Бог тройцу любит albo Software Defined Errors

Cytowałem już chyba na tych łamach albo w tym nawet miejscu prof. Briana Warboysa z Uniwersytetu w Manchesterze z trzema największymi, jego zdaniem, wpadkami informatyki. Obciążały one po równo: programowanie (Therac 25 – nadmierne dawki promieniowania w radioterapii), projektowanie (błędne założenia i paraliż pogotowia ratunkowego w Londynie) i eksploatację (katastrofa rakiety Ariane z powodu użycia niewłaściwej wersji oprogramowania sterującego).

Minęło prawie 20 lat, a w tym czasie oprogramowanie rozbiegło się nam po wszystkim i co jakiś czas przypomina złośliwym chichotem o swym istnieniu. Całkiem niedawno widziałem u kogoś, jak mu na dłuższą chwilę przestał działać telewizor, bo postanowił sobie akurat wymienić coś w swym oprogramowaniu. Mniej szczęścia miał ktoś z rodziny, komu nagle, po kilku latach niezawodnej służby, zaczął wariować dekoder satelitarny, przejmując w całości kontrolę nad sobą i popadając w jakiś ciągły channel zapping, zmieniając kanał co kilka sekund na inny. I to tak, że trudno było w tym znaleźć jakąś prawidłowość. Szczęśliwie producent dekodera umożliwia pobranie jego oprogramowania ze strony internetowej i daje w miarę rozumiały opis, jak to zrobić. Po owej wymianie objawy ustąpiły. Najmniej szczęścia miała osoba, której zamarzyła się aparat fotograficzny. Miał być lekki, a jednocześnie z ekranem, który można odchylać i obracać. Był taki tylko jeden, więc kupiła go i ma za swoje. W ciągu niecałych sześciu miesięcy trzecia już właśnie naprawa, która, zapewne jak dwie poprzednie, zakończy się wymianą oprogramowania, czego, niestety, nie można zrobić samemu i co za każdym razem trwa aż miesiąc, bo serwis jest gdzieś daleko, poza Polską. Jeżeli dzielny aparat utrzyma swój cykl awarii, to po gwarancji dojdzie jeszcze okresowa opłata za tę czynność.

Można też wyobrazić sobie samochód (od lat szczęśliwie obywam się bez!), w którym przed jazdą wywołuje się stosowny program i – w zależności od kaprysu albo potrzeby – wybiera jazdę sportową (zdecydowanie nie przepadam!) lub dostojną, niczym Królowa Brytyjska w swoim Daimlerze. Takimi samochodami, gdzie „charakter” wyznacza oprogramowanie, już obecnie są maszyny wyścigowe Formuły 1, których kierowcy, jak niesie wieść, panicznie boją się zacinania się pedału gazu, bo to może oznaczać najgorsze. Starego typu pedał mechaniczny, nawet gdyby się zaciął, można było próbować jakoś cofnąć stopą, kiedy jednak steruje on tylko programem, faktyczne zacięcie jest w programie i nic, absolutnie nic nie można zrobić.

Zobacz również:

  • Angular JS odchodzi do lamusa
  • Wybrano język programowania 2021 roku

Był też kiedyś na którejś z amerykańskich giełd przypadek, że skumulowane wyniki błędnie działającego – w programie komputerowym, a jakże... – mechanizmu zaokrąglania, doprowadziły do zawierania niechcianych transakcji, co trwało, aż ktoś (człowiek, nie komputer) się zorientował i sesję zawieszono. Przypadek ten zresztą przypomina historię uważaną za pierwsze w historii przestępstwo komputerowe, kiedy to jakiś niemiecki programista miał gromadzić na własnym rachunku ułamki fenigów do zaokrąglenia i podpadł dopiero swym życiem ponad stan.

A teraz mamy pomyłkę znanej i uważanej za znakomitą agencji badającej tzw. oglądalność programów telewizyjnych. I znowu winien program, a skutków pomyłki nikt nawet nie jest w stanie pojąć, gdyż jest to cały ciąg dość swobodnie powiązanych, trudno wymiernych spraw. No bo ta oglądalność ma wskazywać, co i kiedy w telewizji reklamować i – co najważniejsze – ile za to tejże telewizji płacić. Jak tylko pamiętam, o reklamie mawia się, że połowa wydanych na nią pieniędzy idzie w błoto, tylko nie wiadomo która. A tu jeszcze – pokazywano nie to, co trzeba, nie wtedy, kiedy trzeba i nie tym, którym pokazywać należało. No i kto zdecyduje się włożyć swe czyste (?) łapki w to błotko, by gdzieś tam dotrzeć do czegoś namacalnego? Zapewne nikt i zostanie nam jeszcze jeden piękny Software Defined Error. W sam raz do nowej kolekcji à la prof. Warboys. A ponieważ: бог тройцу любит, albo alle guten Dinge sind drei, czy – jak kto woli - omne trinum perfectum, więc potrzebne są jeszcze dwa.

Znajdą się. Szybciej niż sądzimy.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200