Co przyniesie euro?

Banki już teraz, nie znając jeszcze terminu przystąpienia Polski do strefy euro, powinny zapoczątkować przygotowania do wejścia do Unii Monetarnej i rozpocząć proces wprowadzania nowych produktów i usług finansowych.

Banki już teraz, nie znając jeszcze terminu przystąpienia Polski do strefy euro, powinny zapoczątkować przygotowania do wejścia do Unii Monetarnej i rozpocząć proces wprowadzania nowych produktów i usług finansowych.

Czy w Polsce zostanie wprowadzone euro? Takie pytanie może dziwić, bo dotychczas w dyskusjach i publikacjach na temat euro dominowało pytanie, kiedy przystąpimy do wspólnej waluty. Skąd zatem wątpliwość - czy? Po ostatnich wyborach niektórzy prominentni politycy zaczęli poddawać w wątpliwość zasadność wprowadzenia w Polsce euro, sugerując, że taka decyzja powinna być wolą całego narodu i wynikać z referendum. Wszystkich zaniepokojonych i świadomych korzyści wynikających z przystąpienia Polski do Unii Monetarnej pośpiesznie uspokajam: wypowiedzi tych polityków są świadectwem ich niewiedzy i dowodem na to, że okres negocjacji zasad wstąpienia Polski do Unii Europejskiej najwyraźniej przespali.

Przystępując 1 maja 2004 r. do Unii Europejskiej Polska zobowiązała się do przyjęcia euro. Takie zobowiązanie zostało zapisane w traktacie akcesyjnym, który został przyjęty w narodowym referendum. Polska nie zagwarantowała sobie możliwości podjęcia dowolnej decyzji w sprawie przystąpienia do strefy euro (klauzula opt-out, którą zagwarantowały sobie Dania i Wlk. Brytania). Mówienie zatem o ponownym referendum jest nieporozumieniem i oznacza niewypełnienie zapisów traktatu akcesyjnego i zajęcie konfliktowego stanowiska wobec Komisji Europejskiej. Nawet podnoszenie tej kwestii w dyskusji może skutkować reperkusjami ze strony Unii Europejskiej, zmniejszeniem dopływu funduszy strukturalnych, gorszą oceną opłacalności inwestycyjnej przez zagranicznych inwestorów i szeregiem innych konsekwencji. A na to żaden odpowiedzialny polityk, mający na względzie dobro narodu i poważnie myślący o swojej karierze, pozwolić sobie nie może. A zatem do Unii Monetarnej przystąpimy. Pozostaje jednak pytanie - kiedy?

Przed nami ok. 1,5 konstytucyjnej kadencji Sejmu, bo mniej więcej tyle potrzeba naszej gospodarce, by spełniła fiskalne i monetarne kryteria określone w traktacie z Maastricht, będące warunkiem wejścia do strefy euro. Warto ten czas efektywnie wykorzystać, przygotowując się do przyjęcia wspólnej waluty, by już od samego początku dyskontować jej obecność. Zastanówmy się jak, w jakim stopniu i w jakim zakresie do przyjęcia euro powinien przygotować się sektor bankowy? Jakie korzyści i ryzyka dla rynku bankowego niesie ze sobą euro? Czy są obszary, które mogą być źródłem nowych przychodów dla branży?

Obserwacje prekursorów

Konsekwencje wprowadzenia euro można prześledzić na przykładzie krajów, które już uczestniczą we wspólnym rynku walutowym. Analizując historyczny rozwój i zmiany strukturalne w sektorze bankowym w obszarze euro można wysnuć następujące wnioski:

  • rynek bankowy zaczął przystosowywać się do przewidywanych skutków wprowadzenia euro jeszcze przed jego wprowadzeniem;

  • znikły lub zmniejszyły się przeszkody ograniczające operacje transgraniczne;

  • paneuropejskie banki zwiększyły konkurencyjność oferty usług depozytowych i kredytowych;

  • podwyższył się poziom zarządzania ryzykiem kredytowym;

  • europejskie firmy w większym stopniu zaczęły wykorzystywać rynki kapitałowe do pozyskiwania środków na działalność operacyjną, sygnalizując zmniejszającą się rolę kredytów i pożyczek bankowych.

Sektor bankowy w największym stopniu odczuje wprowadzenie euro. Bankowość będzie poddana licznym przemianom, których źródłem będą rozwój technologiczny, globalizacja i deregulacja oraz zmiany w zachowaniu konsumentów. To nasili konkurencję i zmniejszy marże na świadczonych usługach, a w efekcie wymusi restrukturyzację i redukcję nadmiaru zatrudnienia. Rynek papierów wartościowych zacznie odgrywać większą rolę jako alternatywa wobec tradycyjnych form oszczędzania, kredytowania i ograniczania ryzyka finansowego. Banki zmagające się z problemem równoważenia spadających - w efekcie obniżania się stóp procentowych - zysków będą poszukiwały innych źródeł przychodów, redukując jednocześnie koszty działalności.

Poszukiwanie przychodów i zysków

Pierwszą, natychmiastową konsekwencją wprowadzenia euro będzie ograniczenie wymiany waluty krajowej na euro i ograniczenie transakcji hedgingowych na euro i złote, co oznacza spadek płynących z tego tytułu przychodów i osiąganych zysków.

Depozyty na rynku usług detalicznych mogą stać się na tyle mało atrakcyjne, że klienci zaczną szukać innych form lokowania swoich oszczędności. Z kolei popyt na usługi kredytowe może się nadal zwiększać, głównie dzięki dobrej sytuacji makroekonomicznej wynikającej z obecności w Unii Monetarnej, ale korzyści dla banków z tego tytułu zostaną ograniczone rosnącą konkurencją. Może to doprowadzić do zmniejszenia przychodów banków i instytucji finansowych oferujących produkty depozytowe i kredytowe. Banki będą starały się rekompensować utracone korzyści, rozszerzając ofertę i zwiększając swoje zaangażowanie w rynkach spoza strefy euro.

Redukcja deficytu budżetowego wymagana kryteriami z Maastricht będzie oznaczała zmniejszoną aktywność rządu w emisji papierów wartościowych i jednocześnie może przyczynić się do poszerzenia oferty banków w zakresie tych instrumentów finansowych.

Kolejnym obszarem, który będzie miał bezpośredni wpływ na wyniki finansowe banków, będą transakcje międzynarodowe. Transakcje międzynarodowe nie mają dziś co prawda dużego udziału w zyskach banków, niemniej banki będą mogły agresywniej konkurować w tej dziedzinie z innymi instytucjami finansowymi, istotnie obniżając koszty transakcyjne.

Wprowadzenie euro będzie katalizatorem przemian strukturalnych w sektorze bankowym. Banki będą musiały nauczyć się funkcjonować w warunkach szerszego otwarcia sektora dla instytucji finansowych działających na rynkach międzynarodowych. Wzrost presji inwestorów na osiąganie zysków zmusi większość z nich do redukcji zatrudnienia i nadmiernej liczby oddziałów oraz rozwoju kompetencji i infrastruktury technologicznej. Inwestorzy instytucjonalni będą oczekiwali dalszych wzrostów zyskowności banków, opierając się na przesłankach demograficznych i socjalnych, a więc zakładając, że narody stają się coraz bogatsze; a z drugiej strony dostrzegając możliwości wynikające z głębokości i płynności jednolitego rynku. Banki nie mogą zapomnieć o bardzo ważnym procesie widocznym w prawie całej UE - starzeniu się społeczeństw. Sektor bankowy z wyprzedzeniem musi rozpoznać te zjawiska i dostosować swoje produkty i metody zarządzania kontaktami z klientami.

Przejrzystość rynku

Obecność we wspólnym obszarze walutowym oznaczać będzie większą przejrzystość rynku bankowego, a więc łatwiejszą porównywalność usług i produktów bankowych, co z kolei podniesie poziom konkurencyjności. Większa przejrzystość cen usług bankowych będzie sprzyjać harmonizacji praktyk bankowych, co z kolei poprawi płynność rynku do stopnia porównywalnego z rynkiem amerykańskim.

Rozwijająca się dynamicznie - w wyniku zwiększenie swobód ekonomicznych - gospodarka będzie potrzebowała coraz więcej kapitału i nowych, zaawansowanych usług finansowych. Banki staną więc przed koniecznością poprawy jakości, dostępności i kompleksowości usług. Na szerokim rynku Unii Monetarnej klient nie będzie rozważał jedynie wysokości oprocentowania kredytów i depozytów, lecz również stopień elastyczności banku i możliwość realizacji jego indywidualnych oczekiwań. Międzynarodowe przedsiębiorstwa funkcjonujące na polskim rynku będą oczekiwały coraz większego wachlarza usług finansowych w euro. Z tego powodu zagraniczne banki będą prawdopodobnie bardziej intensywnie konkurowały z bankami obecnymi już na rynku polskim. Wprowadzenie euro będzie miało istotny wpływ na rozwój rynku papierów wartościowych w krajach euro. Skutkiem tego będzie szerszy i bardziej zróżnicowany wybór papierów wartościowych w jednej walucie.

Mało awaryjny 1 stycznia 2002 r.

Działające w Polsce banki podchodzą spokojnie do problemu wymiany złotówki na euro, tym bardziej że w większości mają już za sobą podobne projekty w krajach unijnych, które jako pierwsze przyjęły wspólną walutę. Zdają więc sobie sprawę z rozmiarów czekającego je za kilka lat przedsięwzięcia, porównując jego kaliber do projektów związanych z denominacją z połowy lat 90. Nie będą to projekty ani szczególnie kosztowne, ani bardzo długotrwałe - prognozują eksperci. Największym problemem będą prawdopodobnie zaokrąglenia oraz konwersja danych historycznych i podwójne raportowanie w okresie przejściowym.

Doświadczenia awangardy strefy euro uczą, że największym problemem jest transport w pierwszych dniach tzw. okresu podwójnego obiegu odpowiedniej ilości gotówki do banków, bankomatów i punktów sprzedaży detalicznej. Obywatele kraju przyjmującego euro są zazwyczaj tak zainteresowani nową walutą, że pierwszego dnia jej pojawienia się w obiegu próbują zdobyć nowiutkie banknoty i monety, by natychmiast wydać je w najbliższym sklepie, wskutek czego już po kilku godzinach wszystkie bankomaty znajdujące się w uczęszczanych miejscach są kompletnie puste.

Problemem okazało się również słabe przeszkolenie pracowników banków, którzy nowymi znakami pieniężnymi posługiwali się równie nieporadnie jak pięciolatek wydający kieszonkowe w cukierni, powodując powstawanie gigantycznych kolejek zniecierpliwionych klientów.

Wpadki informatyczne były stosunkowo nieliczne i niegroźne, choć - podobnie jak w Polsce w analogicznych przypadkach - prasa kilka miesięcy wcześniej ostrzegała wielkim głosem, że zarówno banki, jak i przedsiębiorstwa i instytucje użyteczności publicznej są słabo przygotowane do wprowadzenie wspólnej waluty. Przykładowo, w jednym z oddziałów holenderskiego banku przez pomyłkę kasetę z banknotami euro włożono w miejsce przeznaczone na kasetę z guldenami. Inny holenderski bank niewłaściwie rozliczył 300 tys. przelewów, przekazując na rachunki guldeny zamiast euro. Dysponując jednak odpowiednimi danymi na temat wadliwych transakcji, bez problemu w ciągu kilku godzin dokonał odpowiednich korekt. Rachunki niektórych klientów wypłacających pieniądze z bankomatów 1 i 2 stycznia zostały obciążone 100-krotną wartością wypłaconych pieniędzy, przez co część klientów znalazła się pod kreską, w obliczu niemożności opłacenia zakupów dokonanych nieco później w sklepach. Bank, który skorygował błąd w ciągu kilkunastu godzin, przypisał go wyjątkowemu obciążeniu swoich systemów informatycznych, przetwarzających transakcje realizowane masowo przez podekscytowanych nową walutą Europejczyków. I to właśnie nadzwyczajne obciążenie jest chyba największym problemem, którego powinny spodziewać się polskie banki w chwili przejścia na euro.