktywnej. Wcześniej interaktywność była możliwa jedynie na skalę lokalną, w małych wspólnotach.

Dotychczas akcentowano przede wszystkim rolę konkurencji w rozwoju społeczeństw. Uważa się, że na niej wyrósł kapitalizm. Tymczasem w rzeczywistości chyba w większym stopniu zadecydowała o tym umiejętność i gotowość dzielenia się wiedzą o korzyściach oraz ryzyku. Na skrzyżowaniach dróg powstawały pierwsze rynki, na których wymieniano wszelakie dobra, ale także dzielono się informacją i wiedzą. Były to ważne przestrzenie dyfuzji kultur.

Z knowledge sharing wyrosło wiele instytucji: od państwa po giełdę. Każdy kolejny wynalazek w sferze komunikacji poszerzał możliwości dzielenia się wiedzą. Weźmy druk: dzięki niemu wiedza wychodziła z kręgu elit i wchodziła w masy. Bez druku niemożliwe byłyby rewolucje umysłowa i przemysłowa, nowoczesne państwo narodowe, rozwój języków narodowych (dzięki tłumaczeniom biblii na języki lokalne każdy miał "swojego" Boga).

Każdy wynalazek, także w sferze komunikacji, zaplanowany jest na określony użytek. Wskazuje na to już samo znaczenie słowa design - przeznaczyć do czegoś, desygnować (dziś odnosi się to w pierwszym rzędzie do strony estetycznej). Rzadko jednak udaje się przewidzieć nowy użytek danego wynalazku, wyobraźnia przeważnie nie sięga poza stare użycie nowego medium. Tak było np. z radiem, które Marconi widział jako telegraf bez drutu. Na skutek żywiołowej praktyki społecznej w jakimś momencie pojawia się jednak emergencja. Na drodze rozwoju poprzez użytkowanie w różnych sytuacjach i przez różnych użytkowników wynalazek od pewnego momentu zaczyna dysponować nowymi, niezwiązanymi z nim wcześniej cechami. Mamy do czynienia z procesem formowania się nowego wzoru przy wykorzystaniu znanych zasad.

Najpierw jest to praktyka wczesnych użytkowników (early adopters), a później większości. Dobrym przykładem jest tu SMS, pierwotnie przeznaczony do komunikacji operatorów telefonii mobilnej z użytkownikami. Protokoły internetowe wymyślone zostały po to, żeby można było decentralizować zasoby, a tym samym zdemokratyzować innowacyjność internautów. Tymczasem praktyka podążyła głównie w kierunku wykorzystywania sieci komputerowych do budowania społeczności wirtualnych, grup dyskusyjnych, aukcji internetowych itp. Tim Berners-Lee, który wymyślił "pajęczynę" i podarował ją przyjaciołom, myślał o sieci towarzyskiej. Przez głowę mu nie przeszło, że wyrosną na tym giganty, takie jak Yahoo! czy Google.

Nieprzewidzianymi i niezaplanowanymi emergencjami sieci komputerowej były: smart mobs, Open Source, Wikipedia, e-Bay, Free-Cycle. Rozwinęły się one już jednak jako zamierzona kreacja nowych narzędzi i platform interakcji oraz wymiany znaczeń i wartości.

Przymus współpracy

W 2005 r. trzech badaczy z Institute for the Future w Palo Alto w Kalifornii: Howard Rheingold, Andrea Savery i Kathii Vian opracowało raport Technologies of Cooperation. Głównym przesłaniem tego opracowania jest stwierdzenie, że techniki informacyjne wręcz wymuszają współpracę między użytkownikami, zachęcając do tworzenia różnych form współpracy.

Analizują szczegółowo osiem ich postaci:

1. Samoorganizujące się sieci technoludzkie. Chodzi o całe konstelacje urządzeń, które mogą służyć do celów nadawczo-odbiorczych, z wbudowaną inteligencją do rozpoznawania kompatybilnych urządzeń. Mogą się one samokonfigurować jako węzły w sieci, eliminując potrzebę centralnie zarządzanej sieci szkieletowej. Na przykład software radio działa jako router rozsyłający pakiety danych do innych sieci radiowych znanych jako CB. Zapewnia to szerokopasmowy dostęp do prywatnych LAN-ów.

2. Wspólnoty computingu gridowego. Znane od wielu lat "roje" internautów, którzy angażują się w przetwarzanie danych wymagających mocy superkomputerów (odbieranie sygnałów z kosmosu, symulacje służące testowaniu syntetycznych leków, przetwarzanie danych o genomie ludzkim i in.). Moc tę osiągają dzięki połączeniu w sieć swych PC. Każdy z nich staje się nowym węzłem zwiększającym potęgowy rozkład relacji.

3. Tworzenie zasobów i dzielenie się nimi w systemie peer to peer. Sieci te znane są głównie z wymiany plików (muzycznych, tekstowych, filmowych itp.) pobieranych z Internetu, co spędza sen z oczu producentom zawartości. To są jednak także sieci wytwórcze. Agregują małe zasoby i wytwarzają dobra, których nikt nie mógłby inaczej wytworzyć. Na tym wyrósł ruch Open Source - organizujące się ad hoc sieci indywidualnych programistów. Jest to szerszy fenomen ekonomiczno-kulturowy - wytwarzanie dóbr symbolicznych w cyfrowo usieciowionym środowisku poza korporacjami i rynkiem. Na pierwszym miejscu istnieje tu wspólnota zasobów, prawo do dzielenia i dystrybucji stawiane jest przed prawem do własności. Eric Raymond ujął relację między systemem korporacyjnym i peer to peer w metaforę "katedry" i "bazaru". System pozwala na ekonomię i przyspieszenie wymiany informacji, wiedzy, kultury: nie wszyscy muszą naraz ściągać z sieci to samo.

4. Inteligentny tłum sieciowy (smart mobs, flash mobs). Ta forma kooperacji w sieci jest znana dzięki pracom Howarda Rheingolda (Smart Mobs. The Next Social Revolution. Transforming Cultures and Communities in the Age of Instant Access, Basic Books, Cambridge, Mass, 2002). Autor podaje wiele przykładów na to, jak społeczności sieciowe, osiągając pewien stan skupienia, mogą wywołać istotną zmianę społeczną czy polityczną. Technika tak dalece wyprzedza możliwości adaptacyjne człowieka, że kolektywna inteligencja i smart communities są koniecznością. Pojedynczy ludzie stoją na drodze wzrostu efektywności komputera. Wspólnoty lepiej sobie z tym radzą. Stąd nastawienie na technologie multi-user i multi-device.

5. Grupy sieciotwórcze integrujące infrastrukturę komunikacyjną z relacjami społecznymi. Globalny zasięg sieci niesamowicie multiplikuje szanse, np. kolekcjonerów i hobbystów, na pozyskiwanie cennych zasobów niemożliwych do zdobycia w małych społecznościach terytorialnych. Te liczne nieraz zbiorowości przekształcają się w społeczności o silnych więziach zdolne do kreowania lokalnie i ponadlokalnie znaczących wartości.

6. Społeczny software. To najbardziej znana i praktykowana forma budowania kapitału społecznego w sieci: blogi, chaty, instant messaging, sieci towarzyskie itp.


TOP 200