Blisko, ale poza zasięgiem

W kolebce przemysłu elektronicznego byłej NRD odradza się duch nowoczesnych technologii. Już drugą fabrykę w Dreźnie zbuduje AMD.

W kolebce przemysłu elektronicznego byłej NRD odradza się duch nowoczesnych technologii. Już drugą fabrykę w Dreźnie zbuduje AMD.

Za trzy lata zaledwie 100 km od zachodniej granicy RP ruszy supernowoczesna fabryka półprzewodników. Lokalne gazety z dumą piszą o "Krzemowej Saksonii" i awansie regionu do pierwszej ligi centrów nowoczesnych technologii. Inwestorów nie zniechęcają ani kłopoty gospodarcze naszych zachodnich sąsiadów, ani wysokie koszty pracy. Prawda jest jednak taka, że fabryka AMD na pewno nie powstałaby w tym miejscu, gdyby nie ogromna pomoc rządu federalnego i administracji lokalnej.

Pomoc za wszelką cenę

Wprawdzie na polu technicznym AMD dotrzymuje kroku Intelowi, ale już przy zestawieniu bilansów finansowych wypada na tle rywala nieprzyzwoicie blado. W przemyśle półprzewodnikowym obowiązuje zasada: "Kto nie maszeruje, ten ginie". Bez nowych fabryk, wytwarzających układy scalone w nowych, coraz droższych procesach produkcyjnych nie ma mowy o utrzymaniu się na rynku. Przeciętnie koszt uruchomienia produkcji półprzewodników to inwestycja rzędu co najmniej kilkuset milionów dolarów. Na nową fabrykę mikroprocesorów, które wejdą na rynek dopiero za 3, 4 lata, AMD potrzebuje, bagatela, sporo ponad 2 mld USD, z czego same prace stricte konstrukcyjne pochłoną ok. 400 mln. Firma nie ma funduszy na sfinansowanie takiego przedsięwzięcia, a kredytodawcy też nie są skorzy bezgranicznie zawierzyć spółce, która ma na swoim koncie niechlubny rekord dziewięciu kolejnych kwartałów bez choćby dolara zysku.

Plan fabryki AMD pod Dreznem. Koszt wybudowania kompleksu wynosi ok. 400 mln USD

Plan fabryki AMD pod Dreznem. Koszt wybudowania kompleksu wynosi ok. 400 mln USD

Nie ma się co łudzić, że Polska, szukająca pomysłów na wydanie offsetowych dolarów, albo którykolwiek kraj z przystępujących w przyszłym roku do UE miałyby szanse na pozyskanie inwestycji AMD. Wartość ulg i subwencji przyznanych AMD przez niemieckie administracje: rządową i lokalną szacuje się na 500 mln USD. Ponadto rząd gwarantuje aż 80% kredytów bankowych o wartości 700 mln USD udzielonych na budowę Fab 36 (tak będzie się nazywać nowa fabryka). Na tym nie koniec pomocy. Land Saksonii wraz z grupą inwestorów bezpośrednio wsparł finansowanie fabryki poprzez nabycie udziałów o wartości 320 mln USD.

Sama AMD zapłaci z własnej kieszeni tylko 900 mln USD, niewiele ponad 1/3 wartości przedsięwzięcia. Jak pisze dziennik SŠchsische Zeitung, projekt finansowania fabryki był olbrzymim przedsięwzięciem, przez ponad rok angażującym setki prawników, bankierów, doradców podatkowych, polityków i urzędników.

Krzemowa Saksonia

W Saksonii, a zwłaszcza w stolicy nękanego bezrobociem landu - Dreźnie, marzy się o odbudowie przemysłu hi-tech. Przed zjednoczeniem Niemiec tutejsze zakłady Robotron produkowały urządzenia elektroniczne na potrzeby bloku wschodniego. Dzisiaj po enerdowskich komputerach zostało wspomnienie, ale również baza edukacyjna, która niegdyś stanowiła zaplecze intelektualne dla dziesięciotysięcznego kombinatu. Mimo masowego exodusu do zachodniej części Niemiec, nadal atutem regionu - o czym zapewniają miejscowe władze, a co potwierdzają szefowie AMD - są liczne kadry wywodzące się z ośrodków akademickich i instytutów w Dreźnie, Chemnitz i Lipsku.

Budowę pierwszej fabryki AMD - Fab 30, w której dzisiaj wytwarza się procesory Athlon, rozpoczęto w 1996 r. Wówczas wkład finansowy AMD był jeszcze skromniejszy - amerykańska firma wyłożyła zaledwie 300 mln USD, co stanowiło mniej niż siódmą część inwestycji. Wsparcie rządowe zachęciło do otwarcia w Saksonii zakładów produkujących pamięci, również koncernu Siemensa (obecnie Infineon Technologies AG). Jak oceniają władze landu, inwestycje te przyczyniły się do stworzenia aż 11 tys. miejsc pracy, z czego większość przypadła osobom z wykształceniem inżynierskim.