Drony na polskim niebie

Coraz więcej firm decyduje się na zakup dronów lub usług z ich udziałem. To atrakcyjna alternatywa wobec tradycyjnego rynku lotniczego i praktyczne uzupełnienie zobrazowań satelitarnych. Podstawą jest jednak sprawne przetwarzanie pozyskanych danych oraz analiza informacji.

"Ogar” poleciał nad las. Jerzy Koronczok, właściciel firmy AGROCOM Polska, zajmującej się rolnictwem precyzyjnym, sprawdza właśnie możliwości nowego quadrokoptera gliwickiej spółki Novelty RPAS. Na razie korzysta z ich bezzałogowego płatowca „Albatros”, który w ciągu 1,5-godz. lotu może sfotografować ok. 100 hektarów. Zdjęcia posłużą m.in. do analizy wielkości plonów. „Gdy skorelujemy zobrazowania satelitarne dostępne w serwisie dla rolników www.satagro.pl, którego założycielem i pomysłodawcą jest dr Przemysław Żelazowski z Warszawy, z naszymi zdjęciami, będziemy wiedzieli, jaki plon można uzyskać z danej części pola, czy też która strefa zapewnia największe zbiory” – tłumaczy Jerzy Koronczok. Mapa plonów umożliwia dokładne wskazanie najlepszych i najsłabszych miejsc pola. Szybciej można zaradzić brakowi składników odżywczych, poprawić drenaż czy przystąpić do plenienia chwastów.

Dlaczego nie poprzestać na zdjęciach satelitarnych i wysyłać drony? To specyfika zobrazowań satelitarnych. Po pierwsze, są one dostępne za darmo w niskiej rozdzielczości i do 50 hektarów, po drugie, satelita musi trafić na czyste niebo między godziną 9.30 a 10.30 na pożądanym obszarze, kiedy wychodzą najlepsze zdjęcia, po trzecie, liczy się czas. Dron wystartuje nawet przy niskiej podstawie chmur, ponieważ najdokładniejsze zdjęcia wykonuje się poniżej 150 m. Dodatkowo Jerzy Koronczok korzysta z kamery pracującej w zakresie multispektralnym (w paśmie zielonym, czerwonym oraz w bliskiej podczerwieni). Pomiar temperatury roślin ułatwia dokładną kontrolę procesów zachodzących w roślinie i ogranicza np. wydatki na zabiegi pielęgnacyjne.

Zobacz również:

Zakup koptera zwiększy konkurencyjność firmy, umożliwi punktową kontrolę sytuacji na polu i jeszcze niższe pułapy przelotu. Ułatwi też wykrywanie zmian, które są istotą tej technologii. „Lot drona to dopiero początek. Musimy przetrawić gigabajty danych obrazowych. Wiąże się to z wykorzystywaniem silnych komputerów, szybkich pamięci dyskowych oraz właściwego oprogramowania” – tłumaczy Jerzy Koronczok.

Kolej na drony

PKP Cargo do zakupu dronów skłoniła konieczność walki z plagą kradzieży węgla na Śląsku. „Drony rejestrują obraz w pobliżu składów i przesyłają go w czasie rzeczywistym do siedziby Zespołu Operacyjnego, którego podstawowym celem jest ograniczenie strat. Dzięki temu, że zamontowane na nich kamery mają wysokiej jakości zoom optyczny, możliwe jest zdobycie materiału dowodowego, który pozwala policji zidentyfikować sprawców kradzieży. W powietrzu maszyny są praktycznie niesłyszalne, a z uwagi na niewielkie rozmiary i kolorystykę trudno je także dostrzec. To zdecydowanie zwiększa ich skuteczność” – wyjaśnia Maciej Borecki, dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Audytu w PKP Cargo.

Z danych PKP Cargo wynika, że w pierwszej połowie 2015 r., czyli kiedy drony były już testowane, wartość skradzionych przesyłek 
i towarów z wagonów tego przewoźnika spadła o 59% w stosunku do analogicznego okresu ub. r .

Z danych PKP Cargo wynika, że w pierwszej połowie 2015 r., czyli kiedy drony były już testowane, wartość skradzionych przesyłek

i towarów z wagonów tego przewoźnika spadła o 59% w stosunku do analogicznego okresu ub. r .

Testy trwały od jesieni ub. r. Teraz drony są wykorzystywane na terenie całego kraju, ze szczególnym uwzględnieniem województwa śląskiego, gdzie skala incydentów jest największa.

W czasie testów przeprowadzono analizę w celu wyznaczenia punktów, w których najczęściej dochodzi do kradzieży. „Drony latają nad najbardziej zagrożonymi pociągami – na wybranych odcinkach, gdzie może dojść do napadu. Skutki już widać. Kiedy złodzieje zobaczą drony na niebie, od razu uciekają” – twierdzi. Koszt jednego drona waha się od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych, lecz poniesione przez spółkę koszty zwróciły się wielokrotnie.

Operatorami dronów są osoby, które przeszły szkolenie obejmujące m.in. prawo lotnicze, procedury operacyjne, zasady wykonywania lotów, a także zajęcia praktyczne z pilotażu bezzałogowych statków powietrznych.

„We współpracy ze Służbą Ochrony Kolei oraz policją nasililiśmy działania prewencyjne. Odnotowane straty zmniejszyły się o 1,6 mln zł. Wykorzystanie dronów z całą pewnością miało znaczący wpływ na tak dobry wynik, a warto pamiętać, że był to dopiero okres testowania urządzeń” – pochwaliła się spółka w oficjalnym komunikacie.

Z danych PKP Cargo wynika, że w pierwszej połowie 2015 r., czyli kiedy drony były już testowane, wartość skradzionych przesyłek i towarów z wagonów tego przewoźnika spadła o 59% w stosunku do analogicznego okresu ub. r., a liczba incydentów w tym czasie zmniejszyła się o 44%.

Najczęściej przestępcy kradną ze składów PKP Cargo węgiel. W pierwszej połowie roku odnotowano 350 tego typu kradzieży, czyli o 36% mniej niż rok temu. Z kolei liczba kradzieży złomu spadła aż o 62%.

Sprawcami kradzieży są zazwyczaj bardzo dobrze zorganizowane grupy przestępcze. Jedną z najczęściej stosowanych metod jest próba zatrzymania składu, np. poprzez umieszczanie na torach przeszkody. Maszyniści, by uniknąć katastrofy, muszą zatrzymać skład i poinformować o zdarzeniu właściwe służby. Złodzieje w ciągu kilku minut dokonują wtedy tzw. usypu. W ramach jednego zajścia złodzieje są w stanie ukraść nawet kilka ton węgla.

Na budowie i na granicy

Na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach wzrok przykuwał wspomniany na początku quadrokopter „Ogar”, lecz bynajmniej nie w wersji wojskowej, lecz przeznaczony dla firmy SKANSKA, zajmującej się działalnością budowlaną i deweloperską, lidera polskiej branży budowlanej. „Ogar” przeszedł próby terenowe, posłuży teraz firmie do pozyskiwania danych geodezyjnych i monitorowania placów budów. Z czasem koncern zamierza kupić kolejne koptery.


TOP 200