Człowiek w firmie przyszłości

Rozmowa z Leszkiem Mellibrudą, psychologiem biznesu, o tym, jak technologie zmieniają relacje między ludźmi i jak będzie wyglądać zarządzanie w przyszłości.

Dr Leszek Mellibruda - zajmuje się psychologią biznesu; wykładowca Akademii Medycznej w Warszawie; współautor cotygodniowej audycji Psychologia Biznesu - TOKFM; współpracownik, konsultant Radia WAWA, TVP-2, TVN-CNBC, TV-PULS.

Czym jest przyszłość dla współczesnego człowieka?

Czas zawsze był ważnym wymiarem dla ludzi. W związku z czasem powstała kultura i religia, i wiele instytucji, które przetrwały tysiące lat. Potrzeba porządku, potrzeba myślenia w sposób zorganizowany jest wrodzoną cechą ludzkości. Przyszłość nabiera szczególnego znaczenia w naszych czasach przyspieszenia. Dziś ludzie bardziej żywiołowo dążą do tego, aby rozpoznać, okiełznać, oswoić przyszłość. Oswajanie czasu, własnego lęku, związanego z niewiadomą, z przyszłością, jest ważną częścią naszego życia. Ludzie szukają pomocy w związku z przyszłością, bo obawa przed tym, co nastąpi, nie pozwala im żyć tu i teraz. Oswajamy to w sposób magiczny, kiedyś stosując gusła i rytuały, dziś odwiedzając wróżki i stawiając horoskopy lub w sposób profesjonalny - modelując scenariusze przyszłych wypadków. Przyspieszenie i pośpiech naszych czasów modyfikują nasze postawy, nasze myślenie i kształtują nasze nowe potrzeby.

Skąd wynika ten pośpiech?

Jesteśmy w erze podwójnej rewolucji. Rewolucji, która ma dwa dna. Z jednej strony, jest to rewolucja wynikająca z postępu technologicznego, który już przeobraża i przeobrazi całkowicie naszą planetę. Z drugiej strony, jesteśmy w trakcie przyspieszonej ewolucji naszego mózgu, bowiem dotychczasowe sposoby jego funkcjonowania są niewystarczające. Wiąże się to głównie z faktem posługiwania się jego częścią pierwotną - "gadzim mózgiem". Tu tkwią atawistyczne odruchy, które wciąż nami kierują. Nasz mózg współcześnie poddawany jest tak dużemu bombardowaniu informacyjnemu, że nie jest zdolny do właściwego odbioru, przetwarzania i reakcji. W dużym stopniu nie mamy świadomości, że nieprzystosowany do ery informacji i informatyki mózg rządzi nami zgodnie ze schematami, które jeszcze 50 lat były efektywne i dawały ludziom szanse prowadzić życie i interesy. Dlatego zachęcam do tego, aby przejąć władzę nad własnym mózgiem. Doprowadzić do sytuacji, w której to my świadomie zarządzamy własnym mózgiem, a nie on nami.

Jak zatem możemy przystosować się do nowej rzeczywistości? Czy wszyscy mamy równe szanse?

Google - firma-symbol nowej gospodarki - promuje model: praca to zabawa, zabawa to praca. Niech ludzie do pracy przychodzą, aby się bawić, jeśli z tego wynikną pomysły na zagospodarowanie tzw. błękitnych oceanów, nowych obszarów ekspansji przedsiębiorstwa. Zmiany wpływać będą przede wszystkim na pokolenie 16+ i 45+. Ci pierwsi miękko wchodzą w nową rzeczywistość, łatwo się do niej przystosowują, ale są pod presją pokolenia rodziców, którym się wydaje, że wciąż mogą kształtować młodzież, nie rozumiejąc jednak współczesnego świata zmienianego przez technologię. Z kolei pokolenie 45+ przystosowało się do zmian, ale żyje z poczuciem straty części swojego życia, które przebiegało w innej epoce, oraz ze świadomością, że pozostało jeszcze dużo życia, które będzie trudno wykorzystać skutecznie. Są to na ogół rodzice, którzy nie mogą pogodzić się z faktem, że ich dzieci zmienią pracę co najmniej trzykrotnie, podczas gdy sami na ogół spędzą całe zawodowe życie w jednym miejscu. Ani szkoła, ani studia jednak nie przygotowują nas do takiego podejścia, do tego, co nas czeka.

Dlaczego warto zadbać o to, aby wyrównywać szanse startu młodych ludzi w nową rzeczywistość?

Społecznie odpowiedzialny biznes, który teraz odwołuje się głównie do filantropii, powinien więcej inwestować, z punktu widzenia przyszłości i zmian w technologii, w wyrównywanie różnic w gotowości do skorzystania ze zmian wśród społeczeństwa. Potrzebna jest edukacja i budowanie nowych postaw - dziś nie wystarczy tylko przekazywać informację, ale trzeba wpływać na motywacje, zmianę stereotypów. Dla młodzieży jest to przekaz przekonujący. Dla pokolenia 30-45+ to abstrakcja, bowiem cóż to znaczy budować wizje własnej przyszłości. Zaś ludzie, którzy nie mogą chociaż iluzorycznie kontrolować przyszłości, cierpią - tak twierdzą psychiatrzy.

Inwestowanie w wyrównywanie różnic jest zatem ekonomicznie opłacalne. I to nie biznes, ale rząd powinien zająć się tym w pierwszej kolejności. Nowoczesny rząd budujący nowoczesne społeczeństwo. Mam wrażenie, że raczej się cofamy, niż zmierzamy do przodu. Mówienie o społeczeństwie informatycznym i nieprzekształcanie mentalności - przede wszystkim urzędniczej, ale również społecznej - może okazać się niebezpiecznym wirusem rujnującym szansę spotkania ze światową teraźniejszością "kurczącej się" planety. Obecnie więcej działań podejmują organizacje pozarządowe i rzeczywiście biznes oraz ludzie dobrej woli. Wspólny wysiłek mógłby przyspieszyć przemiany w mentalności technologicznej społeczeństwa. Poza dużymi miastami nie ma tego przyspieszenia i podział rośnie. Ten temat był, niestety, pominięty w wyborach samorządowych 2010.


TOP 200