Czar ''Arizony''

GIS w polityce regionalnej W ramach funduszy przedakcesyjnych Unia Europejska ma przekazywać Polsce około 650 mln euro rocznie, z czego znaczna część ma wspomóc rozwój regionalny. Gdy staniemy się członkiem Unii, fundusze strukturalne, szacowane na 5 mld euro, staną się fundamentem polityki regionalnej. Ta jednak nie obędzie się bez wsparcia ze strony Systemów Informacji Przestrzennej.

GIS w polityce regionalnej W ramach funduszy przedakcesyjnych Unia Europejska ma przekazywać Polsce około 650 mln euro rocznie, z czego znaczna część ma wspomóc rozwój regionalny. Gdy staniemy się członkiem Unii, fundusze strukturalne, szacowane na 5 mld euro, staną się fundamentem polityki regionalnej. Ta jednak nie obędzie się bez wsparcia ze strony Systemów Informacji Przestrzennej.

Wieś Zagórki koło Słupska - dawny PGR - stała się przed kilkoma laty bohaterem filmu dokumentalnego Ewy Borzęckiej "Arizona". To opowieść o wegetacji ludzi, pozbawionych sensu życia, zniewolonych pracą w PGR, zapijających rzeczywistość najtańszym napojem - winem marki "Arizona". Ci nie wierzą już w żadne programy ani akcje; myśl, że ich los może zmienić Unia Europejska, jest dla nich tak odległa, jak życie w społeczeństwie informacyjnym.

Gdy kiedyś spytałem rolnika spod Smołdzina (też okolice Słupska), czy zatrudniłby bezrobotnych z byłych wsi PGR-owskich, odpowiedział, że kilka razy próbował nakłonić ich do prac w swoim gospodarstwie, lecz w końcu zrezygnował, po tym, jak usłyszał, że oni chcą pracować jak dawniej, tylko między 8.00 a 16.00. Stary Wołyniak określił ich jednoznacznie - raby (ros. niewolnicy).

Większość PGR-ów wokół Słupska przejęły firmy holenderskie, które wprowadziły tam uprawę ziemniaka z myślą o produkcji frytek. Okolica huczy od plotek, że ich supernowoczesne maszyny rolnicze niszczą glebę, za głęboko orząc. Tylko nieliczni byli pracownicy PGR nadal tam pracują. Reszta nie wytrzymała tempa pracy i rygorów nowoczesnego gospodarstwa rolnego. Nienawiść do świata za utracony PGR-owski raj przelewają na Holendrów. Mnożą się doniesienia o podpaleniach folwarków, zniszczonym sprzęcie rolniczym i coraz gorszej atmosferze wokół cudzoziemców.

I oto właśnie do takich rejonów Polski, ze strukturalnym bezrobociem, nędzą mieszkańców, otępiałych od różnych "Arizon", ma trafić pomoc z unijnych funduszy. Czy administracja samorządowa - dokładniej województwa samorządowe - potrafi znaleźć argumenty za przyznaniem pieniędzy na podobne miejsca, jak Zagórki? Czy urzędnicy posłużą się analizami, które czarno na białym wykażą, że intensywne rolnictwo wcale nie szkodzi glebom? Czy marszałkowie będą mogli odpowiedzieć na pytanie unijnych urzędników, jakie są zagrożenia ekologiczne w regionie?

Można szukać odpowiedzi w tysiącach papierzysk, załączać mapy papierowe do wniosków o kontrakt wojewódzki - podstawowego dokumentu normującego pomoc finansową w zakresie polityki regionalnej - ale można też inaczej: wykorzystać przestrzenne bazy danych, podstawę Systemów Informacji Przestrzennej (GIS). Moim zdaniem, tylko analizy przestrzenne mogą być wiarygodnym argumentem, by domagać się zwiększonych nakładów w danym regionie.

Polityka w lesie

Projekt ustawy o zasadach wspierania rozwoju regionalnego wskazuje na cele, którymi ma kierować się państwo, np. rozwój poszczególnych obszarów kraju, poprawę jakości i warunków życia mieszkańców oraz poziomu zaspokajania potrzeb wspólnot samorządowych; korygowanie różnic w poziomie rozwoju poszczególnych obszarów; pobudzenie restrukturyzacji, pobudzenie i kontynuację rozwoju obszarów o wysokim poziomie bezrobocia i szczególnie niskim poziomie życia mieszkańców.

Na mocy ustawy narodowa strategia rozwoju regionalnego ma określić kierunki i priorytety polityki regionalnej, w tym zasady wsparcia finansowego województw. Uwzględnia ona m.in. koncepcję polityki przestrzennego zagospodarowania kraju oraz plany zagospodarowania przestrzennego. Szczegółowe cele i zadania będą zawierane w corocznych programach rozwoju regionalnego państwa.

Chociaż Polska w tym roku rozpoczęła negocjacje z Unią Europejską w zakresie polityki regionalnej, nadal nie została uchwalona stosowna ustawa ani też nie opracowano długofalowej strategii rozwoju regionalnego kraju. Trudno też mówić o planach zagospodarowania przestrzennego, jeśli w większości gmin nie opracowano nowych planów (zgodnie z prawem tracą ważność 1 stycznia 2000 r.) i nawet nie przystąpiono do stworzenia studium uwarunkowania przestrzennego - notabene jednej z głównych warstw informacyjnych w SIP, która warunkuje planowanie przestrzenne w gminie. Rada Ministrów przyjęła tylko koncepcję polityki przestrzennego zagospodarowania kraju (patrz ramka).

Zarządzanie z kosmosu

Zdaniem Jana Macieja Czajkowskiego, prezesa Agencji Rozwoju Komunalnego, w zarządzaniu na szczeblu regionalnym są potrzebne przestrzenne bazy danych, obejmujące zarówno ochronę środowiska, jak i informacje o strukturze demograficznej. Zwłaszcza sytuacje kryzysowe, np. duże opady śniegu, powódź lub pożar, dotkliwie przypominają, że brak informacji przestrzennych, obrazowanych na mapie numerycznej, utrudnia skuteczną walkę ze skutkami katastrof. Łatwiej byłoby przewidywać skąd należy ewakuować ludzi, gdyby województwa dysponowały Numerycznym Modelem Terenu (NMT) i bazą danych o hydrografii regionu.