Dojrzałość partnerów i...

Czy outsourcing w administracji publicznej jest potrzebny? Na tak postawione pytanie odpowiedź może być tylko jedna. Tak. Diabeł jednak - jak zawsze - tkwi w szczegółach.

Czy outsourcing w administracji publicznej jest potrzebny? Na tak postawione pytanie odpowiedź może być tylko jedna. Tak. Diabeł jednak - jak zawsze - tkwi w szczegółach.

Idea outsourcingu w administracji publicznej nie jest nowa. Do czasu "pecetyzacji" informatyka była stosowana powszechnie i z dużym powodzeniem. Działała sprawnie sieć ZETO; w Warszawie dodatkowo funkcjonowało SOETO. Do IBM przy ul. Wawelskiej były dołączone terminale w wielu ministerstwach, a co najmniej w resortach "gospodarczych". Pozwalało to na wykonywanie skomplikowanych zadań. W ośrodku Komisji Planowania na Univacu (chyba z Exec II) można było realizować wyszukane obliczenia związane z gospodarką planowaną, a systemy ekspertowe powstające w ramach niektórych programów rządowych (PR) były tworzone na zasadzie zgodnej współpracy instytutów naukowo-badawczych i ośrodków obliczeniowych. Przy wielu urzędach centralnych funkcjonowały własne ośrodki obliczeniowe. Przykładowo, przy Ministerstwie Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej działało Centrum Informatyki Rolnictwa i Leśnictwa "ROLKOM", które wykonywało prace związane z obsługą informatyczną początkowo jednego, a po reorganizacji dwóch resortów.

Trudności urzędowe

Historia kołem się toczy. Dziś ponownie dojrzewa idea, aby część zadań związanych z informatyzacją administracji publicznej powierzać firmom zewnętrznym. Ta chęć wynika z faktu, że nie wszystkie problemy można rozwiązać przez postawienie komputera PC i nauczenie urzędnika obsługi edytora tekstów i arkusza kalkulacyjnego. Gdy zadania stają się bardziej skomplikowane, okazuje się, że trudno znaleźć, a jeszcze trudniej utrzymać specjalistów umiejących administrować sieciami rozległymi i lokalnymi, relacyjnymi bazami danych, systemami obiegu dokumentów i finansowo-księgowymi, płacowymi i kadrowymi. Urzędnicy ewentualnie mogą rozwiązać problemy na początku realizacji danego projektu informatycznego przy wykorzystaniu środków pomocowych lub kredytowych Banku Światowego.

Prawdziwe kłopoty pojawiają się jednak po 3-4 latach, gdy trzeba zacząć wydawać duże pieniądze na modernizację oprogramowania narzędziowego i obsługi technicznej, kolejne szkolenia użytkowników i opłaty licencyjne konieczne przy korzystaniu z oprogramowania, nowe zakupy sprzętowe, unowocześnienie rozwiązań telekomunikacyjnych, nieuniknione modyfikacje oprogramowania aplikacyjnego.

Taka sytuacja zdarzyła się choćby podczas realizacji systemu Centralnego Rejestru Skazanych. Wówczas okazało się, że właściwie co roku konieczne jest zawieranie kolejnego aneksu do umowy ze względu na rozszerzanie wymagań funkcjonalnych, zmiany architektury systemu, zapewnianie właściwego stopnia bezpieczeństwa systemu czy zmiany uwarunkowań prawnych.

Gdy trzeba bardzo skromnymi zazwyczaj siłami informatyków zatrudnionych w administracji publicznej zajmować się formułowaniem specyfikacji istotnych warunków zamówienia w celu dokonania zamówień publicznych, projektowaniem systemów informatycznych, analizą potrzeb użytkowników, realizacją help-desku dla wszystkich pracowników, prowadzeniem projektów, opracowywaniem planów informatyzacji, analizą ofert, wdrażaniem systemów informatycznych, szkoleniem użytkowników, opracowywaniem polityki bezpieczeństwa, zapewnianiem jakości, pojawia się zupełnie oczywista chęć znalezienia partnerów, którzy mogliby pomóc w realizacji przynajmniej części tych zadań. Stosunkowo najłatwiej jest powierzyć firmie zewnętrznej opiekę nad sprzętem informatycznym, chociaż nawet w tym przypadku pojawiają się problemy np. związane z procedurami analizy uszkodzeń i wymiany dysków twardych.

W administracji publicznej państw europejskich outsourcing jest wykorzystywany często. W Austrii obsługą informatyczną Ministerstwa Sprawiedliwości zajmuje się Ministerstwo Finansów. Podmiotem, któremu zostanie powierzona realizacja zadań informatycznych, może być więc również inna jednostka administracji publicznej. Liczący skrupulatnie pieniądze obywatele krajów o dłuższej tradycji gospodarki wolnorynkowej przekonali się, że nie zawsze opłaca się kupować skomplikowane systemy informatyczne na własność i zatrudniać wysoko wykwalifikowany, a więc żądający wysokich wynagrodzeń, personel.